Przejdź do głównej sekcji strony

Wyszukiwarka

Katarzyna Mak „Garść miłości, okruchy życia”

Łukasz Smolicz

„Garść miłości, okruchy szczęścia” Katarzyny Mak – już sam tytuł sugeruje rodzaj powieści. A okładka tylko potwierdza przypuszczenia. To oznacza niezbyt lubiane przeze mnie love story, ale… pozory jednak mogą mylić – i tu mamy taki przypadek. Zaskoczenie było niemałe, jak tylko zacząłem czytać. Oczywiście temat przewodni to miłość, jednakże to co się wokół niej dzieje jest całkiem wciągającą historią. Dla jasności krótkie streszczenie tej książki.

Helena, zmęczona rozwodem z mężem, który „zaliczył skok w bok” i układającą jej życie matką, postanawia wsiąść w pociąg i uciec dokąd ją tylko los poniesie. Takim sposobem trafia do Międzyzdrojów. Spontaniczna decyzja oznacza brak miejsca noclegowego i jakiegokolwiek planu pobytu – liczy się tylko ucieczka od życia. Pierwsze zetknięcie z plażą skutkuje zderzeniem z miejscowym biegaczem i kończy się utarczką słowną. Tak poznajemy drugiego głównego bohatera historii – Filipa. Łatwo się domyślić, że to ta dwójka będzie na piedestale tej książki.

Na myśl się nasuwa standard takich powieści – dwoje zakochanych z różnych światów i milion przeciwności, które nie pozwalają im być razem. W jakimś stopniu tak jest, ale nie do końca. Postaci są z różnych światów to prawda. Helena – spokojna, zrównoważona, poukładana i wierna. Można powiedzieć wulgarnie taka „cnotka”. I to nawet dosłownie, bo w życiu miała tylko jednego partnera seksualnego – swojego niewiernego eks-męża. Ta sytuacja powoduje, że Helena zaczyna buntować się przeciw swojemu losowi i bardzo zaborczej matce. Wierzy, że może to odwróci jej nieszczęsny los, a kto wie, może i pozwoli znaleźć prawdziwą miłość, w którą bohaterka głęboko wierzy. Skutkiem tego jest właśnie ucieczka w nieznane. Filip – to zdecydowane przeciwieństwo Heleny – szalony, arogancki, lubiący dobrą zabawę i to za każdym razem z inną partnerką. Nie liczy się z uczuciami i nie wierzy w miłość. Może sobie na to pozwolić, bo jako przystojniak może przebierać
w chętnych na igraszki kobietach. To typowy „macho”. Na pewno pomaga mu w tym również jego status materialny – Filip prowadzi hotel w Międzyzdrojach.

I tak oto mamy dwójkę, którą los połączył na plaży. Mimo początkowych niesnasek i wskutek przeróżnych zbiegów okoliczności para nawiązuje bardzo intymne stosunki. I to jest jeden z najbardziej wyraźnych elementów książki. Katarzyna Mak opisuje bardzo dokładnie ich akty miłosne i co więcej jest ich całkiem sporo. Można to już podpiąć pod erotyk, a nawet pornografię. Autorka nie szczędzi pikanterii i jednoznacznych scen. Zróżnicowanie przy każdym stosunku seksualnym świadczy o wielkim zainteresowaniu tym aspektem ludzkich uniesień. Sama bohaterka, jak pisałem wcześniej bardzo uboga w doświadczenia łóżkowe, jest bardzo ciekawa i spragniona kolejnych ekscesów miłosnych z bardzo wyrafinowanym w tej kwestii Filipem. Mak pobudza w tych fragmentach wyobraźnię i może czytelnika nawet zawstydzać, ale te opisy są naprawdę dobrze wpasowane w tę opowieść.

Zwrotów akcji też jest całkiem sporo i to takich, które naprawdę podnoszą jakość książki. Chwilami autorka odwraca wszystko do góry nogami co powoduje, że ciężko przewidzieć co się stanie dalej. Dużą sztuką jest umiejętność zaciekawienia czytelnika i spowodowanie, że jego przewidywania co do dalszego biegu zdarzeń będą błędne. Jedyny zarzut z mojej strony to zakończenie, które pozostawia lekki niesmak, ale to do interpretacji indywidualnej.

Warte jeszcze wspomnienia są tu zróżnicowane stosunki międzyludzkie. Jest tego tu naprawdę sporo. Oprócz miłości, która przybiera tu odmienne formy mamy przyjaźnie, które rozwijają się bardzo szybko, przelotne romanse, nietypowy układ z byłym partnerem, trudne stosunki rodzinne – naprawdę jest czemu się przyglądać.

Jak widać powyżej książka warta przeczytania, ale tylko dla dorosłych. Seks, będący jednym z podstawowych elementów książki, jest jednak koniec końców tylko tłem dla najważniejszego przesłania tej historii, czyli miłości. Ta przedstawiona jest tu na różnych płaszczyznach. Miłość Heleny do Filipa przejawia się w zupełnie inny sposób niż Filipa do Heleny. Tak samo, jak miłość Heleny do matki czy Flipa do ojca. Niby jedno słowo, a jakie niesie za sobą zróżnicowanie. Autorka pokazuje, że nigdy nie wiemy, kiedy miłość może nas zaskoczyć i należy wierzyć, że mimo niepowodzeń zawsze możemy otrzymać drugą, a jak trzeba to i kolejne szanse na znalezienie drugiej połówki. Miłość nie zna granic, choć czasami trzeba przewartościować swój system wartości, co uczynili bohaterowie książki „Garść miłości, okruchy szczęścia”.

Recenzja styczeń 2026 – dorośli

Łukasz Smolicz

DKK w Burkacie, woj. warmińsko-mazurskie

Przeczytaj również

Literackie nowości, wydarzenia i projekty. Bądźmy w kontakcie

Dołącz do newslettera Instytutu Książki, aby otrzymywać cotygodniowe informacje i spostrzeżenia dotyczące tego, czym żyje świat literatury w Polsce i za granicą.