Papusza

Angelika Kuźniak
Papusza

Historia Bronisławy Wajs, zwanej Papuszą, naznaczona jest piętnem inności i egzotyki. Urodzona na początku xx wieku cygańska poetka zdawała się być folklorystyczną błyskotką. Trochę jak „kobieta z brodą”, postać z gabinetu osobliwości intrygowała, ale czy była traktowana poważnie? „Cygańska” czy po prostu „poetka”? Z książki Kuźniak dość wyraźnie wynika, co ukształtowało Papuszę  – świat taboru, owszem, był jej tworzywem, ale i literatura popularna! Samorodna perła, cygańskie dziecko ciekawe świata, nauczyło się wbrew własnemu przeznaczeniu czytać, potem pisać i a potem połykało wszystkie dostępne powieści. Sama potem powie: "Z taboru byłam, teraz znikąd jestem. Dyźko mówił: Nie pisz wierszy, bo będziesz nieszczęśliwa. A ja pisała jak ta głupia i stało się teraz, że nigdzie nie należę.” Romantyczne wzorce wcielone w życie stają się koszmarami. Dziewczęta mogły w tym wzorcu być przedmiotem, nigdy aktywnym podmiotem. Cygańska wieszczka jest osobliwa, ale co z nią począć? Gdzie ją upchnąć? Nadwrażliwość dziewczyny, która przeszła piekło małżeńskich gwałtów, przemocy domowej, w końcu widziała zagładę kilku narodów, pobrzmiewa szaleństwem. Ten obłęd nie ma już nic z poetyczności – trzeba odsunąć go i przymknąć w specjalnej placówce leczniczej.      
 
„Papusza” znaczy „lalka” – to imię nieoficjalne wynikło z urody dziewczynki (Kuźniak używając imienia „Papusza” zamiast „Bronka”, nie tylko oddaje jej głos, ale i wypuszcza w świat „własnej” tradycji). W opowieści Kuźniak „Papusza” znaczy jednak poważniej – płeć, pochodzenie społeczne, relacje rodzinne sprawiły, że stała się lalką w bardziej dramatycznym, dosłownym znaczeniu: przechodziła z rąk do rąk, reagowała na polecenia prawie na zasadach automatu. Drugi mąż, sporo starszy Dionizy, porwał dziewczynę i zmusił do małżeństwa. Miłość do Witolda, młodego chłopca, ratowała Papuszę, a gdy ten znikł – popchnęła w szaleństwo. Takie historie dobrze wyglądają w tekście literackim; Kuźniak pokazuje, co dzieje się, gdy taka wielka miłość wbrew całemu światu, prawdziwie „romantyczna”, taki „magnetyzm serc”, zaistnieje w rzeczywistości.
 
Kuźniak analizuje – taktownie i delikatnie, jakby z zaplecza – historię Papuszy i zadaje pytania, nie sugerując odpowiedzi. Pokazuje relację z matką, która jest dla niej autorytetem, nie wspiera jednak decyzji o odejściu od Dionizego, który katuje i gwałci Papuszę. Matka, która nosi na plecach wężowe blizny od bata (słowa Papuszy o tym, że mąż z Cyganką może zrobić wszystko i nikt nie zaprotestuje, bo taki jest obyczaj; wspomnienia z zabaw dziecięcych w „dom”, których kluczowym elementem było bicie „żony”) musi utrzymać siebie i dziecko w przekonaniu, że inne życie nie jest możliwe. Jak w klasycznym schemacie przemocowym, ofiara usensawnia działania oprawcy. Matka nie pomaga córce wyrwać się spod władzy męża-kata, ponieważ nie może zaprzeczyć sensowności własnego losu, porządku własnego świata. Papusza z czasem uczy się, że nic nie znaczy: jest tylko funkcją cudzego istnienia. Wierny zasadom społeczności Dionizy Wajs jest całkowicie w prawach, a Papusza jest marionetką w jego rękach. Wajs, z punktu widzenia pozawspólnotowego, dokonał szeregu przestępstw, ale ratowaniem Papuszy nie był zainteresowany nikt; ocalenie przyniosło jej czytanie. Papusza zaś w swoich pieśniach nie tylko zachowała zniszczoną przez przymus osiedlenia kulturę oralną wędrowców, ale i ocaliła pamięć zagłady narodu cygańskiego.
 
Książka Angeliki Kuźniak pozwala przyjrzeć się historii wykluczonej kulturowo grupy, która poddana została eksterminacji, ale pamięć o ich zagładzie wyblakła – któż bowiem miał ją zapisać? W wypowiedziach dotyczących zagłady Papusza w przytaczanych przez Kuźniach wypowiedziach podkreśla rozdział między „normalnym życiem” a wojną, która zmuszała do funkcjonowania poza zasadami. Stan wyjątkowy życia wśród trupów i z trupami, pozwolił taborowi Wajsa przeżyć. Papusza mówi: „Jakby Cyganie całą pamięć mieli, to by umarli ze zgryzoty”. Papusza pamiętała. Czasem niepamięć jest stawką przeżycia.
 
Angelika Kuźniak w Papuszy daje portret wielokrotny: człowieka, poetki, czytelniczki, córki, matki, żony, artystki, kochanki. Postać Papuszy mieni się, nie przestaje zadziwiać. „Głupia” w oczach chciwego i okrutnego męża; „zdrajczyni” w oczach cygańskiej społeczności; „wielki, dziki i samorodny talent” w oczach polskich poetów, bezsilna i słaba, zrozpaczona i wściekła – we własnych oczach. Opowieść o „poetce przeklętej”, z której była i wielka chwała, i wielki wstyd oraz ocean bólu, ta książka o nadludzko silnym człowieku może być początkiem większej rozmowy. A przede wszystkim może dać szansę samym Pieśniom samej Papuszy – już nie jako egzotycznym cackom, ale poezji dającej świadectwo czasu i doświadczenia.  

Anna Marchewka