Gombrowicz - wieczny debiutant

Janusz Margański
Gombrowicz - wieczny debiutant
  • Wydawnictwo Literackie
    Kraków 2001
    145 x 205
    228 stron
    ISBN 83-08-03081-5

Twórczość Gombrowicza analizowano dotąd zazwyczaj, używając pojęć i kategorii przez niego stworzonych. Książka Janusza Margańskiego Gombrowicz - wieczny debiutant dowodzi, że można postąpić inaczej. Margański prześledził liczne u Gombrowicza nawiązania do literatury światowej, cytaty i kryptocytaty, otwarte i ukryte aluzje do dzieł wielkich pisarzy i filozofów: Szekspira, Montaigne'a, Pascala, Kartezujesza, Kanta, Nietzschego, Dostojewskiego, Sartre'a. Widziany w tym świetle, Gombrowicz okazał się pisarzem innym niż sądziliśmy, głębszym, wchodzącym w dialog i polemikę z dorobkiem intelektualnym wieków. Margański odsłonił przed nami nowe obszary problemowe tekstów Gombrowicza, zmusił do rewizji obiegowych sądów, do przeczytania i przemyślenia tej twórczości na nowo - tym razem poprzez systemy pojęć dostarczane z zewnątrz, z obszaru międzytekstowej gry. Ta znakomita książka, owoc wielkiej erudycji i interpretacyjnej dociekliwości, jest dokonaniem pionierskim na tle całej światowej literatury krytycznej poświęconej Gombrowiczowi.

- Jerzy Jarzębski

Janusz Margański (ur. 1956) literaturoznawca i tłumacz. Zajmuje się przekładami literatury filozoficznej (J. Derrrida, E. Levinas, R. Rorty), a ostatnio także pięknej (m. in. M. Proust, D. Mitchell). Przygotował do druku wybór esejów H.G. Gadamera, polski numer austriackiego pisma "Wespennest" (2000), współpracuje z WL w przygotowaniu wydania krytycznego pism W. Gombrowicza.

