Czarostatki i parodzieje

Paweł Pawlak
Czarostatki i parodzieje
  • Wydawnictwo Tatarak
    Warszawa 2012
    ISBN: 978-83-63522-02-5
    48 stron
    290x250
    oprawa twarda

Zosia mieszka z mamą, ma Tosię – umiłowaną pluszową owieczkę, którą dostała od taty, mama wychodzi na pół godzinki do apteki… plus oczywiście wiele znaczący tytuł – to właściwie jedyny tekstowy przekaz, który książka ta zawiera. Nad pozostałą narracją, stanowiącą niemal całość książki dominują obrazy. Jury doceniło, że z taką spójnością i doskonałym warsztatem malarskim, z oryginalną i cudowną, konceptualną naiwnością ma do czynienia po raz pierwszy pośród polskich książek obrazkowych (również beztekstowych). Tym samym oglądamy jedną z najlepszych książek, powstałych w naszym kraju, snujących narrację wizualną, której obrazy każą się czytać.
Zatem czytamy w niej nie tylko historię zagubienia i odnalezienia, ale również (a może przede wszystkim) zapisy architektoniczne miast, począwszy od najbliższego bohaterce jej miasteczka położonego nad rzeką, z akweduktem, mostem zwodzonym, niewielkim i powolnym ruchem ulicznym, płynącymi spokojnie statkami, no i przede wszystkim autem z watą cukrową. Czytamy aurę tego miejsca: spokojną, leniwą – a czasem pełną zgiełku (tu matka niemal ciągnie za sobą w dzikim pędzie dziecko, tuż obok starsi państwo powolnie udają się na spacer i w takim samym tempie gospodarz domu zamiata ulicę…).
Sprytne wtrącenie komiksowych okrągłych okienek, które pokazują sekwencję przykrego (tak przynajmniej się w pierwszej chwili mogłoby zdawać) zdarzenia, jest w konsekwencji okazją podjęcia niezwyczajnej podróży – odskoczni od tego, co najbliższe.
Artysta oryginalnie wyodrębnia światy, umieszczając dziejącą się tu i teraz rzeczywistość już na kilku stronach przedtytułowych. Zabieg
taki oraz przypis do tytułu, w którym zamieścił zapewnienienie, że oto odsłania się przed nami historia oparta na prawdziwych wydarzeniach, zdaje się być świadomym upełnomocnieniem potęgi dziecięcej wyobraźni, tak często postponowanej przez dorosłych…
W tej niezwykłej podróży odbywanej niby w celu odnalezienia ukochanej maskotki Zosi wielu jest tych, których Paweł Pawlak angażuje.
W magiczną akcję poszukiwawczą z Zosią na grzbiecie wyruszają tytułowe przekształcone czarostatki i parodzieje, które chuchają i buchają parą, zaglądają niemal wszędzie (w luk komina). W jednej z tych czaro/paro/dziejek odnajdujemy uderzające podobieństwo do Zosinej mamy. A jest to ekskursja w pogody i niepogody, dnie i noce, w czas wojny i pokoju, w kosmos, ponad miastami historycznymi i nowoczesnymi, w tropikalny las i na pustynię. Jest to niesamowite pole dla pracy z książką, dzięki której rozwijamy inspirujemy, rozwijamy słownictwo, uczymy patrzenia, komentowania, dochodzimy wraz z dzieckiem do ważkich refleksji…
Jak każda sztuka drogi – i ta ma swój finał. Szczęśliwie dzięki czarostatkom docieramy z Zosią do jej miejsca, którego stałość wyznacza cukrowobarankowe auto. To na nim pośród trzech reklamowych baranków odnajduje się zakamuflowana owieczka Tosia (a to bestia jedna!).
Jury urzekło ciepło bijące w tej książki, odczuwalne bardzo silnie, również dzięki wyborowi dużego formatu i nawet ciepłego w dotyku papieru. M.C.

- PS IBBY

WYRÓŻNIENIE ZA KSIĄŻKĘ OBRAZKOWĄ 2012