Jakbyś kamień jadła

Wojciech Tochman
Jakbyś kamień jadła
  • Pogranicze
    Sejny 2002
    146 x 231
    106 stron
    ISBN 83-86872-36-5

Rzecz dotyczy postjugosłowiańskiej teraźniejszości - dziedzictwa wojny, która toczyła się w latach 1992-1995. Wojny tej nie widzimy jednak w ujęciu ogólnym: zamiast tła, przebiegu i statystyk poznajemy jednolity zbiór doświadczeń - ciąg zbrodni dokonanych przez Serbów na Muzułmanach. Przeszłość ta wyłania się przed nami w kawałkach, pojawiając się w miarę kolejnych opowieści kilku bohaterek. Nie jest to więc historia całościowa, lecz za każdym razem jej wycinek - skrawek czasu, w którym ktoś został zatrzaśnięty jak w pułapce.
Ale razem z bohaterami zatrzaśnięci są czytelnicy. Reportaż Wojciecha Tochmana Jakbyś kamień jadła to bowiem książka-koszmar: czujemy, że trzeba się z niej obudzić i uciec, a równocześnie ogarnia nas poczucie uwięzienia i paraliżu. Szczególne wrażenie „bycia w środku” autor wypracował techniką „reportażu minimalnego”. Jego narrację, którą bez wahań dopisać można do zbioru najwybitniejszych polskich reportaży - Szachinszacha Kapuścińskiego, Zdążyć przez Panem Bogiem Hanny Krall - określa maksymalne wycofanie głosu autora, zawieszenie ocen i pełna koncentracja na bohaterach.
Poznajemy zatem historię matki, która szuka ciał swoich dzieci, opowieść żony, która nie wie, gdzie i jak zabito jej męża, historię kobiety, która - jako ofiara etnicznego gwałtu - czuje się martwa. Wszystkie te historie są wypowiadane około roku 2000, ale teraźniejszość jest tu pusta: to czas wypełniony jałowym oczekiwaniem na nic, ponieważ nic nie jest w stanie odbudować życia. Akt zniszczenia rzeczywistości zaczął się w roku 1992, skończył zaś w 1995, a źródłem destrukcji okazała się nienawiść etniczna. W jej imieniu Serbowie, niedawni sąsiedzi Muzułmanów - „koledzy z podstawówki, z technikum, z kawiarni nad rzeką” - postanowili uczynić z terenów przez siebie zamieszkałych obszary narodowo czyste. Nastąpił paroksyzm wypędzania, koncentrowania, zabijania, gwałcenia. A potem nadeszło nic.
Owo „nic” to pokój wynegocjowany przez międzynarodowe organizacje. Owo nic to bezsilna pamięć ofiar i bezkarność katów, niszczejące miasteczka i wsie, apatia, bezrobocie, pogłębiająca się nieufność i frustracje. Życie społeczne, jak się okazuje, wspiera się na misternej tkance bliższych i dalszych więzi międzyludzkich - więzi między członkami rodziny i między sąsiadami, więzi między ludźmi podobnymi i bardzo różnymi. Raz zniszczona wiara w możliwość zgodnego współżycia różnic niweczy wszystko. O tym jest książka Tochmana - o przemianie sąsiadów w morderców, o antycudzie przemiany chleba w kamień. A także o niemożności odwrócenia tego procesu.

- Przemysław Czapliński