Środek komunikacji

16.08.2017 Anna Goławska
#
  • Biblioteka „Toposu”, T. 138
    Towarzystwo Przyjaciół Sopotu
    Sopot, lipiec 2018
    53 strony
    210 x 140
    oprawa: miękka
    ISBN: 978-83-65662-08-8

Poezja przyjazna w lekturze. Mocno trzymająca się sytuacji, miejsc  nazywanych po imieniu i osób, zwykle bezimiennych, ale opisywanych z wielką uwagą, nawet z czułością dla ich obecności, samotności, cierpienia. Potrafi też wzruszyć swoją do-ludzkością, z którą może konkurować tylko równie wzruszająca do-kociość. Znaczna części pomieszczonych w tym zbiorze tekstów ma za tło podróż, przy czym odnosi się wrażenie, że celem podróżowania lirycznego „ja” jest skonfrontowanie własnego języka i zasobu pojęć z innymi językami i z innymi, manifestującymi się także bezsłownie, sposobami istnienia w świecie. Z tej konfrontacji, powstaje, swobodnie wymodelowana w materii wiersza, nowa jakość poznawcza, emocjonalna, zapewne również duchowa.
Wędrowne  szlaki wiodą poetkę do Sieny, Naepolu, Agrigento, Syrakuz, do Apulii, Kalabrii, i do Porto. Do miast i krain ciągle pozostających blisko źródeł europejskiej cywilizacji, co przejawia się także w ich życiu codziennym. Wiele z tych miejsc ma ustaloną markę turystyczną. Ale podróżniczka nie oczekuje tam spełnienia obietnic składanych przez reklamówki touroperatorów. Samodzielnie angażuje się w obserwowaną rzeczywistość. Odwiedzane miejsca umieją się jej odwdzięczyć. Dopuszczają ją do własnych tajemnic lub pozwalają jej przejrzeć się w sobie niby w lustrze.
Niektóre wiersze z tego zbioru przypominają szkice do raportu o aktualnym stanie Europy podmywanej od południa imigrancką falą. Przybysze zza morza zostali tu przedstawieni jako aktorzy starannie przygotowani do roli w uchodźczym spektaklu; pisze poetka: „Kiedy widzą że robię im zdjęcie / podnoszą dłoń w pozdrowieniu / ale nie uśmiechają się do mnie / i nie próbują mi sprzedać nawet korali / za euro które noszę w kieszeni / na wszelki wypadek” (Imigranci).  Zapewne mało kto z uczestników czy świadków tego zdarzenia się domyślał, że na odległym  północnym krańcu kontynentu  „decydowano jak długo ma pozostać na świecie / nowo narodzona dziewczynka którą nazwano / imieniem słonecznej wyspy” (***, piłam z D mojito…).  Dostrzegalną oznaką europejskiej wielokulturowości pozostaje bliski związek mówiącej w tym tomie postaci z Ty – imigrantem lub potomkiem imigrantów z belgijskiego ongiś Konga. Ujmują i zastanawiają wiersze traktujące o uczeniu się Innego, o uczuciu zdziwionym samym sobą.
Gdziekolwiek uda się podmiotka-wędrowniczka, jakikolwiek wehikuł sobie wybierze (chętnie przemieszcza się środkami komunikacji publicznej), gdziekolwiek się w drodze zatrzyma, nie zapomina i nie pozwoli nam zapomnieć, że „są w życiu rzeczy które się liczą / i są te już policzone”.

- Piotr W. Lorkowski