Zbigniew Rokita „AGLO Banką po Śląsku”
Ukazanie przez Zbigniew Rokitę przyczyn wybuchu, przebiegu i uczestnictwa w powstaniach śląskich, znacznie różni się od oficjalnej, podręcznikowej wersji. Wydaje się być obiektywnym w ocenie tych relacji. Bardzo wyważone jest spojrzenie na zbrodnie sowieckie i nazistowskie popełnione w latach 1933 – 1945. „Ślązacy jako wspólnota nie doświadczyli tyle cierpienia co Polacy… Co innego bowiem często ma na myśli Ślązak, a co innego Polak, gdy mówią o wojnie, Holokauście, Wermachcie czy o represjach we wczesnym powojniu”. Nie krytykuje otwarcie działań Ślązaka Edwarda Gierka. Podobne zdanie ma na temat architektury miejskiej: „Za PRL nie powstawało samo dziadostwo, PRL wcale nie zerwał drastycznie z wcześniejszą architekturą, ale ją rozwinął”. Porusza też wciąż aktualny problem uznania języka śląskiego jako języka mniejszości. Widzi taką potrzebę, ale tu również nie wykazuje zacietrzewienia. Równolegle z tematami dotyczącymi całej społeczności pokazuje pojedyncze osoby, które miały lub mają wpływ na postawę tamtejszej społeczności. Szeroko opowiada o malarzu Erwinie Sówce, jak też o piłkarzu Łukaszu Podolskim.
Po lekturze tej książki wyciągam dwa wnioski. Jeden dotyczy sposobu przekazywania relacji, drugi bardzo istotny – to perspektywa wzajemnego wybaczenia win i rozpoczęcia życia we wspólnocie Ślązaków i Polaków nie mających korzeni śląskich. Czytelnik nie będący mieszkańcem aglomeracji śląskiej, aby nadążyć za szybkimi zmianami opisywanych miejsc powinien mieć pod ręką szczegółową mapę Śląska i Zagłębia. Drugi wniosek brzmi pesymistycznie: długo jeszcze nie nastąpi zagojenie ran wzajemnie sobie zadawanych w przeszłości. Jednocześnie wydaje się Zbigniew Rokita wydaniem AGLO robi w tym zakresie duży krok do przodu.
Recenzja czerwiec 2026 – dorośli
Edward Dziaduła
DKK w Cieszanowie, woj. podkarpackie