Trociny

Jestem komiwojażerem zbędności, moja praca polega na jeżdżeniu po Polsce i spotykaniu się z nieznajomymi ludźmi, z którymi nie mam ochoty się spotykać, spędzaniu z nimi czasu, który ma swoją wymierną cenę, choć żadnych korzyści nie przynosi, a potem wracaniu do Warszawy albo jechaniu gdzieś dalej lub bliżej. Jestem zawodowym pielgrzymem, (...)
więcej >>

Ręka Flauberta

O książce

Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...)
więcej >>

Jerzy Sosnowski

Prąd zatokowy


O książce

- Jeśli już musisz zajmować się czymś podobnym, niech ma to ręce i nogi. Sięgnij no tam, proszę cię. Kremowa teczka.
Posłusznie uniósł się i podszedł do biurka. Chwilę zajęło mu ustalenie, co ojciec określał jak kolor kremowy; wziął w końcu do ręki plik papierów, wokół którego gumka utrzymywała resztkę brudnawobiałych tekturowych okładek. Na wierzchu pełen zawijasów napis głosił: „Redaktor Leon Ratajczak. Konkurs – prace odrzucone”.
– Kiedy byłeś bardzo mały, razem z redakcją płomyka ogłosiliśmy dla dzieciaków konkurs na pracę piśmienną albo rysunek na temat „Jak sobie wyobrażam Polskę w roku 2000”. Ogłoszenie wyników wyznaczyliśmy na tysiąclecie państwa polskiego [rok 1966]. Opublikowaliśmy potem książkę, na pewno ją pamiętasz, stała w twoim pokoju. Tu są resztki, natknąłem się na nie w zeszłym tygodniu. Przejrzałem z ciekawości; w takich konkursach debiutowali czasem późniejsi malarze i literaci, wtedy przyzwoicie działał mechanizm promocji młodych talentów, nie tak jak teraz – ojciec zrobił pauzę, zapewne spodziewając się protestu syna. – Zwłaszcza talentów na wsi. – Antek wciąż milczał. – Więc teraz, mój kochany, otwórz i zobacz trzecią pracę.
Antek zajrzał. Na papierze w trzy linie okrągłym pismem dziecka napisane było: Dębica, 15 styczeń 1966 roku Kochana redakcjo,
Polska w roku 2000 będzie bardzo piękna. Wszędzie będą rosły ogrody i parki. Dzieci będą się odrzywiały bardzo zdrową lemoniadą. I ciastkami. Ciastka to będą wogle lekarstwa. W szkole się będziemy uczyć przez sen. Latać będziemy chelikopterami i karzdy będzie miał swój chelikopter. Lotniska to będą na dachach domów. I wszyscy będą się uśmiechali na przykład jak mamusia powie że dziecko jest niegrzeczne to nie będzie stawiania w kącie a jak tatuś to nie będzie lania nawet jak się przyniesie dwójkę. Ale jak będziemy dobże spali to nie będzie dwójek (dwójek). W tej szkole. A na wakacje pojedziemy na księżyc na całe dwa miesiące. Zasyłam pozdrowjenia dla całej redakcji – Basia Maczek lat 11.
- Nie rozumiem, co mi tu dałeś do czytania. Kto to jest Basia Maczek? – zapytał Antek, kiedy skończył czytać.
Ojciec odwrócił się gwałtownie; wyglądało na to, że ułożył sobie tymczasem fałdy twarzy w dumną minę, z której – wobec pytania syna – musiał nagle zrezygnować.
- Ale co ty wziąłeś? Trzecia praca, nie czwarta. Poprzednia!
Antek posłusznie przewrócił kartkę. Drogi „Płomyku”,
Ja wiem, jak będzie wyglądała Polska w roku 2000. Po pierwsze tu będzie kapitalizm. Bo na świecie wszystko się zmieni i naszymi przyjaciółmi będą Niemcy i Ameryka. W Polsce będą wybory takie jak na Zachodzie, a nie takie jak teraz, co to mój tata mówi, że wszystko jedno, czy się pójdzie czy nie, i tak będzie to samo. A w Związku Radzieckim będzie wielka bieda i wielka katastrofa łodzi podwodnej i zdaje mi się, że nie będzie już Związku Radzieckiego.
Wszyscy będą kochać Papieża, który będzie Polakiem ten Papież. A za to polskim piłkarzem będzie Murzyn i jego też będą kochać. To nieprawda, że będziemy latać latającymi talerzami i mieszkać na Księżycu. I wcale nie będzie tak dużo robotów, takich chodzących. Za to każdy będzie nosił przy sobie telefon z którego będzie można wszędzie zadzwonić i w każdej chwili wszystko załatwić. A w telewizorze będzie strasznie dużo rozmaitych programów może sto. Więcej jak w radio. I jeszcze widzę w domach takie skrzyneczki, to będzie coś w rodzaju mózgów elektronowych i te mózgi będą strasznie dużo umiały na przykład same pisać listy między sobą i grać z dziećmi w rozmaite gry i rozwiązywać zadania i encyklopedie. Ale te domy zostaną takie same jak dzisiaj. Moja wioska to się nie bardzo zmieni tak na wygląd.
Będzie straszna choroba krów na całym świecie. Od tego będą umierały zwierzęta i ludzie. A Murzyni będą prześladować białych w Afryce. I z jednego zwierzęcia będzie można zrobić kilkadziesiąt takich samych zupełnie jakby się robiło zdjęcie aparatem fotograficznym. Dzieci będą uciekały z domu i brały jakieś trucizny gorsze niż wódka i nie da się na to nic poradzić. Bo im to będzie smakować chociaż to będzie trucizna. I ludzie będą smutni i będą często samotni i to wszystko będzie trochę straszne, ale mało kto to zauważy. I będzie w radio i na tańcach taka dziwna muzyka. Taka monotonna. Wydaje mi się, że ją słyszę. Nie podoba mi się. Ale wtedy mi się będzie może podobać. I to wszystko, jest naprawdę, nie zmyślone, żebyście wiedzieli – Żorlina z Żegiestowa.
Antek skończył czytać i milczał przez chwilę; jak podczas emisji, gdy wypadki toczyły się niezgodnie ze scenariuszem, próbował wybrać najlepsze zadanie z tych kilku, które przyszło mu do głowy.
- Tato, to jakieś żarty? – zapytał wreszcie. A widząc minę ojca, dodał zaraz: - Gdzie jest koperta? Z adresem?
Starszy pan, oparty łokciami o wolny kawałek stołu, trącał palcem pudełko z lekarstwami.
- E, synu – odezwał się cicho – to było trzydzieści pięć lat temu. Ale – podniósł głowę i teraz uśmiechał się już wyraźnie – jesteś w końcu dziennikarzem, tak czy nie?

Powrót





autora
książki
na stronie
fragmentu
aktualności




Imię:
Email:
Pobierz regulamin
Oświadczam, iż zapoznałem się z regulaminem newslettera i akceptuję jego postanowienia. Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji drogą elektroniczną. (zgodnie z Ustawą z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Dz.U. nr 144, poz. 1204;)





W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »




© 2003-2012 Instytut Książki identyfikacja wizualna by