ości

Ignacy Karpowicz
ości
  • Wydawnictwo Literackie
    Kraków, 2013
    ISBN: 978-83-08-05118-4
    145x205
    472 strony
    oprawa: twarda

Laureat Paszportu Polityki Ignacy Karpowicz powraca z nową, interesującą powieścią. ości to pełna humoru opowieść o potrzebie blisk-ości i mił-ości, a przede wszystkim o inn-ości, która wpisana w powieściowy krajobraz, staje się normaln-ością. Po raz kolejny polski pisarz ukazuje, że wciąż się rozwija – każda jego poprzednia książka była inna: z entuzjazmem przyjęty debiut Niehalo to groteskowa podróż po polskiej rzeczywistości czasów kapitalizmu, Gesty były próbą zbadania trudnych relacji między synem, a matką, nagradzane Balladyny i romanse niebanalnym podejściem do tematu obecności religii we współczesnym świecie.

Tym razem Karpowicz stawia na bohatera zbiorowego, zapuszczając ciekawskie i pełne ciepła spojrzenie na (nie tak strasznych) mieszczan, zanurzonych w swych własnych, głównie miłosnych problemach. Postaci z jego książki rekrutują się spośród polskiej klasy średniej i reprezentują całe spektrum postaw i poglądów. Jest wśród nich Norbert, który choć nie darzy homoseksualistów wielką sympatią, sam nawiązuje romans z Wietnamczykiem Kuanem (wieczorami wcielającym się w rolę słynnej drag queen Kim Lee). Z drugiej strony nie gardzi on towarzystwem błyskotliwej pani profesor – Ninel... która z kolei pozostaje w dziwnej relacji z Szymonem, mężem niezrównoważonej Mai, matki nastoletniego syna i siostry żarliwej katoliczki Faustyny. A zarazem koleżanki Andrzeja, który żyje w związku z bałaganiarzem – Krzysiem... I tak dalej – streszczanie nowego Karpowicza przypomina opowieść o filmie Almodovara. Tyle że polski pisarz tę plejadę barwnych skądinąd postaci (nad którymi świetnie potrafi zapanować) przedstawia w sposób pozbawiony szaleństwa. To stonowana, całkiem zabawna historia codziennego życia, które odrobinę wymyka się spod kontroli, ale owo wyładowanie nie prowadzi do żadnych dramatów, a wręcz przeciwnie – utworzenia nowego, satysfakcjonującego (?) porządku.

Rzec można - nie okruchy, a ości dnia codziennego – mimo że pozornie ostre, drażniące, to w gruncie rzeczy niegroźne. Karpowicz potrafi bowiem rozbroić ich prowokacyjny ładunek i pisząc książkę zaangażowaną, tworząc projekt społeczeństwa idealnego – otwartego na odmienność, tolerancyjnego, pozbawionego uprzedzeń – w gruncie rzeczy opowiada nam historię paru miłych, nieco zagubionych ludzi, która przesycona jest normaln-ością.
Jak mogłoby być inaczej, kiedy – jak pokazuje autor – w zasadzie nasze życie, choć wydaje nam się najważniejsze na świecie, jest wpisane w miliony struktur i układów dużo od nas większych i ważniejszych – dlatego właśnie to mał-ość jest skalą właściwą do opisania tych obyczajowych zawirowań.


Patrycja Pustkowiak