Ślady nieobecności

Anna Marchewka
Ślady nieobecności
  • Dodo Editor
    Kraków, 2014
    ISBN: 978-83-62972-12-8
    344 strony
    150 x 220
    oprawa miękka

„Twarze Szelburg na fotografiach to starszych, to bardziej współczesnych sprawiają wrażenie (być może to wynik stylizacji) tajemniczych i nieskorych do spoufaleń. (…) Można opisać krój bluzki Szelburg, fryzurę, biżuterię, zinterpretować wyraz jej oczu – ale czy to nie za mało na portret?” – pyta Anna Marchewka w swojej książce „Ślady nieobecności”. W rozmowie z Katarzyną Nowak w radiowej Dwójce autorka powiedziała, że nie wierzy w biografie. „Ślady nieobecności” rzeczywiście biografią nie są. Są poszukiwaniem, podróżą po tropach, poszukiwaniem performatywnym (choćby wtedy, gdy autorka wciela się w swoją bohaterkę w próbie rekonstrukcji wywiadu dla „Tygodnika Powszechnego” z 1964, gdy odsłania trochę z własnej prywatności, gdy pokazuje, że granice między prywatnym a publicznym są naprawdę trudne do wyznaczenia). „Ślady nieobecności” to także pełna szacunku pogłębiona lektura dzieł Ewy Szelburg-Zarembiny, to misja przypomnienia pisarki, znanej czytelnikom głównie z twórczości dla dzieci („Idzie niebo ciemną nocką”), przedstawienia jej jako twórczyni wszechstronnej, autorki powieści na miarę Selmy Lagerlöf (jeśli w przypadku pisarek można w ogóle używać sformułowania „na miarę”). Annie Marchewce zależy, żeby jej bohaterka mogła mówić własnym głosem, i pozwala jej na to poprzez obszerne cytaty oraz antologię tekstów Zarembiny, która składa się na „Ślady nieobecności”. Jest to cenne, bo teksty te dawno nie były publikowane, są trudno dostępne.

„Ślady nieobecności” czytam także jako głos na temat formy biografii: „Tego szuka się w cudzej biografii: świeżego mięsa? Czy o świeże, soczyste, nietknięte mięso chodzi?”. Anna Marchewka zadaje pytanie o voyeryzm, o wektor moralny żywienia się cudzymi historiami, cudzym życiem. Zwierza się z tego, że jej bohaterka wciąż się wymyka zabiegom biograficznym, zaciera ślady. Mimo tego czytamy opowieść wciągającą, opowieść, w której Ewa Szelburg Zarembina – pisarka, kobieta, żona – nie tracąc swojej indywidualności staje się soczewką przez którą patrzymy na świat: ten współczesny Zarembinie i ten współczesny nam.

Anna Marchewka opisuje rodziców Zarembiny: pracujący „ludzie myślący”: krawcowa i wysadzony z siodła szlachcic, żyjący w niedostatku, w uzdrowisku Nałęczów, gdzie „miejscowe dzieci mogą jedynie służyć przyjezdnym – asystują przy grze w tenisa, podają piłki, ale nie mogą trzymać rakiety. Prawdziwa gra jest zarezerwowana dla kogoś innego.” Kwestie społeczne, klasowe, polityczne są bardzo ważne zarówno w twórczości Zarembiny, jak i w książce Marchewki. Zadaje ona pytanie, czy możemy działać zgodnie z „ekonomią nieopłacalności”, tak jak działała Zarembina?

Tło społeczne dzieł Szelburg-Zarembiny – choćby proces Reginy Kapłan w Kobryniu, opisany w reportażu „Myjcie owoce” (który trafił zresztą do antologii Mariusza Szczygła), czy zagłada Żydowskiego miasteczka Wąwolnica – przestaje być tłem, a staje się sednem rzeczywistości. W tej rzeczywistości dla Zarembiny istotna jest także opozycja pomiędzy niebezpiecznym miastem i jeszcze bardziej niebezpieczną wsią. Fascynujący i uderzająco współczesny jest obraz Warszawy w jej twórczości. Warszawa, jak pisze Marchewka stała się „miejscem, które daje możliwość ponownych narodzin, odrodzenia, stworzenia się na nowo. Szelburg widzi w Warszawie jedyne polskie prawdziwe miasto – właśnie dzięki tym, prawie magicznym możliwościom. Była dla niej jak państwo niepodlegle w państwie – wspaniała i straszna, zamieszkana przez szczególnych obywateli, „nowych ludzi” – również wspaniałych i strasznych.”

Co jeszcze składa się na portret Ireny Ewy Szelburg Ostrowskiej-Zarembiny? Dwóch mężów, zmiany nazwisk, zmiana wyznania, przeprowadzki, podróże (w tym miedzy innymi trzy lata z mężem na placówce w Rzymie, na przełomie lat ‘50 i ’60). Jest życie literackie, znajomość z Zofią Nałkowską, polityka. Najważniejsze są chyba jednak pytania. Bo, w moim odczuciu, tego właśnie warto szukać w cudzej biografii: pytań. Tych, które sami sobie zadajemy, i tych, których nie ośmielamy się zadać, albo też nie przychodzą nam do głowy. Pytań, o jakich pisze Anna Marchewka: „Twórczość Ireny Ewy Szelburg Ostrowskiej-Zarembiny podporządkowana była pragnieniu nie do zaspokojenia, pragnieniu, które samo siebie znosiło – mieć dom i z niego uciec, osiąść i ruszyć w świat, mieć pewność i nie dawać wiary. Lub wywinąć się z twardego systemu opozycji. Czy to jest możliwe?”

Anna Marchewka jest literaturoznawczynią i krytyczką literacką, publikuje między innymi w "Lampie", "Zadrze", "Chimerze", "Tygodniku Powszechnym". Współprowadzi programy literackie w TVP Kultura i w Radiu Kraków. Na Wydziale Polonistyki UJ prowadzi zajęcia dotyczące polskiej literatury popularnej.

Agnieszka Drotkiewicz