Asymetria

Adam Zagajewski
Asymetria
  • Wydawnictwo a5
    Kraków, 2014
    ISBN: 978-83-61298-76-2
    86 stron
    148 x 210

W najnowszym tomie Adama Zagajewskiego dominuje tonacja elegijna: wiele tu poetyckich pożegnań, portretów krewnych, przyjaciół i znajomych, którzy już odeszli, i refleksji krążących wokół takich tematów jak przemijanie i utrata. Poeta żegna tych, z którymi łączyła go zażyłość (jak kuzyna Hannesa, pastora z Zurychu, czy filozofa Krzysztofa Michalskiego), i takich, których poznał przelotnie (jak poetę Jerzego Hordyńskiego). Tytuł tomu, z tej perspektywy, można interpretować jako opis sytuacji, w której coraz więcej osób ważnych dla autora jest już „po drugiej stronie”, a „królestwo umarłych” zdaje się rosnąć szybciej niż „królestwo żywych”. W tonacji elegijnej (to interesujący chwyt) utrzymany jest też wiersz poświęcony przyjaźni utraconej nagle z powodu różnic światopoglądowych.

Jednak najciekawszym wątkiem tego elegijnego pasma jest w „Asymetrii” wątek skomplikowanych relacji z rodzicami, w szczególności z matką. Wiersz „O mojej matce” otwiera cykl poświęconych jej utworów, które poeta rozrzucił po całym tomie, choć formalnie są one kontynuacją utworu wyjściowego. To z jednej strony rachunek win (z mocnym samooskarżeniem: „tak jak wtedy, kiedy ona / porównała siebie do Beethovena, głuchnącego, / a ja powiedziałem, okrutnie, ale wiesz, on / miał talent”), z drugiej – strumień obrazów, które pojawiają się jedne po drugich wedle logiki właściwej wspomnieniom. Cały zabieg rozrzucenia poszczególnych części cyklu (każdy wiersz rozpoczyna się od charakterystycznego: „Albo jak kiedy przed studniówka mama przyszła…”, „Albo kiedy mówiła…”) przywodzi na myśl rozmowę po śmierci kogoś bliskiego, w której porusza się różne wątki, ale co jakiś czas wraca się do wspomnień o zmarłej lub zmarłym, bo przypominają się kolejne sceny i zdarzenia.

W wierszach poświęconych matce motyw asymetrii zjawia się expressis verbis: asymetria oznacza w tym przypadku zmącone spojrzenie i pochopny, niesprawiedliwy osąd, który – jak powiada poeta – nie pozwalał mu zobaczyć najbliższych „w ostrym świetle prawdy, / ostrym i złożonym, / złożonym i sprawiedliwym”. Ale oprócz tego, co asymetryczne, refleksja poety wskazuje też na pewną symetrię: dystans, jaki powstaje wraz ze śmiercią najbliższych, jest w pewnym sensie odbiciem dystansu istniejącego za życia, niemożności porozumienia (czy nawet dostatecznego zainteresowania), która naznacza międzyludzkie relacje.

Poetyka najnowszej książki Zagajewskiego nie odbiega od tego, do czego poeta przyzwyczaił nas w ostatnich tomach. Wiersze autora „Asymetrii” są na ogół konstrukcjami pełnymi, zamkniętymi, o mocno zaznaczonych puentach. Ale można też w „Asymetrii” spotkać utwory inne, które wymagają od czytelnika zainwestowania w nie nieco więcej uwagi i wyobraźni. Oto na przykład wiersz „Dzieciństwo”, który rozpoczyna się dość konwencjonalnie: „Oddajcie mi moje dzieciństwo, / republikę gadatliwych wróbli, / niezmierzone puszcze pokrzyw / i nocny płacz nieśmiałego puszczyka”, kończy się nieoczekiwaną i wieloznaczną puentą: „Teraz już wiedziałbym na pewno / jak być dzieckiem, wiedziałbym / jak patrzeć na oszronione drzewa, / jak żyć nieruchomo”. Te trzy ostatnie słowa, można powiedzieć, wprawiają w ruch cały utwór. Co znaczy – żyć nieruchomo? Czy to tylko proste przeciwstawienie ruchliwego dzieciństwa i starości, która znajduje upodobanie w kontemplacji? A może za słowem „nieruchomo” – i za skróceniem ostatniego wersu – kryją się jakieś inne sensy? Zagajewski otwiera tu nieco szerzej drzwi dla rozbieżnych interpretacji. Podobne otwarcia spotkamy w kilku innych wierszach z „Asymetrii”, m.in. w utworze „Moi ukochani poeci” (zwykle poeta wymienia swoich mistrzów z nazwiska, ale tu nie wiemy, kogo konkretnie ma na myśli, a zakończeniu także można przypisać bardzo różne znaczenia), w drobnym lirycznym wierszu „Obudź się” czy w zamieszczonym pod koniec książki „Pomarańczowym notesie”, który jest właściwie zbiorem luźnych poetyckich notatek.

Ta ostatnia „asymetria” – to lekkie rozchwianie konstrukcji wiersza, naruszenie jego równowagi – wydaje się w najnowszej książce poetyckiej Adama Zagajewskiego najbardziej intrygujące.

Wojciech Bonowicz