Wschód

Andrzej Stasiuk
Wschód
  • Czarne,
    Wołowiec 2014
    133x215
    304 strony
    ISBN: 978-83-7536-559-7

Książki o Rosji napisanej przez Stasiuka można było się spodziewać z dwóch powodów. Pierwszy: bo w przewrotnym wspomnieniu Dojczland Stasiuk opisał swoje podróże do Niemiec. Drugi: bo w Rosji był.
Związek obu tych  książek – książki o Niemczech z książką o Rosji – wynika stąd, że dla Stasiuka oba te państwa wyznaczają los Europy Środkowo-Wschodniej. Niemcy i Rosja są jak dwa ramiona imadła, które chwyciło obszary leżące pośrodku. Siła uchwytu bywała różna, ale samo sąsiedztwo dwóch potęg określało możliwości Polski i państw leżących na południe od niej. Przez dwa stulecia Polska odczuwała wobec obu sąsiadów strach; po II wojnie lękała się wschodu, a toksycznym podziwem darzyła Zachód.
Stasiuk musiał do Rosji pojechać. A skoro pojechał, to i opisał.  
Bo podróże go nakręcają. On jeździ i pisze kompulsywnie, my czytamy narkotycznie. Wypracował sobie nawet własną formę - esej podróżny. Esej taki powstaje w nawiązaniu do – a może nawet w trakcie – wyprawy. Nie jest to jednak klasyczny dziennik podróży czy reportaż. To hybryda. Wschód zaczyna się od opisu scenki aktualnej – razem z przyjacielem autor pakuje meble z PGR-owskiego sklepu i zawozi do stuletniej chaty łemkowskiej, ostatniej, jaka ocalała na południowo-wschodnim krańcu polski. Skojarzenie prowadzi narratora ku wspominaniu innych prowincjonalnych sklepów; potem – do opisu wypędzenia Łemków dokonanego przez polskie wojsko w 1947 roku; potem – do rozważań na temat Rosji jako epicentrum potężnej fali wysiedleń.
Już z powyższego zarysu widać, że książka nie jest w całości poświęcona Rosji. W istocie tytułowy „wschód” obejmuje dwa zakresy: historyczny i społeczny. Wschód rozumiany historycznie to proces zapoczątkowany przez Rewolucję Październikową. Wschód drugi to klasy zależne.
Uwzględniając Rewolucję, nie zmierza autor do wskazania na komunizm czy totalitaryzm jako skutki. Stasiuk jest historiozofem, który szuka ukrytego wzorca dziejów. I stwierdza, że istotą rewolucji komunistycznej było dążenie do likwidacji materii. Nie chodziło o prawo własności, lecz o podstawę owego prawa, czyli własność samą. Rewolucja miała unicestwić materialność jako wymiar zbiorowej egzystencji. Zwycięstwo rewolucji byłoby możliwe, gdyby rewolucjoniści nigdy i nigdzie się nie zatrzymali. Jednakże rychło zaczęto etap wielkich budów – elektrowni, linii kolejowych, miast – i to był początek klęski. Komunizm przyniesiony na bagnetach do Polski i innych krajów, komunizm wysiedlający mniejszości etniczne i napędzający migrację ludności ze wsi do miast, ten komunizm był już dzieckiem kompromisu i zapowiedzią wielkiej przegranej. Obiecywał wolność od materii, a uwięził w materii nietrwałej.
Skutki owej klęski obserwuje Stasiuk w Rosji, gdy patrzy na rozpadające się fabryki, niszczejące stacje kolejowe, zanikające miasta. Obserwuje je także – i przejmująco komentuje – w odniesieniu do Polski prowincjonalnej, która po II wojnie światowej została powołana do uczestnictwa w oszukańczej, od początku skazanej na klęskę budowie nowego ustroju.
Rola Rosji dobiegła już końca. Kiedyś Rosja pokonywała swoich wrogów – Napoleona, Hitlera - bezkresną przestrzenią. Teraz przegrywa sama ze sobą, nie potrafiąc owego bezkresu zagospodarować.
Dzieje mają dziś według Stasiuka innego dyrygenta – to Chiny, które zamiast walczyć z materią, pozwalają ludziom na całym świecie ją zużywać. Chiny zwyciężają, ponieważ udzielają najlepszej odpowiedzi na wyzwanie związane z materialnością. A według Stasiuka właśnie to porządkuje przemiany cywilizacji: Europa Zachodnia usiłowała stworzyć formy perfekcyjne, Rosja zamierzała materię zlikwidować, Chiny zamieniają materię w rzecz jednorazowego użytku. A ponieważ mówimy o procesie globalnym, więc zwycięzca bierze wszystkich.
 
Przemysław Czapliński