Tuwim, Wylękniony bluźnierca

28.09.2015 Mariusz Urbanek
#
  • Mariusz Urbanek, Tuwim, wylękniony bluźnierca, Wydawnictwo Iskry, 2013

Autor w bardzo wnikliwy sposób, bez gloryfikowania, opisuje życie i dokonania naszego wielkiego poety Juliana Tuwima. Tuwim swoje pierwsze kroki w poezji stawiał bardzo wcześnie, bo w okresie gimnazjum. Dom rodzinny sprzyjał jego poczynaniom, ponieważ matka również interesowała się poezją. Zarzuciwszy nudne dla niego studia prawnicze realizował się w tym co kochał, co było jego przeznaczeniem. Przyszło mu żyć i tworzyć w trudnych czasach. Był to bowiem czas wielkiej wrogości wobec Żydów, a Tuwim posiadał żydowskie pochodzenie. Ciągle mu ten fakt wypominano i odsądzano od czci i wiary. W Polsce  przedwojennej, wobec Żydów piszących w języku polskim, nie szczędzono wrogich zachowań  posądzając ich o dywersję polityczną i kulturalną. Ponieważ Tuwim deklarował swoją polskość, również ze strony żydowskiej gnębiły go ataki o zdradę swoich korzeni. Tak więc znajdował się „między młotem a kowadłem”. Poezja, kabaret, operetka, wieczory autorskie, współredagowanie „Skamandra” oraz „Wiadomości Literackich” wypełniały pracowite życie poety. Ale nie tylko to fascynowało Tuwima ponieważ prowadził badania „demonologiczne”, badania szczurów, które uważał za symbol zła. Kolekcjonował książki i opracowania dotyczące tych zagadnień. Najbardziej fascynowały go treści kuriozalne i szalone. Był też wielbicielem folkloru cygańskiego. Pomagał biednym dzieciom, wspomagał szkoły, występował do władz w obronie zagrożonych przyjaciół.

Nadciągająca nawałnica niemiecka w 1939 r. i realne obawy przed eksterminacją, skłoniła Tuwimów do ucieczki z kraju, do Brazylii. Tam też zaczął pisać najważniejsze dzieło swego życia Kwiaty polskie – wyrosłe na obcej ziemi z tęsknoty za krajem ojczystym. Początkowo był zachwycony Ameryką – do czasu. Mierziła go „pogoń za dolarem, rasizm, pustka życia kulturalnego i ideowego”. W tym czasie bardziej był obserwatorem politycznym niż poetą. Z wielką uwagą i nadzieją śledził to wszystko co dokonywało się w kraju po zakończonej wojnie. Radykalne programy społeczne, które niósł nowy ustrój w Polsce, budziły jego sympatie i nadzieje. Z tego też powodu wielu emigracyjnych przyjaciół zerwało z nim stosunki, uważając go za „agenta Stalina”. Wreszcie nastąpił długo oczekiwany powrót do kraju, gdzie witany był z należnymi honorami. Teraz w Polsce, będąc twórcą wszechstronnym, zapragnął  realizować życie teatralne w Warszawie, co mu się udawało z różnym skutkiem jako, że nie widziano miejsca dla operetki, ale dla teatru komedii. Tuwim złożył dymisję. Uwikłany w polityczne układy, nękany chorobami nie miał już tej weny twórczej. Umarł w najgorszym momencie politycznym, przed następującą odwilżą i nie zdążył się już wytłumaczyć ze swoich postaw i zaangażowania politycznego.

W tych niezwykle pokrętnych i zmiennych opiniach o ludziach i czasach, w których przyszło mu żyć, Tuwim wydaje się być człowiekiem łatwowiernym i naiwnym, wyrażającym się z wielkim uczuciem i zaangażowaniem w sprawy i tematy, które z czasem historia zweryfikowała jako fałsz. Nie był dość silny psychicznie, żeby przeciwstawić się ludziom, którzy wykorzystywali jego ufność do świata. Jednak jako poeta był mistrzem i słusznie został nazwany Księciem Poetów, wymienianym jednym tchem na równi z Mickiewiczem i Słowackim. Wpłynął zasadniczo na nowy wymiar w poezji. Osobiście uważam, że najpiękniej  jego poezja utrwaliła się i rozbłysła w poezji dziecięcej. Kocham go również za  słowa:  „Bez rymów poezja nie istnieje”.


Barbara Tora DKK Liberatorium MBP w Jaśle