Śmierć w Amazonii

Artur Domosławski
Śmierć w Amazonii
  • Wielka Litera
    Warszawa, październik 2013
    205 x 135
    328 stron
    ISBN: 978-83-64142-13-0
    oprawa twarda

24 maja 2011 roku. Brazylia, stan Pará. Nieznani sprawcy strzelają do dwojga ekologów. José Claudio da Silva i jego żona, Maria, giną na miejscu. Zabójcy odcinają Josému ucho. Będzie dowodem dla zleceniodawcy wyroku. Okazuje się, że to nie odosobniony przypadek. Zamieszkujący Amazonię przywódcy chłopscy i ekolodzy dostają pogróżki, żyją w ciągłym lęku. „W stanie Pará w ciągu ostatnich piętnastu lat zamordowano 205 działaczy wiejskich, a w ciągu ostatnich czterech dekad – ponad 800. W więzieniach siedzi mniej niż pięciu zleceniodawców tych zbrodni”– mówi jeden z bohaterów reportażu. Policja i miejscowe władze biernie przyglądają się temu procederowi, a może nawet biorą w nim udział. O co w tym wszystkim chodzi?

Rozpoczynając lekturę „Śmierci w Amazonii” spodziewamy się, że będziemy towarzyszyć autorowi w dziennikarskim śledztwie, które doprowadzi nas do rozwikłania tajemnicy. Poznamy nazwiska winnych, usłyszymy sprawiedliwy wyrok bądź też – w najgorszym razie – zadumamy się nad indolencją sądów w Ameryce Łacińskiej. Nie podejrzewamy jednak, że nitki wychodzące od opisanych w książce wydarzeń prowadzą aż do naszych domów. I że po jej przeczytaniu będziemy musieli inaczej spojrzeć na świat, także ten nam najbliższy.

Trzy znakomite reportaże składające się na „Śmierć w Amazonii” spaja jeden temat. Jest nim przeprowadzana na wielką skalę dewastacja środowiska naturalnego (wycinanie lasów amazońskich w Brazylii, wydobywanie złota w Peru i nafty w Ekwadorze), a co za tym idzie także niszczenie lokalnych społeczności. Bohaterami książki czyni Domosławski zwykłych-niezwykłych ludzi, którzy ryzykują wszystko w obronie środowiska i prawa do godnego życia. Ich walka jest – jak się wydaje – nieuchronnie skazana na porażkę, choć ostatni tekst zostawia promyk nadziei.  Reporter rozmawia z rolnikami, miejscowymi działaczami, dziennikarzami śledczymi, prawnikami i biznesmenami. Cierpliwie, nitka po nitce, rozplątuje zawikłaną sieć powiązań między sprawcami zabójstw, lokalnym biznesem, światem polityki i ponadnarodowymi korporacjami. Pokazuje bezwzględność biznesmenów i polityków, ich oszustwa, manipulacje i chwyty propagandowe (np. wpływanie na lokalną prasę poprzez zamieszczanie reklam, pomawianie działaczy o terroryzm, uciekanie się do prowokacji).     

Od detalu i konkretnych sytuacji autor przechodzi do nakreślenia szerokiej perspektywy – i jest to jeden z tych momentów, kiedy lektura książki staje się szczególnie dojmująca. Wystarczy podsumować fakty opisane w pierwszym z reportaży. W Brazylii w ciągu ostatnich trzech dekad wycięto 17%  amazońskiej dżungli. Za proceder ten odpowiada nie tylko przemysł drzewny, ale także stalowy oraz hodowcy bydła. Z rzadkich gatunków drzew wykonuje się meble, maszty, parkiety i wyroby artystyczne. Uzyskiwany z drewna węgiel jest używany do produkcji surówki hutniczej (na jedną jej tonę potrzeba węgla drzewnego z 600 metrów kwadratowych lasu). Surówkę eksportuje się głównie do Stanów Zjednoczonych, gdzie ze stali wyrabia się m.in. części samochodowe i sprzęt AGD. Za największy wyrąb lasu są jednak odpowiedzialne firmy hodowlane. Amazonia zamienia się w rozległe pastwisko. Jak pisze Domosławski, Brazylia dostarcza jedną trzecią wołowiny na świecie, a do 2018 roku chce dostarczać dwóch trzecich. Tymczasem Bertina, jedna z trzech największych brazylijskich firm handlujących skórą, sprzedaje ją  wielu światowym markom, takim jak np.: Adidas, BMW, Carrefour, Ford, Honda, Gucci, IKEA, Nike, Tesco, Toyota. Jeśli do tej pory zdawało nam się, że nie mamy nic wspólnego z dewastowaniem amazońskich lasów, czas rozejrzeć się po mieszkaniu... Nie lepiej poczujemy się po lekturze dwóch pozostałych reportaży.

„Potępiamy zbrodnie, tę i każdą następną. A czy możemy przysiąc, że nie bierzemy udziału w podziale łupu?”, pyta autor, odwołując się do innego znakomitego reportera, Svena Lindqvista. Książka Artura Domosławskiego, powściągliwa, konkretna, pełna faktów i nazwisk, ma siłę ładunku wybuchowego. Po jej lekturze chciałoby się wyjść na ulicę i zacząć zmieniać ten świat. I chyba pora to zrobić.      

Małgorzata Szczurek