| Jestem komiwojażerem zbędności, moja praca polega na jeżdżeniu po Polsce i spotykaniu się z nieznajomymi ludźmi, z którymi nie mam ochoty się spotykać, spędzaniu z nimi czasu, który ma swoją wymierną cenę, choć żadnych korzyści nie przynosi, a potem wracaniu do Warszawy albo jechaniu gdzieś dalej lub bliżej. Jestem zawodowym pielgrzymem, (...) więcej >> |
| | O książce
Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...) więcej >> |
|
|
Sławomir ShutyZwał O książce
wtorek
w poniedziałek dawał wałek, a we wtorek zszywał worek. Basia przyjeżdża później. Po prostu nie mogła. Zaistniała taka sytuacja, że nie mogła. Ale bardzo chciała. Oczywiście. - Basiu – mówi Gocha – ale po co ty nam się tłumaczysz, nie mogłaś, to nie mogłaś. Czasami nie można, przecież sama wiesz, że ja tez czasami nie mogę. - Dobra, Gocha, nie marudź, tylko otwieraj – mówi zdecydowanie zniecierpliwiona Basia. Gośka otwiera i Basia może wejść. Dzisiaj wielu klientów może odwiedzić nasz oddział. Dlaczego? Nie wiem. Coś mi mówi w środku żołądka, że tak będzie. Poza tym wtorek. Ludzie mają mrówki w, za przeproszeniem, dupie. O właśnie, o tym mówiłem. - Dzień dobry – rzuca na odczep się pan. - Dzień dobry. W czym możemy pomóc? – Podnoszę się z krzesła, by zaproponować klientowi mieszczącą się w standardach europejskich, profesjonalna i miłą obsługę. - Nie, dziękuję, ja tylko chciałem zobaczyć tutaj… - Pan zupełnie nie zwraca na mnie uwagi. - Interesuję mnie lokaty terminowe? – pytam uprzejmie, przysuwając panu ofertę, jakby to była miska z zupą. - Ja sobie poczytam, dziękuję… - Pan kręci głową. - Powiem tylko, że najkorzystniej ulokować kwotę na lokacie krótkoterminowej, miesięcznej, a następnie kapitalizować odsetki co miesiąc, co wyjdzie, proszę tu zobaczyć, więcej, niż gdyby pan te pieniądze wpłacił na pół roku… Wyciągam z rękawa asa, a pan patrzy na mnie z zaciekawieniem w oczach. - Mirek, zaproś pana do pokoju rozmów – mówi Basia, wychylając się zza monitora z promiennym uśmiechem. - Zapraszam pana do pokoju rozmów, gdzie pozwolę sobie szczegółowo przedstawić panu naszą ofertę. – Stojąc wyprostowany, wskazuję panu drogę. - No dobrze – mówi pan z nutą rezygnacji. Prowadzę pana do pokoju rozmów i roztaczam przed nim wizję lokat terminowych. Wskazuję markerem wszystkie korzyści dla klienta. Punktuję. Oprócz tego opowiadam o kartach kredytowych, nowym, wygodnym dostępie do gotówki, wyjątkowej obsłudze, zaletach rachunku bieżącego. - Lepszej oferty pan nie znajdzie – mówiąc ze stuprocentowym przekonaniem. Ale pana składa tylko cennik usług i dziękując, wychodzi. - Lepszej oferty pan nie znajdzie – rzucam na odchodnym, żeby przekonać go o tym jeszcze dobitniej. Basia obserwuje całą tę scenę z umiarkowanym optymizmem. - I co – pyta niby od niechcenia - założy sobie konto? - Nie, był zainteresowany lokatami – odpowiadam patrząc w ścianę. - Nie mówiłeś mu, że mamy promocję na konta osobiste? – pyta Basia spokojnie. - Mówiłem, ale nie chciał, ma konto osobiste w jednym banku, drugie w innym banku, ale z żadnego nie korzysta – odpowiadam jej, nerwowo przesuwając na biurku stempel kasjerski, że aż na pulpicie od tego przesuwania powstają rysy. - gdybyś mu powiedział o promocji na kartę płatniczą, to może by się skusił – mówi Basia nienaturalnie rozpromieniona. - Mówiłem, mówiłem o płatniczej, o kredytowej. Widziałaś, ze długo rozmawiałem. Już nie miałem mu o czy mówić, wyłożyłem mu wszystkie karty – cos we mnie pęka i uśmiecham się jak dziecko. - Ja widziałam – mówi jola, również uśmiechając się – Mirek mówił i mówił. - Trzeba było mu powiedzieć, że w każdej chwili może lokatę zerwać bez utraty odsetek – mówi Gocha, z uśmiechem klepiąc mnie po ramieniu. - No, mogłem – odpowiadam im wszystkim uśmiechnięty. - Słuchajcie, mamy…niech no spojrzę, jak na razie, pięćset kont założonych, a na dzień dzisiejszy powinniśmy mieć siedemset – mówi nagle Basia głosem pochodzącym z wątroby. – W tym miesiącu musimy otworzyć przynajmniej tysiąc, inaczej zapomnijmy o premii. Zróbcie coś. Basia patrzy wymownie w naszym kierunku, ponieważ ona, na miły Bóg, ma dość tego zakładania, ona cały czas , a my nic nie zakładamy. Premia jest przyznawana pracownikowi w zależności. Jeżeli otworzymy osiemset kont osobistych, nazywanych rachunkami bieżącymi, przypadkowym osobom, które najczęściej tego nie chcą, sprzedamy czterdzieści kart płatniczych srebrnych i cztery złote karty płatnicze oraz ubezpieczymy dwanaście osób, to wówczas otrzymamy premię za każdy z tych elementów, ale tylko w przypadku, gdy zachowana zostanie założona wielkość otworzonych rachunków bieżących. Gdy ten warunek nie zostanie dochowany, premii nie otrzymujemy, nawet gdy sprzedamy sto złotych kart płatniczych. Wysokość premii w przeliczeniu na jednostkę pracowniczą jest ustalona procentowo i – najważniejsze – zależy od uznania kierownika oddziału, co oznacza, że ten procent może ulec zmianie na niekorzyść pracownika. Czy osiągniemy najwyższą świadomość premii w tym miesiącu? Któż to może wiedzieć.
Powrót |
|
|
|
|
|

|
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »
|
|

|
|
|