Trębacz z Tembisy

Wojciech Jagielski
Trębacz z Tembisy
  • Znak
    Kraków 2013
    304 strony
    140x205
    ISBN: 978-83-240-2776-7

Najnowsza książka Jagielskiego ma trzech głównych bohaterów – trzech silnych mężczyzn, zdecydowanych podążać wyraźną drogą, jaką wyznaczają ich marzenia i pasje.  Trudno zdecydować, któremu z nich oddać pierwszeństwo. Nelson Mandela to terrorysta i laureat Pokojowej Nagrody Nobla jednocześnie. Freddie „Saddam” Maake jest zagorzałym kibolem i zarazem zwolennikiem stadionowego pacyfizmu. Zaś Wojciech Jagielski – reporterem, dla którego prawda oznacza filtrowanie faktów przez osobistą wrażliwość.

„W swojej zachłanności pragnął mieć wszystko, także to, co się w życiu nawzajem wyklucza.”, pisze o Nelsonie Mandeli Jagielski. Niedawno zmarły pierwszy czarnoskóry prezydent Południowej Afryki to człowiek złożony ze sprzeczności. Bezkompromisowy brodacz, ubrany w drelichy bojownik o prawa czarnych, ale też powściągliwy dyplomata, który pouczał polityków, jak powinni się ubierać, by poprzez schludny wygląd okazać szacunek swoim wyborcom. Człowiek pamiętający i pamiętliwy, który przez 27 lat pobytu w więzieniu nieustannie szykował się do ponownego podjęcia walki na wolności, a jednocześnie prezydent, który na swoje zaprzysiężenie zaprosił prokuratora, który onegdaj wydał na niego wyrok śmierci. Gdy zdziwieni tą decyzją członkowie jego sztabu uświadomi mu, że nie musi bratać się z wrogami, Mandela odpowiedział krótko: „Nie muszę też być prezydentem”.

Choć o Mandeli słyszał chyba każdy (tym bardziej w ostatnich tygodniach, gdy media huczały od wiadomości nadawanych w związku z jego śmiercią), książka Jagielskiego jest doskonałą okazją do dokładniejszego poznania tej postaci – od narodzin w murzyńskiej wiosce w głębi czarnej Afryki, poprzez okres rewolucyjny i długi pobyt w więzieniu, do prezydentury, trzykrotnego małżeństwa, dyplomatycznych i przyjacielskich stosunków z najmożniejszymi tego świata oraz sportowych fascynacji – boksem i piłką nożną – sportem, w którym realizowały się polityczne ambicje Południowej Afryki.

„Czy Mandela trwoniłby bezcenny prezydencki czas na piłkarskie mecze, gdyby były tylko dziecinadą, niegodną dorosłego mężczyzny?”, pyta Saddam, tytułowy bohater Trębacza z Tembisy. Saddam to mężczyzna, dzięki któremu Jagielski poznaje Afrykę z punktu widzenia piłki nożnej i jej związku z polityką. To właśnie Saddam jest wynalazcą słynnej wuwuzeli – plastikowej trąbki, która zawojowała stadiony na całym świecie i której głos przypominać ma o równości wszystkich ludzi: „Z wuwuzelą w gębie, biały czy czarny, Zulus czy Khosa, mądry czy głupi, każdy trąbi tak samo. Nie ma obcych, wszyscy wokół są swoi. A czy nie o to chodziło Mandeli, żebyśmy wszyscy byli równi i żyli w zgodzie?”

Historia Saddama to historia fascynacji wielkim Mandelą, próba codziennej realizacji zadań, jakie przed małym człowiekiem stawia wielka polityka. Dla małego Saddama Nelson Mandela był czarnym supermanem i nauczycielem sztuki życia. Zamiast stać się stadionowym chuliganem, chłopak mecze piłkarskie przekuwał na walkę polityczną. Stał się przywódcą czarnych kibiców i największą dumą napawał go fakt, że to właśnie na stadionie mógł zobaczyć swojego bohatera – Mandelę, gdy wreszcie wypuszczono go z więzienia. Na tym samym stadionie, może nawet na sąsiedniej trybunie, tego samego dnia siedział również Jagielski.

„Dla mnie wielkość Mandeli wynikała nie z tego, co zrobił ani czego dokonał, ale jaki był. […] Mandela przez całe życie pozostawał wierny ideałom, przekonaniom i sprawom, które uważał za najważniejsze. Taki był jako gniewny student, wielkomiejski prawnik, młody rewolucjonista, więzień, prezydent i emeryt. Bez względu na to, czy taka postawa przynosiła mu korzyść, czy narażała na straty.” Jagielski fascynował się Mandelą przez wiele lat, a tytułowa droga do Mandeli oznaczała w jego przypadku kilkanaście podróży do Południowej Afryki. Na tej drodze poznał wielu ludzi, którzy z Mandelą się znali i pracowali lub – jak Saddam – mogli odkryć przed reporterem zupełnie nieoczywiste fragmenty afrykańskiej politycznej układanki.
    
Marzenie Jagielskiego spełniło się. Pewnego dnia – niemal zupełnie przez przypadek – udało mu się stanąć z Mandelą twarzą w twarz i uścinąć jego dłoń. Jednak to, co najważniejsze, wydarzyło się nie w tej jednej chwili, ale działo przez wiele lat: poszukiwanie, odczytywanie wskazówek, interepretowanie faktów, marzenia, olśnienia, ale i rozczarowania. Reportaż Jagielskiego należy do najlepszego gatunku reportażu. Choć trzyma się faktów, nie stroni od interpretacji. Choć wyrasta z fascynacji, nie boi się zdawać relacji z rozczarowań. Choć mówi prawdę, jest też równocześnie jedną z wersji legendy.
    
Mówiąc najkrócej: Trębacza z Tembisy musi przeczytać każdy, kogo interesuje prawdziwa historia Nelsona Mandeli – historia taka, którą z pasją i zaangażowaniem opowiada prawdziwy człowiek.

Iga Noszczyk