Cudowna

Piotr Nesterowicz
Cudowna
  • Dowody na Istnienie
    Warszawa, listopad 2014
    192 strony
    ISBN:
    978-83-9381-123-6



To kameralna opowieść. Podlasie, Zabłudów, senne miasteczko, które bardziej przypomina wieś, ale na chwilę staje się centrum świata, lata sześćdziesiąte unurzane w gomułkowszczyźnie i młoda dziewczyna z bardzo skromnego domu, Jadwiga Jakubowska, która pewnego dnia wychodzi na łąkę nazbierać szczawiu gdzie – jak twierdzi do dziś – ukazała jej się Matka Boska.

Inni różnie nazywali to, co jej się tam przydarzyło w tamte majowe dni 1965 roku: objawieniem, halucynacją, antysocjalistyczna propagandą. Cudem. A to nie był – jak pisze Piotr Nesterowicz – dobry czas na cuda.

Jadwiga nigdy już z tej łąki nie wróci taka sama jak kiedyś. Na krótko zostanie obwołana niemalże świętą, do Zabłudowa będą ściągać pielgrzymi, pojawią się uleczenia. Miasteczko będzie ją nosiło na rękach. Szybko jednak wektor emocji przestawi się w drugą stronę. Pojawią się oskarżenia, kłamstwa, zawiść. Pojawi się i nienawiść. Cud nie był wystarczająco cudowny, Kościół go nie uznał, w Zabłudowie nie stanęła bazylika, szum minął, pielgrzymi odjechali.

To, w jaki sposób autor opisuje te wydarzenia i wszystko to, co wydarzyło się później w życiu Jadwigi, dziewczynki z łąki, jej rodziny i społeczności, to reportaż, który poprzez miniaturę pokazuje, jak jedno wydarzenie może na tak wiele różnych sposobów zawładnąć ludzkimi umysłami. I obnażyć ich słabości. Bo cud wyzwolił emocje. Chociaż nie takie, o jakie Matka Boska prosiła ustami Jadwigi Jakubowskiej. Uczucia, motywacje, postawy, które przybliża Nesterowicz reprezentują różne światy: jest świat władzy i jej aparatu – potężny, ale w swoim uporze dyskredytowania cudu wydający się mały, i świat prowincjonalnej mikrospołeczności – zaskoczonej i oszołomionej, przynajmniej początkowo, tym, co na nią spadło. Jest i świat Kościoła, odpierającego w tamtym czasie mocne ataki ze strony władzy, i parafii na czele z proboszczem, który w cud nie wierzy. Świat rodziny, na którą objawienie Jadwigi spadło nieoczekiwanie i z którym radziła sobie tak, jak umiała. Jest i sama Jadwiga, której opowieści autor ufa, nie przesądzając o naturze wydarzenia, które było jej udziałem, jest i całe późniejsze życie „Cudownej”, jak później z przekąsem o niej mówiono, toczące się do dziś w cieniu wydarzeń sprzed pięćdziesięciu lat. Wszystkie one skupione są wokół wydarzenia, które wymykało się prostej definicji, wobec czego budziło niepokój a nawet demony. I plotki. Cudowna nie jest tylko anatomią cudu (oczywiście w wymiarze psychologicznym i socjologicznym, nie teologicznym), ale i – a może przede wszystkim – plotki. Nesterowicz pokazuje mechanizm jej powstawania, wzbierania fali domysłów, sąsiedzkiej zazdrości, pomówień, która demoluje więzi.

Od cudu zaczęto bowiem szybko oczekiwać. Rościć sobie prawa, wymagać. Żądać. Stał się katalizatorem dla ludzkich ambicji, planów, małości. Miał przynieść nadzieję i zmianę, nie tylko (nie tyle?) w wymiarze religijnym, co społecznym – poprawić sytuację Zabłudowa, jego mieszkańców. Nesterowicz idzie tropem tego zawłaszczenia, próbuje zrozumieć jego strukturę. Nie ocenia, nie ustosunkowuje się do efektów swoich poszukiwań. Z dużą wrażliwością wyłapuje niuanse, które pozwalają czytelnikom podjąć podobny wysiłek i spróbować na chwilę zatopić się w tamtej scenerii i momencie. Samo wydarzenie na zabłudowskiej łące jest do tego tylko pretekstem.

Nie jest to więc reportaż o tym – a na pewno nie tylko o tym – jak władza w roku poprzedzającym obchody Millenium walczyła z religią, choć w tej warstwie książka jest świetnie udokumentowanym zapisem strachu (paranoi?) rządzących przed siłą, która może się przeciwko systemowi obrócić. Autor, korzystając z notatek, donosów i raportów Służby Bezpieczeństwa, relacjonuje dokładny przebieg działań wymierzonych w ludową religijność, prostą, szczerą  – a z perspektywy ówczesnych władz destrukcyjną, podburzającą, wichrzycielską. To też opowieść o tym, czym dla ludzi może być wiara, jak ją pojmują – o organicznym, żarliwym, ludowym, prostym podejściu do religii i rytuału (i o tym, jak ten żar i pasja mogą czasem obrócić się w nienawiść). Przede wszystkim jednak to opowieść o potrzebie cudu, jakkolwiek by go nie definiować, pragnieniu obcowania z czymś większym, bardziej wzniosłym, znaczącym i o własnej wobec tego nieporadności, strachu przed rozczarowaniem, które często maskowana jest rezerwą, cynizmem, a w najbardziej skrajnej formie – pogardą. I może to właśnie w tym ostatnim wymiarze książka ta jest najbardziej uniwersalna i aktualna. Cudowna uwodzi prostotą opowiadania historii. Nesterowiczowi udało się tą reporterską książką zabrać czytelnika w sam środek historii zabłudowskiego cudu, nie odurzając go zbędnymi opisami, mogącymi rozmyć tę opowieść. Postawił na konkret i, trzymając się go, pokazał zarówno kontekst historyczny, jak i wciąż nie dość dobrze poznany pejzaż pozamiejski Polski Ludowej. I to najeżony sugestywnymi szczegółami. Przede wszystkim jednak we wnikliwy sposób opisał, jak niedaleko czasem z nieba do (polskiego) piekła.

- Magdalena Kicińska