Katarzyna Wasilkowska „Złodziejka”
Książka została wydana przez Wydawnictwo Literatura w serii „Plus Minus 16” i dla mnie takiego przysłowiowego mola książkowego już to była dobra „polecajka”.
Główną bohaterką jest nastolatka Marika. Tak, to jest ta tytułowa złodziejka. Zastanawiacie się, co kradła…. nie były to rzeczy, tylko emocje. Ma ona piętnaście lat, kończy podstawówkę. W szkole wykreowała się na bardzo silną, ale czuje się wyobcowana. Dom dla niej także nie jest oazą spokoju. Ma bardzo złe relacje z matką. Obie nie potrafią znaleźć nici porozumienia i ciągle się mijają. Mają do siebie ukrywany żal i nie potrafią mówić o tym otwarcie. Dziewczyna, pomimo że jest bardzo wrażliwa, to świetnie się z tym maskuje. Jest w tym mistrzynią i umie chować się przed światem. Sprawia wrażenie, że ma na wszystko wpływ i to inni mają się z nią liczyć. Już jako przedszkolak nauczyła się walczyć o swoje. Nie znalazła się w gronie tych, co stają się popularni, szybko więc zadbała o to, aby nie być ofiarą. I tak już się potoczyło. Marika buntuje się przeciw utartym schematom. Broni tych „odstających”, ale to strach przed nią jej w tym pomaga. Tak się dzieje, bo brakuje jej poczucia, że jest kochana i wszystko to maskuje gniewem. Piętnastolatka tak naprawdę chciała być po prostu kochana i zrozumiana taka, jaka jest naprawdę. Kiedy pojawia się Tymon, w jej życiu, zaczyna się przed nim otwierać. Czy to się powiedzie? Autorce w tej historii udało się niezwykle trafnie pokazać współczesne życie nastolatków, którzy muszą się mierzyć, chociażby z ciągłą oceną, wydoimy wymaganiami, dopasowywaniem się, zagrożeniami w sieci. Jesteśmy w grupie a często samotni. Bardzo podobał mi się język książki. Jest ona napisana w formie pamiętnika, czytamy zapiski Mariki albo Mery jak kto woli. Czytając, zapominałam chwilami, że to „rozkminy” postaci literackiej, a nie jakiejś mojej kumpeli.
Katarzyna Wasilkowska w „Złodziejce” porusza trudne tematy i jest w tej opowieści daleko do wymuskanej „instagramowej” rzeczywistości. Historia Marki wzruszyła mnie bardzo mocno, nawet czasem kapnęła łezka, ale nawet przez chwilę nie wydała mi się ckliwa. Ta książka jest nie tylko dla młodzieży, ale również dla dorosłych, aby lepiej nas zrozumieli. Może to, że jesteśmy opryskliwi, głośni czasem tylko jest wołaniem o uwagę. Możemy w tej historii znaleźć opowieść o trudnej drodze dojrzewania, przyjaźni, pierwszej miłości, odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Autorka może nie daje recepty, jak poradzić sobie z trudnym czasem dojrzewania, jednak pokazuje bardzo realnie rzeczywistość widzianą oczami nastolatków. Zachęca, aby próbować się w niej odnaleźć i nie zatracić siebie. Przeczytajcie, by lepiej zrozumieć kogoś, kto może siedzi sam w jakimś kącie, a może kogoś kto wydaje się, że trzęsie całą szkołą, a może siebie samego.
Recenzja wrzesień 2025 – dzieci i młodzież
Lena Przytuła, lat 12
DKK w Aleksandrowie, woj. lubelskie