Morfina

Szczepan Twardoch
Morfina
  • Wydawnictwo Literackie
    Kraków 2012
    ISBN: 978-83-08-05011-8
    584 strony
    145x205

Mówi się, że to nie jest czas wielkich powieści, a jednak co jakiś czas pojawia się książka, która przeczy tej tezie. Książka imponującej objętości, posiadająca pełnokrwistych bohaterów, mierząca się z odwiecznymi tematami literatury: losem człowieka uwikłanego w historię, jego narodowymi i egzystencjalnymi uwikłaniami, miłością, śmiercią, wojną... Taka właśnie jest Morfina Szczepana Twardocha.

Bohaterem tej niemal 600-stronicowej, osadzonej w Warszawie 1939 roku powieści jest Konstanty Willemann, trzydziestolatek, który swą biografią mógłby z powodzeniem obdzielić kilku innych ludzi. Z jednej strony mąż Heli, ojciec Jureczka, z drugiej kobieciarz, kochanek ponętnej Sali, bon vivant, morfinista. Syn nawiedzonej Katarzyny, Ślązaczki, która wybrała polskość i niemieckiego oficera o arystokratycznych korzeniach, który nie czuje łączności z żadną opcją narodową. Podporucznik usiłujący wyplątać się z obowiązków wojskowych, a zarazem groteskowy konspirator, wciągnięty w podziemną działalność wbrew swojej woli. Jest w tej postaci wiele z literatury Witkacego, Gombrowicza, są tu echa Mickiewiczowskiego Konrada Wallenroda, a i filmów Andrzeja Munka, pełnych oportunistów wrzuconych w wojnę, nie wierzących w patriotyczny etos.

Nie mniej od wojennych i narodowościowych, tożsamościowych kłopotów Wilemanna, „człowieka bez serca i ojczyzny”, zajmują Twardocha jego problemy osobiste. Zawieszony między typem „świętej kobiety” - swojej żony Heli, powinnościami małżeńsko – ojcowskimi, a demoniczną, rozwiązłą Salą, między lojalnością wobec swojego przyjaciela Jacka, a namiętnością do jego żony Igi – Konstanty staje się fascynującym typem bohatera, niejednoznacznym, rozdartym, a przy tym odpychającym i cynicznym. Jak to bywa w najlepszym rodzaju literatury, kibicujemy mu, mimo że trudno czuć do niego sympatię.

 Morfina wciąga jak tytułowy narkotyk, porywa czytelnika swoim pulsującym, rwanym rytmem – mimo XIX-wiecznych rozmiarów, powieść jest bardzo współczesna pod względem języka. Dzięki Twardochowi lądujemy w Warszawie pierwszych tygodni okupacji, wędrujemy po podejrzanych lokalach, spalonych ulicach, poznajemy cały przekrój różnych typów ludzkich i ich złożone, rozpisane na wiele lat losy. Krok w krok za naszym bohaterem chodzi też dziwny głos, tajemnicza moc, która zna przeszłość i przyszłość – nie wiadomo czy to mechanizm sprawujący władzę nad światem, Zło czy może tytułowy narkotyk, szepczący do ucha bohatera złe zaklęcia...? A przy tym wszystkim Szczepan Twardoch jest też bystrym obserwatorem, surowym analitykiem rzeczywistości. Ucieka od schematycznych wniosków, prostych diagnoz – pokazuje człowieka targanego wichrem historii i własnych popędów, takiego, w którym więcej jest stron niechlubnych niż tych dobrych. Być może takiego, jakim jest świat.

Patrycja Pustkowiak

Szczepan Twardoch (ur. 1979) Prozaik i publicysta, ostatnio wydał ciepło przyjętą przez krytykę powieść Wieczny Grunwald i zbiór opowiadań Tak jest dobrze. Znawca języka i kultury śląskiej, ekspert w dziedzinie broni. Za Morfinę otrzymał prestiżowy Paszport Polityki.