| Jestem komiwojażerem zbędności, moja praca polega na jeżdżeniu po Polsce i spotykaniu się z nieznajomymi ludźmi, z którymi nie mam ochoty się spotykać, spędzaniu z nimi czasu, który ma swoją wymierną cenę, choć żadnych korzyści nie przynosi, a potem wracaniu do Warszawy albo jechaniu gdzieś dalej lub bliżej. Jestem zawodowym pielgrzymem, (...) więcej >> |
| | O książce
Na początku kwietnia 1858 roku „Pan Flaubert, Gustave, literat udający się do Tunisu” otrzymał paszport wydany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych „w imieniu Cesarza Francuzów”. Była to jedna karta in folio; oprócz ozdobnej winiety, urzędowej pieczęci i podpisu Flauberta, zawierała rysopis swojego właściciela: „36 lat, 1 m 80 (...) więcej >> |
|
|
Sławomir ShutyBełkot Wciąż. Na fleku. A gdybym się jeszcze urodzić miał znów, to bez dwóch zdań Cracow miasto kultury. Frykas na talerzu. Tak mówią. Jeżeli nie stolica, to przynajmniej kultura. Filmy, teatry, koncerty, wystawy, trajektorie, wernisażyki, przekąski, festiwale, Dym, w popielniku generały, w toalecie namiętności, zrazy, architekci, artyści, wizażysci, scenarzyści, stylizowane wielkie, czarne, przysłowiowe wręcz, holenderskie rowery, jakże pasujące do romantycznej atmosfery miasta.. i chłopcy nań jak spod igły świetni.. wśród mroku zabielonego ćmiącą żarówką.. świecą.. toaleta jest!, no niech mnie - mówcie co chcecie - toż to Paryż środkowej Europy. Ojej! Karuzela odpalona! Ruchome święto! Wszyscy się tu znają. I kochają. Jesteśmy jak członki. Tego samego nieruchomego ciała, które ma zawiesistą dupę. Grajcie bardowie. Grajcie się nie oszczędzajcie. Niech Barbi zrobi zdjęcia i ogłosi kolorowy wernisaż. Wszem i wobec. Będą trunki, będą znakomitości, będą sławy i sosy. Zawiesiste! Gęste! Zabielane! Dobre, bo polskie. Polacy nie gęsi swój folklor mają! Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za stworzenie wyśmienitej tutaj atmosfery. Śmietankowej. Jogurtowej. Truflowej. Oczyszczająco przeczyszczającej. Niech to będzie ten niechby drugi Paryż dmuchany. Bez pudła. Dla chałmaczów. Z plecakami. Z mapkami. Z wielkimi tłustymi dupami. Schludna zagraniczna odzież. Płacą. Wymagają. Poezja. Malarstwo. Grafika. Inne sztuki. Samoprzylepne. Jeżeli to miasto.. pretenduje... do zaszczytnego miana oł stolicy kultury... oł Stanów Zjednoczonych Europy... trzeba wysmażyć więcej łakoci, słodkie burdele z atestem instytutu zdrowia w szaro czerwonych dzielnicach, modne knajpy dla pedałów, ten migdałowy posmak art nieprawości. Sztuka się na tym pasie. Sztuczka raczej. Sztukateria. Dobry chwyt. Flaczki. Pycha. To sie rozumie samo przez sie. Przy tym dobrze wysmażony stek wątpliwości. Czarujących, jak przy pierwszej miłości. Czy oscypki trafią na rynki europejskie? Czy zadowolą podłe gusta i niskie pobudki? Czy będą wystarczająco sterylne? Czy baca doleje mleka krowiego czy złośliwie ropy? Dumne wąsate oblicze nielegalnego strajku i jeszcze długa, kręcona kolejka po chleb, to jest to co zejdzie w zgrzewkach po sześć. Polski ikonostaz. Smakuje jak ulał. Ładny też w garniturze. Na promocji trza w tą mańkę.Zaprawdę sos już sam popłynie. O tutaj, proszę wycieczki - zamek królewski na Wawelu ze znamienitym gorącym czakramem. Widok od strony wschodniej pokrytej pyszną gęstą czekoladą. Nie dotykać. Nie zlizywać. Patrzeć. A tam nieco dalej.. na trakcie.. rynek główny - ulubione miejsce spotkań, przykrych widowisk, nielegalnych samospaleń, wyświęconych manifestacji, hucznych uroczystości podnieconych rezerwistów i wesołych zawodów koszykówki ulicznej, których sponsorem jest. Miejsce wymarzone dla umiejscowienia przyjemnego