Moje Miasto Kraków z 13 stycznia 2011: Wojciech Tochman w Krakowie


Wojciech Tochman przyjechał na zaproszenie czytelników z Dyskusyjnych Klubów Książki. 12 stycznia, spotkał się z krakowianami, a 13 stycznia odwiedza Tarnów i Bochnię.

W Bibliotece Ośrodka Kultury im. Norwida w Krakowie na os. Górali z reporterem spotkała się garstka miłośników reportażu, by porozmawiać o najnowszej książce Tochmana "Dzisiaj narysujemy śmierć".

Reportaż jest efektem dwuletniej pracy dziennikarza nad tematem, który kiedyś poruszał Ryszard Kapuściński w książce "Heban". Tochman widzi go inaczej, po swojemu. Od 2008 do 2010 roku podróżował po Rwandzie i krajach, gdzie dziś mieszkają świadkowie afrykańskiej masakry. Chodził od drzwi do drzwi, dzwonił, namawiał, nakłaniał do rozmowy ówczesnych generałów, księży, katów i cudownie ocalałych potomków ofiar ludobójstwa. Odwiedzał miejsca, gdzie nadal widoczne są ślady mordu - krew na ścianach, fragmenty ubrań, spalone szkielety budynków. Wdychał do dziś unoszący się odór rozkładającego się ciała, palonych kończyn, głów odrąbywanych jednym cięciem maczety.

- Na zło trzeba patrzeć, bo może z tego wyniknąć coś dobrego - mówił Tochman, pytany o powód opisania tak drastycznych wydarzeń. - Przeczytałem wszystko o Rwandzie, co zostało wydane w Polsce, jak również kilkanaście publikacji w języku angielskim, ale te książki po mnie spływały, nie zostawiały we mnie żadnego śladu, nie poruszały mnie, a przecież taka tragedia musi wstrząsać! - tłumaczył reporter.

Postanowił po swojemu opisać historię konfliktu między Hutu i Tutsi. Książka jest napisana mocnym, brutalnym językiem, zawiera opisy gwałtów, mordów, dylematów moralnych. - To są fakty, tak właśnie było, więc nie mogłem przekazać tego w inny sposób - mówił Tochman. - Trzeba sobie zdać sprawę, że to, co opisałem to jest współczesna Rwanda, po prawie 17 latach od ludobójstwa. Ta tragedia ciągle żyje w świadomości ludzi, zostawiła piętno, bliznę. Ciężko było mi o to pytać, ale jeszcze trudniej było tym ocalonym, którzy musieli wrócić pamięcią do wydarzeń z 1994 roku - przyznał reporter.

W 2002 roku ukazała się książka "Jakbyś kamień jadła", opowiadająca o matkach, żonach, siostrach i córkach mężczyzn, pomordowanych podczas wojny w Bośni. Tochman opisał w niej masowe egzekucje muzułmańskich Bośniaków w latach 90-tych, a raczej to, co po nich zostało. Tę książkę porównuje się z najnowszą. Tematyka jest całkowicie różna, ale jest kilka punktów wspólnych, na przykład cierpienie tych, którzy ocaleli.

- To nieprawda, że się uodporniłem, że podchodzę do tematu bez emocji. Proszę mi wierzyć, że stojąc nad grobem pełnym ludzkich szczątków, obok kobiety w moim wieku, która straciła syna i męża i szuka ich teraz pośród tych strzępków ludzkiego ciała, czy wchodząc do szkoły w Rwandzie, gdzie od 16 lat leżą niepochowane zwłoki, zniszczone ubrania dzieci, mam więcej emocji niż czytelnik, biorący potem moją książkę do ręki - wyznał reporter. - Oczywiście one wybuchają dopiero wtedy, kiedy jestem sam i siadam do pisania, nie w obecności rozmówców. Zbierając materiał do książki, muszę wykazać się profesjonalizmem, nie mogę epatować cierpieniem bardziej, niż ci, którzy stracili najbliższych - dodał.

Wojciech Tochman urodził się w Krakowie w 1969 roku. Dziś jest reporterem, związanym z "Gazetą Wyborczą". Wydał trzy tomy reportaży: "Schodów się nie pali", "Wściekły pies", "Bóg zapłać" i dwie opowieści reporterskie: "Jakbyś kamień jadła" oraz "Córeńka". Jego książki przełożono  m.in. na język angielski, francuski, włoski, niderlandzki, fiński, ukraiński i  bośniacki. Jest współzałożycielem Instytutu Reportażu, gdzie wykłada w  Polskiej Szkole Reportażu.

« Powrót





aktualności
na stronie




Imię:
Email:
Pobierz regulamin
Oświadczam, iż zapoznałem się z regulaminem newslettera i akceptuję jego postanowienia. Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną. (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204;)







Komentarz do recenzji: Letnik z Mierzei
Post scriptum. Józef próbuje się usprawiedliwiać panującym ustrojem, jak napisałam, jednak z drugiej (...) /Marta J. H. 2012-05-16 więcej »


Komentarz do recenzji: Żniwo gniewu
Co racja to racja. Jak rzadko kiedy - popieram przedmówczynie odnośnie krytycznego spojrzenia na recenzję (...) /Agnieszka Kusiak 2012-05-11 więcej »


Komentarz do recenzji: Dzisiaj narysujemy śmierć
Autorefleksja:). Tak sobie to teraz czytam, już z dystansem (choć zawsze się (...) /Marta J. H. 2012-05-10 więcej »



© 2003-2012 Instytut Książki identyfikacja wizualna by