Lachert i Szanajca. Architekci awangardy

Beata Chomątowska
Lachert i Szanajca. Architekci awangardy
  • Czarne
    Wołowiec, wrzesień 2014
    336 stron
    133x215
    ISBN 978-83-7536-837-6

„We wszystkich słownikach czy podręcznikach dotyczących sztuki współczesnej, niezależnie od języka i kraju, pojawia się zawsze dwóch architektów: Lachert i Szanajca. To dowód, że świat zalicza ich do międzynarodowej czołówki w awangardzie, bo w Polsce byli znani raczej w wąskim kręgu.” – pisze Beata Chomątowska na jednej z pierwszych stron swojej książki o Bohdanie Lachercie i Józefie Szanajcy – architektach pracujących razem w międzywojennej Polsce. Jej nowa książka to opowieść o przyjaźni i współpracy dwóch twórców, portret zbiorowy bohaterów w środowisku rodzinnym i w środowisku pracy (co często się łączy). „Lachert i Szanajca” to obraz czasów, w których żyli, a także kontekst architektury modernistycznej – ten intelektualny, transcendentalny, metafizyczny; oraz ten społeczny, lewicowy, związany z marzeniem o lepszym życiu dla każdego.

Wiara w architekturę jako sztukę, która może realnie wpłynąć na poprawę życia ludzi, zapewnić im dostęp do słońca, przyrody, a także – poprzez wykorzystanie racjonalnych rozwiązań pomóc zaoszczędzić siły i czas (utożsamiany z pieniądzem) - jest jednym z ważniejszych tematów tej książki.

Jaki jest kontekst tej wiary? Polityczny: kamienice czynszowe („Dla kapitalistów liczył się tylko zysk i wygrana z konkurencją. Na ich zlecenie projektowano ciasno i nielogicznie, nie biorąc pod uwagę potrzeb lokatorów”), oraz ideowy, czyli krajobraz po Pierwszej Wojnie Światowej. To czas, kiedy w ramach tworzenia „polskiego stylu narodowego” i podkreślania samorządności młodego państwa: „pod kilof idą obiekty kojarzone z zaborcami”, zaś komitety odbudowy „w poszukiwaniu punktów odniesienia dla nowej tożsamości sięgają do historii. Z polskim stylem najlepiej kojarzy się im szlachecki dworek. To romantyzm i pozytywizm w jednym. (…) Każdy patriotycznie nastawiony obywatel, którego stać na taką inwestycję, wije sobie gniazdko zainspirowane opisami z Pana Tadeusza. Renesansowe attyki i sielskie ganeczki rosną w oczach, mnożą się, opanowują nawet architekturę użytkową – dworce i urzędy.”

Opisy z Pana Tadeusza na pewno nie inspirowały Lacherta, Szanajcy oraz ich środowiska – grupy Praesens. Inspirowała ich synteza wszystkich sztuk, puls nowoczesności („samochody, fetysz międzywojennej awangardy, to wspólna – oprócz architektury - pasja Lacherta i Szanajcy”), to co ówcześnie było najbardziej postępowe w sztuce. Inspirowali się pracami Kazimierza Malewicza, Waltera Gropiusa, Le Corbusiera, malarstwem Mondriana, którego estetykę tak przybliża autorka: „od rodzimego teozofa zaczerpnął teorie, wedle której świat rozwija się dzięki ścieraniu się ze sobą przeciwieństw: ducha i materii, pierwiastka męskiego i żeńskiego, negatywu i pozytywu, statyki i dynamiki. Męskość, a więc dynamika, to pion, pierwiastek żeński, statyczny i bardziej zachowawczy, uosabia linia pozioma. Przecinają się pod katem prostym, będącym syntezą obu sił, a więc odzwierciedleniem transcendentalnej harmonii. Każdemu z tych układów odpowiada jeden z podstawowych kolorów – żółty, „promieniujący”, linii pionowej, niebieski, „opadający” – poziomej, a kątowi prostemu - czerwony, „unoszący” się. Razem z białym i czarnym, określanymi mianem niekolorów, wystarczają w pełni do stworzenia prawdziwego dzieła.” Estetyka ta nawiasem mówiąc, do dziś nie traci swojej świeżości.

Beata Chomątowska jest gruntownie i wszechstronnie przygotowana, a pisze ze swadą, lekkością i humorem, choć nie bez lekkiej nutki żalu (czy może ironii?), choćby wtedy, gdy pisząc o osiedlach przeznaczonych dla robotników – na Żoliborzu, w Gdyni, Łodzi – stwierdza: „Tylko w nielicznych z tych domów zamieszkają robotnicy. Powód jest prosty: wciąż są dla nich za drogie.”

Książka podzielona jest na krótkie rozdziały – jedne skupiają się na życiu prywatnym bohaterów, inne na zagadnieniach teoretycznych, „studiach przypadku”, ideach, zjawiskach społecznych i kulturowych, historiach miejsc (jak willa Lacherta na Katowickiej 9 na Saskiej Kępie i willa Szanajcy nieopodal, na Czeskiej), portretach osób (w tym przejmujący portret Teresy Żarnowerówny). Pokazując w ten sposób emocjonalny, intelektualny, filozoficzny i polityczny kontekst architektury autorka uczy nas rozumniej patrzeć i czytać tę dziedzinę sztuki.

Agnieszka Drotkiewicz