Uwagi osobiste

Sławomir Mrożek
Uwagi osobiste
  • Noir sur Blanc
    Warszawa 2007
    120×170
    148 stron
    ISBN: 978-83-7392-245-7

Pośród brutalnej przepychanki rzeczowników i przymiotników wartych tyle, co powietrze nimi zanieczyszczone czytam nagle takie zdanie: „Na wszelki wypadek żegnam się z Publicznością”. Zdanie pochodzi z króciutkiego autorskiego wstępu do Uwag osobistych Sławomira Mrożka. Pisarz wyjaśnia, że 15 maja 2002 roku doznał udaru mózgu i od tego czasu praktycznie nie pisze tak zwanej literatury. I Mrożek na wszelki wypadek się żegna.
Powiedzmy jasno i wprost: zdanie „żegnam się z Publicznością” jest prawdopodobnie najważniejszym zdaniem, jakie napisano ostatnio po polsku. I choć nie wyszło od Prezydenta, Premiera, Marszałka i Prezesa, jest ważniejsze od całego ich zbiorowego gadulstwa. Z bardzo prostego powodu: Sławomir Mrożek jest niepomiernie istotniejszy dla polskiego życia umysłowego niż wszyscy ci panowie razem wzięci.
Zawsze był maniakiem dobrego rzemiosła i niepieprzenia od rzeczy. Za pomocą niezbędnej i czystej jak kryształ polszczyzny powiedział o świecie i zamieszkującym go plemieniu ludzkim wystarczająco dużo, byśmy mogli żywić się tym jeszcze przez dziesiątki lat. Wielu pisarzy przestawało pisać. Nie tylko dlatego, że pióro im ze starości wypadało bądź woleli się zająć ciekawszymi sprawami. Bywali też tacy, którzy odkrywali metafizyczny bezsens czernienia papieru i bezwładnie zastygali nad martwą białą kartką. Mrożek nie przestał chcieć pisać, nie opętały go też żadne manie prześladowcze. Zresztą nigdy nie podlegał żadnym uniesieniom. A przynajmniej nie okazywał tego w mówieniu i pisaniu. Był raczej precyzyjnym chirurgiem niż psychoanalitykiem i raczej trzeźwym architektem niż natchnionym rzeźbiarzem. Książka składa się tyle z pisarskich przypadków, co – powiedzmy jasno – odpadków. To garść solennych refleksji, ale i przyczynki, literackie zabawy. Ale teraz, w obliczu zdania o pożegnaniu się z publicznością, już inaczej się je czyta. Jak kamyki rzucane w naszą stronę: pamiętajcie o mnie. I nagle to, co błahe, zaczyna nabierać ciężaru.

- Tadeusz Nyczek, Przekrój Nr 42/2007