Nieoczywiste

Marcin Świetlicki
Nieoczywiste
  • Wydawnictwo EMG
    Kraków 2007
    140 x 200
    120 stron
    ISBN: 978-83-922980-9-0

Recepcja twórczości Marcina Świetlickiego, jednego z najważniejszych poetów średniego pokolenia, jest dosyć paradoksalna. Mimo iż autor Pieśni profana często zmienia przywdziewane maski, wciąż niezmiennie uznawany jest przede wszystkim za poetę “czarnych objawień”, nieomal nihilistę. Ten wizerunek postanowił zmienić inny poeta, Wojciech Bonowicz, układając wybór wierszy Świetlickiego zatytułowany Nieoczywiste. 77 wierszy religijnych Marcina Świetlickiego. Na zbiór ten składają się teksty powstałe w ciągu trzydziestu lat, w zdecydowanej większości już publikowane we wcześniejszych tomach (jedynie piętnaście wierszy nie było dotąd publikowanych w książkach). Tytuł tomu doskonale oddaje problemy związane z religijnymi wierszami autora Schizmy. Dlaczego? Po pierwsze, samo pojęcie poezji religijnej jest niejasne, rozmaicie przy różnych okazjach definiowane. Po drugie, religijność przejawiająca się w wierszach Świetlickiego jest bardzo daleka od potocznej religijności polskiej - czasami aż tak bardzo, że właśnie absolutnie nieoczywista. Nie może być inaczej, skoro poeta pisze chociażby: “(...) Ja mam / w sobie niedużo Boga, pielęgnuję // ten strzęp, / skrzep”. W wierszach zestawionych przez Bonowicza czytelnik nie znajdzie ekstatycznych hymnów wyśpiewywanych na chwałę Pana czy jego stworzenia, ani zapisków intymnych kontaktów z Bogiem czy Tajemnicą. Jest to poezja zwątpienia i poszukiwania. Świetlicki - jak sądzę - wychodzi z założenia, że we współczesnym świecie istnieje - niewielka, ale jednak - sfera rozmaicie przejawiającego się sacrum, ale dotarcie do niej, opisanie jej słowem nie jest zadaniem łatwym czy oczywistym. Aby tego dokonać, trzeba znaleźć własny, nowy język wyrażania tego, co w gruncie rzeczy jest niewyrażalne. Czy jest to w ogóle możliwe? W wierszu Uniwersytety pojawia się frapująca figura “Boga głuchoniemego”. Świetlicki zdaje się podpowiadać, że poeta, który chce pisać o Bogu, po trosze sam zmienia się w głuchoniemego.

- Robert Ostaszewski