Grecy umierają w domu

Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Grecy umierają w domu
  • Znak
    Kraków 2013
    ISBN: 978-83-240-2073-7
    244 strony
    140x205
    oprawa miękka

Na przełomie lat 40. i 50. ubiegłego wieku, po przegranej przez siły lewicy greckiej wojnie domowej przybyło do Polski kilkanaście tysięcy politycznych uchodźców. Osiedli głównie w miastach Dolnego Śląska, takich jak Bielawa, gdzie Hubert Klimko-Dobrzaniecki spędził dzieciństwo i wczesną młodość. Swoją opowieść pisarz zadedykował właśnie bielawskim Grekom, niegdysiejszym sąsiadom. Tym samym po raz kolejny ożywił bliską mu problematykę, czyli bolesne doświadczenie emigracji.

Centralną kwestią jest tutaj poczucie obcości i niemożność zakorzenienia, w podwójnym zresztą ujęciu. Główny bohater powieści, Sakis Sallas, mimo że urodzony i wyedukowany w Polsce, a więc w pełni zasymilowany, zawsze będzie obcym. Kiedy w 1980 r. wraca do kraju przodków, spotyka go to samo: w oczach Greków jest Polonosem (Polakiem). Ale czy dlatego jego życie osobiste to pasmo porażek? Widzimy go jako zgorzkniałego pięćdziesięciolatka, kiedyś dziennikarza jednej z ateńskich gazet, teraz początkującego pisarza, który przybywa na grecką wyspę, by w domu pracy twórczej napisać powieść poświęconą rodzicom. Nie chodzi jednak tylko o to, żeby oddać hołd uwielbianemu Ojcu i ukochanej Matce (zawsze wielką literą!), by objąć nostalgicznym spojrzeniem „genialną epokę” (nad wyraz szczęśliwie dzieciństwo Sakisa spędzone w Bielawie) – nade wszystko idzie o prywatne śledztwo. Sakisa trapi bowiem to, że niewiele wie o przeszłości rodziców, którzy konsekwentnie unikali wspomnień. Słusznie podejrzewa, że oboje są czy raczej byli (wszak od dawna nie żyją) nosicielami jakieś ponurej tajemnicy, że historia tego małżeństwa ma drugie dno. Drastyczny sekret zostanie odsłonięty w finale utworu i bodaj do reszty utopi bohatera w smutku.

Opowieść Grecy umierają w domu jest rozwijana na dwu płaszczyznach: wspomnieniowej i aktualnej. Tę pierwszą wypełniają liczne, na ogół humorystycznie podane, małomiasteczkowe anegdoty, których pierwszoplanową figurą jest ekscentryczny Ojciec – niezrównany marzyciel i fantasta. Uzupełniają je wzruszające sceny z życia domowego. W planie aktualnym dzieje się natomiast niewiele – Sakis wchodzi w relację z jedną z rezydentek, a następnie z kobietą prowadzącą dom dla greckich pisarzy, ale trudno związki te nazwać romansem. Eris i Maria uświadamiają bohaterowi, że ten jest emocjonalnie okaleczony.

Uogólniając, trzeba oznajmić, że sfera uczuć jest tu najważniejsza, toteż „greckość” tej powieści – tak w wymiarze historycznym, jak  i kulturowym – wydaje się bardziej niż umowna. To tylko dekoracje. W istocie chodzi o uczucia – by tak rzec – rodzinne, obejmujące w pierwszej kolejności układy między dzieckiem i rodzicami, o fenomen spełnionego ojcostwa z jednej strony i o puste miejsce, jakie zostaje po odejściu ojca, ze strony drugiej. To ostatnie wydaje się szczególnie istotne, ponieważ ojciec Sakisa umiera dwa razy – raz realnie, a raz symbolicznie, kiedy przypadkowo ujawniona zostaje prawda o jego haniebnych czynach sprzed ucieczki do Polski.


Dariusz Nowacki