piwnego ogródka z roślinnością plastikowo pienną. Bluszcz przepisów w nowym stylu w starym mieście. Po to one są. Żeby ktoś komuś. Między nogami. A i łapki obficie, a jakże, nasmarowane. Włażą bez mydła. Słowem wszyscy zadowoleni i samowolni. Wielki baton płynie dalej. Na zdjęciu przemarsz przedsiębiorstw świadczących usługi góralskie i inne w regionalnych strojach. Prosimy o drobne datki. Na wprost, torcik francuski - dawniej Sukiennice i reszta z drewna, tektury i staniolu. Wyroby Nestle klasik. Po przejęciu wawelu S.A., dawniej SS, centrum GG. Warto było wracać do macierzy? He? Co? Marka nieźle stoi. Sztywno. Jak młody drag. Der Klassiker von Teresa Oorloski. Aśki matka urodziła się w obozie tutaj zaraz.. Treblinka?.. nie wiem dokładnie, było nie było terytorium dyplomatyczne Wielkiej Rzeszy teraz nie mniejszych Niemiec, potem tak w dziewięćdziesiątych na fali odwilży poprosiła o obywatelstwo.. było nie było prawo jest prawem.. ponad wszystko.. udało się.. Aśka więc studia w Hamburgu.. teraz w firmie z kapitałem.. chwali sobie. To wszystko procentuje! A potem robi się z tego zajebisty alkohol i wszyscy świetnie się bawią. Na czym to ona się nie zna. Wygadana, sprytna, uśmiechnięta. Złapała pana boga za kutasa i mocno się trzyma. Nauka nie poszła w las. Pozytywne iluzje na swój temat. Co by nie. Awans z tłuszczu w masę średnią. Tłuszcz spala się suchym latem u bałera. Bełkocząc wyuczone niemieckie zwroty grzecznościowe. Za wszelką cenę przetrwać. Zarobić lub okraść przyjaciela. Przytargać lawetą stuknięty pojazd. Potwór nie potwór byle miał otwór. Kościół wariacki. A w Krakowie na rozstajach? Historia jak zbuk w murach gnije. Wasze ulice, nasze kamienice. Pamiętacie? Pamiętamy. Pomożemy? Pomożecie. Kwitnąca mimoza animozji. Choć teraz to nie wypada. Tak czy owak. Szalety nieczynne. Opodal topniejącej bryły Słowackiego. Kwintesencja smaku. Kacdonald. Burdel king. Pizzda Huj! Przystojny i szarmancki kierownik sali jest surowy wobec świeżych pracownic. Nie cycka się. Fast fud blues. Nie fikać. Nocna zmiana. Jeżeli takim nie pokażesz kto tu rządzi, wejdą ci na głowę. Siła robocza to wesz. Baranina armatnia. Za pysk ją! Poruszać się do chuja w takt! A cóż to?! Za dużo łogórka dajesz! Jeszcze nie pościerane?! Wydawajżesz tą resztę do kurwy nędzy szybciej! Która przypaliła mięso? No która? Wy kurwy. Wykurwiać na ulice nie tutaj szargać reputację znanego znaku towarowego! Z trudem wypracowany międzynarodowy szacunek klienta do marki! Globalne świętości! Warta spółka z z o.o.o baczymu kto tu jest go ściem ścierwem gnojem czerwońce chciałbym odetkać te kanały i żyć jak prawdziwi ludzie żyją z długą szyją wiecie murzyni w stanach analnych jak z filmu wynika grzmot im fika - to aż strach patrzeć! Chowam ręce, kurczę pupę i odchodzę. Fest fast żyć, jeść, pić, tyć, od ręki pożyczkę i bez żyrantów. Dec it. Git. Gra. Głowica audio video dual system przeczyszczający. Taka milutka kolorystyka przyciąga oszołomione owady. Pastele wczasów i lokat terminowych, podwójny big burger bank, otępiałe frytki i zawieruszony odcinek renty, finansowe hotdogi.. takie kolory mają kondomy w kiblu Pod Instytutem. Nie mogę się zdobyć na kupno. Proszę zgromadzonych licznie przyjaciół. Balonik. Morze. Innym razem. Toaleta mówiłem, jest. Dla personelu. Dla gości. W Huśtawce przewód od kibla porósł białą śmierdzącą pleśnią. Cuchnie szczyną. Fe.
Powrót |
|
|
|
|
|

|
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 31 000 wydawnictw. Jednocześnie koncentracja na rynku jest bardzo duża. Udział dwustu największych wydawnictw branży wynosi prawie 98 proc.więcej »
|
|

|
|
|