WIADOMOŚCI ZAGŁĘBIA z 23.09.2008: By rozmawiać o książkach, nie trzeba być krytykiem
Spotykają się w każdą trzecią środę miesiąca w godzinach popołudniowych. W ręku każdego z nich jest ta sama książka. Może przeczytana do końca, z zaznaczonymi najciekawszymi momentami i wypisanymi cytatami, a może odrzucona po kilkunastu stronach z poczuciem niezadowolenia. Przychodzą pełni energii, optymizmu i radości z tego, że tutaj są. - Potrafimy ze sobą być godzinę, półtorej, a nawet dłużej, bo nie chce nam się stąd wychodzić - mówią członkowie Dyskusyjnego Klubu Książki w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Będzinie.
W Polsce jest obecnie takich klubów około 440. Są organizowane we współpracy z Instytutem Książki i British Council w Krakowie. Na Śląsku koordynatorem działań klubów jest Biblioteka Śląska. Realizacja programu „Tu czytamy!", który promuje i wspiera czytelnictwo, opiera się na przekonaniu, że potrzebne są miejsca, gdzie można porozmawiać o wcześniej przeczytanej książce i wcale nie trzeba być do tego krytykiem. Każdy bowiem może odczuwać przyjemność z dyskusji na temat literatury. - Piękne w naszym klubie jest to, że rozmawiamy nie tylko o książkach, ale i o życiu - mówi jedna z uczestniczek spotkań. - Książka jest bowiem tylko punktem wyjścia do szerszych rozważań, jest pretekstem do spojrzenia na coś, na co w innej sytuacji może w ogóle nie zwrócilibyśmy uwagi.
Pierwsze spotkanie DKK w Będzinie miało miejsce w styczniu 2007 roku. Pojawiło się wtedy na nim około siedmiu osób. Dziś jest ich dwa razy więcej. Są tutaj stali uczestnicy, którzy przychodzą na niemal każde spotkanie, ale są i tacy, którzy pojawiają się raz a potem znikają. Nie ma przedziału wiekowego, są zarówno maturzyści, studenci, jak i osoby w średnim czy starszym wieku. To sprawia, że można porównać jak dana książka odbierana jest przez osoby młode, a jak przez nieco starsze. Klubowicze przyznają, że często wybuchają zażarte dyskusje między zwolennikami, a przeciwnikami którejś książki. Takie emocje wzbudziło np. „Pachnidło" Patricka Suskinda, „Lala" Jacka Dehnela, „Piąte dziecko" Doris Lessing, czy „Gnój" Wojciecha Kuczoka. Niech to jednak nie przeraża tych, którzy chcieliby wybrać się na spotkanie DKK. Tutaj nie trzeba być literaturoznawcą, dzieło wybitnego autora wcale nie musi do nas przemawiać i możemy otwarcie o tym powiedzieć. Także nic wielkiego się nie stanie, jeżeli nie przeczytamy książki: - Panuje tutaj całkowita swoboda. Jeśli nie mamy ochoty z jakiegoś powodu czytać książki, albo nie zdążymy, też z różnych powodów, to się nic nie stanie. Posłuchamy wtedy tego, co mówią inni - mówią zgodnie.
W ramach DKK organizowane są także spotkania z pisarzami, w grudniu 2007 roku była to Izabela Sowa, a być może już pod koniec września br. będzie to Wojciech Kuczok. Dzięki temu można osobiście poznać autora, posłuchać tego, co mówi, przyjrzeć mu się jakby z bliska, a nie tylko przez pryzmat książek, które napisał. Natomiast w Warszawie 15 września odbyt się „Zlot ludzi książki". Miał miejsce w Teatrze Narodowym i był okazją do zintegrowania i spotkania się ze sobą członków Dyskusyjnych Klubów Książki z całej Polski. Prezentowano na nim najciekawsze książki z literatury zarówno dziecięcej, jak i kobiecej czy reportażowej. Rozmawiano o książce „Łaskawe" Jonathana Littella. Rozstrzygnięto także konkurs na najlepszą recenzję dowolnej książki przeczytanej w ramach spotkań DKK.
To piękne, że w dzisiejszych, tak niewątpliwie nowoczesnych czasach, są jeszcze miejsca gdzie można spokojnie przyjść i porozmawiać na temat literatury. Zresztą nie tylko, książka jest przecież wyrazem pewnego sposobu patrzenia na świat, a my obcując z nią i dzieląc się swoimi wrażeniami z innymi, poznajemy punkt widzenia autora i konfrontujemy go z naszym własnym. To właśnie umożliwia nam Dyskusyjny Klub Książki.
Anna Śmigielska
« Powrót |