Tove Jansson: Mama Muminków

11.02.2014 Boel Westin
#

Przez całe dzieciństwo żyłam w przekonaniu, że Tove Jansson to mężczyzna, aż pewnego dnia odkryłam prawdę, wraz z informacją o tym, że pisarka żyła z kobietą. To sprawiło, iż nigdy nie przyglądałam się bliżej biografii mamy muminków, bo w literaturze najczęściej jest tak, że jeśli jakiś twórca jest homoseksualny, to – zarówno ci „postępowi”, jak i konserwatyści – próbują wykorzystać ten fakt do interpretowania wytworów jego wyobraźni w sposób zideologizowany. Celem wówczas bywa promocja. Ulgą więc było spostrzeżenie, że Boel Westin, autorka Mamy Muminków wybiera do wejścia w świat pisarki inny klucz. Pani profesor, wpuszczona w prywatne przestrzenie, wybiera z pamiątek po Tove Jansson takie, które pomagają wprowadzić miłośników twórczości pisarki w świat, w którym narodziły się opowieści o małych trollach.

Skąd w wyobraźni Tove Jansson wzięły się muminki? Z pewnością z lęków i obaw, wojennych doświadczeń, a także z pragnień, z tajemnicy, z potrzeby akceptacji i pragnienia sławy. Powstały w ogromnej układance, którą było życie artystki.

Opowieść przedstawia złożoną osobowość. Tove to przede wszystkim kobieta bardzo inteligentna i błyskotliwa. Posiada ogromną energię, którą przekuwa w prace artystyczne. To, co wprawia w podziw, to jej ogromna pracowitość. Wiedza na temat stylu pracy pisarki i ilustratorki muminków sprawia, że urastają one do rangi wielkich dzieł sztuki literackiej i czytelnik nabiera do nich większego szacunku. Są owocem fascynującego, a zarazem przerażającego perfekcjonizmu autorki, który prowadzi do powstania dzieła, ale jest też siłą niszczącą miłość do pracy i zachwyt nad nią.

Sensem życia Tove Jansson była sztuka. Takie postrzeganie świata wyniosła z domu rodziców, których zobrazowała w postaciach Mamy i Tatusia Muminka. Dom bohemy artystycznej determinuje jej przyszłość. Jednak nie jest ona stereotypową artystką. To, co mnie w jej postaci zaskoczyło, to jej rzeczowość i pragmatyzm. Twardo stąpa po ziemi, jest stanowczym negocjatorem w sprawach tzw. Moomin Businessu. Widzimy ją jako księgową, zapisującą skrupulatnie wszystkie przychody oraz jako menadżerkę, prowadzącą korespondencję biznesową. Z resztą w żadnej innej sferze życia nie można uznać pisarki za „typową”. Łamie swym stylem bycia wszelkie normy społeczne, budując domy na odludnych wyspach, poświęcając się jedynie sztuce, wchodząc w zaskakujące relacje z ludźmi.

Tytułowa Mama Muminków jest człowiekiem pełnym sprzeczności. Z jednej strony kocha ludzi, z drugiej od nich ucieka, w sprawach finansowych jest skrupulatna, ale potrafi za ostatnie pieniądze kupić np. kapelusz.
Jej emocje, poglądy, obserwacje, inspiracje, strachy i kompleksy wydają owoc, którym jest świat trolli. Innymi słowy, jej opowiadania są siecią zdarzeń, przetworzonych przez twórczy umysł. Książka znakomicie oddaje to, jak w pisarstwie Jansson przegląda się całe jej życie.

Co jest zaletą książki? Jedno słowo przychodzi mi do głowy – umiar. Westin wybiera jedynie te informacje, które mogą wzbogacać wiedzę o muminkach. Żadnej zbędnej gadaniny. Wprowadzani są głównie ci ludzie z otoczenia Tove Jansson, którzy stanowią pierwowzory jej bohaterów. Biografka nie odkrywa wszystkiego, nie jest zbyt szczera, choć – jak można się domyślić – posiada wiedzę szerszą, niż to przedstawia. Nie wchodzi zbyt daleko w sprawy tych najtrudniejszych relacji. Nie musi z resztą. O niektórych sprawach każe się nam domyślać.

Biografia niepozbawiona jest jednak pewnych niedociągnięć, pozostawiających pewien niedosyt. Okładka głosi, iż Boel Westin była „przyjaciółką domu”. Sugeruje to pewną zażyłość z pisarką, lecz w książce nie ma na ten temat żadnych informacji (a przecież nie jest to praca naukowa). Trąci to reklamą… Kolejna sprawa psująca odbiór książki to interpretacja samych opowiadań o muminkach. Westin sięga po świat symboli, opierając się na teorii psychoanalizy, krótko mówiąc, sprowadza większość skojarzeń do sfery seksualnej (wieża, jaskinia itp..). Czy takiego klucza używała autorka, czy to jedynie luźna wersja biografki? Nie wiadomo, więc ta sprawa budzi moje wątpliwości. Ostatnim mankamentem są nieco prymitywne przekłady poezji.

Jednak nie należy koncentrować się na niedociągnięciach, gdyż – w porównaniu z bogactwem wiedzy, którą niesie książka – jest ich niewiele.

Jest to lektura, która wyjaśnia wiele zagadnień związanych ze światem muminków. Pisana w tym samym duchu, co one, z wielkim szacunkiem i miłością do ich twórczyni. Ale przede wszystkim jest spotkaniem z rodzaju tych, za które kocha się literaturę.

Ewelina Kusiak
DKK w Nowej Sarzyni