Fragment

Dziewictwo jest w istocie parodią utworu osiemnastowiecznego pisarza francuskiego, którą autor Pamiętnika inicjuje, wdając się w dziwną polemikę - cóż za anachrinizm! - otwierającą monolog narracyjny Dziewictwa. Nic sztuczniejszego nad opisy młodych dziewcząt i wyszukane porównania, jakie tworzy się przy tej okazji. Usta jak wiśnie, piersi - różyczki, o, gdybyż wystarczyło kupić w sklepie trochęowoców i kwiatów! I gdyby usta rzeczywiście miały smak dojrzałej wiśni, któż miałby odwagęsiękochać? Kogóż skusiłby karmelek - dosłownie słodki pocałunek? - Ale cyt, dosyć, tajemnica, tabu, nie mówmy za dużo o ustach (Bakakaj s. 82) Czy naprawdę chodzi tylko o smak i o styl opisu? Na pewno nie, a w każdym razie nie tylko, skoro dla francuskich preromantyków przywoływanych prze polskiego pisarza styl miał być manifestacją ducha i/lub ekspresją wnętrza, według Gombrowicza zaź styl rozstrzyga o jakości bycia w świecie. "Styl to człowiek" - będzie powtarzał autor Pamiętnika, transponując myśl Buffona w modnych egzystencjalistycznych kontekstach, nie zapominając jednak przy tym o smaku, który - obok potencji nudy-zaciekawienia - ma decydujący wpływ na sądy estetyczne człowieka, także na jego zachowania w codzienności. Gombrowicz, ironicznie polemizując ze stylem opisu dziewczęcej urody, od razu odsyła do utworu Bernardina de Saint-Pierre'a, którego fabułę następnie w całości spożytkuje. Ale w jakim celu? Przecież nic bardziej obcego Gombrowiczowi niż opisowość i sentymentalizm, co Dziewictwo może łączyć z francuskim pisarzem i jego Études de la nature? Francuski sentymentalista chętnie, jak wiadomo, sięgał do figur, czy może lepiej: obrazów roślinnych. Realizując założenia nowej poetyki, buntującej się zarówno przeciwko stylowi encyklopedystów, jak i wykwintom rokoka, głosił - za Jeanem Jacques'em Rousseau, ale o ileż bardziej stanowczo - ideę powrotu do natury, widząc w tym remedium na upadek moralny ówczesnego świata. Metafora roślinna nie jest u Saint-Pierre'a wyłącznie figurą. Kwiaty, owoce, drzewa, krajobrazy są, owszem, emblematami najwyższych cnót, dziewiczości, ale też same układają się w osobliwy ogród, który autor-ogrodnik pielęgnuje z myślą o udowodnieniu istnienia Boga - natura jest metaforą dziewictwa, ale tylko dlatego, że sama jest dziewicza. Taką też interpretację wpisał w Pawła i Wirginię - przeprowadzić ów dowód, czerpiąc "argument z przyrody". Realizuje ją zaś de Saint-Pierre, odwołując się, najczęściej w trybie parafrazy, m.in. do tekstu, który miał ongi w rozważaniach Ojców Kościoła wesprzeć dogmat dziewictwa i teologię Oblubieńca i Oblubienicy - do Pieśni nad Pieśniami. Paweł i Wirginia nie jest jednak utworem wyłącznie apologetycznym - jako obrona, a zarazem gloryfikacja wiary odczytywany był właściwie wyłącznie w swoim historycznym kontekście, w latach poprzedzających rewolucję francuską i w dobie porewolucyjnego kryzysu. W czasach późniejszych był natomiast w powszechnym odbiorze znany jako pouczająca historia dla dojrzewającej młodzieży. Opowiada dzieje chłopaka i dziewczyny - owoce mezaliansów - pary, która wychowywana od dzieciństwa jako rodzeństwo, nie może w wieku dojrzewania, mimo pożądań, spełnić się erotycznie: ze względu na kazirodczy podtekst ich związku (rodzeństwo duchowe) i ze względu na matkę, która odwołując się do własnych, smutnych doświadczeń, przestrzega dziewczynę przed wyjawianiem uczuć mężczyźnie - czytelne z perspektywy dwudziestowiecznej psychologii odniesienia zostają u Saint-Pierre'a stłumione i wyrażają się w apoteozie cnoty, cały zaś utwór przeobraża się - co zrozumiałe w kontekście toczonych w XVIII wieku dyskusji - w dyskurs o naturze i instytucjach kultury. Układ motywów i osobliwa strategia autora nie mogły nie zwrócić uwagi Gombrowicza. Ale też to, co mogło wywołać zachwyt, czy wręcz religijną ekstazę Ruskina i budziło melancholijną zadumę Prousta nad naiwnym finalizmem, w Gombrowiczu zrodziło zgoła inne nastawienie. Z olbrzymiego "materiału dowodowego" w sprawie przewidującej i dobroczynnej Opatrzności, wiele argumentów, użytych w najlepszej wierze, wygląda na parodię - pisał Boy o poczynaniach francuskiego pisarza. To samo bodaj zauważył Gombrowicz. Myśl, by w sercu - mimo ewidentnych osiągnięć osiemnastowiecznej nauki, czy też wręcz na przekór im - szukać nie tylko źródeł komunii ogólnoludzkiej i boskiej, ale i zasad geologii, fizyki, astronomii etc., objawiła, po przeniesieniu się do innego kontekstu, potencjał - volens nolens wyzwolony za sprawą Boya - parodii. Gombrowicz realizuje go w całości, dyskontując zarówno "teologię" i dydaktyzm literackiego pierwowzoru, jak i osobliwe następstwa, jakie - wraz z całą klasą podobnych utworów - dzieło Sain-Pierre'a zrodziło w historycznoliterackiej diachronii: nielegalnym bowiem potomstwem okazała się w jakiejś mierze sentymentalna literatura romansowa. A do romansu przecież także odsyła początek Dziewictwa - w sferze poetyki "kwietnych" (dziewiczych) metafor i opisów odkrytych (ledwie) części ciała.