Podziękowanie za gościnę

Julia Hartwig
Podziękowanie za gościnę
  • słowo/obraz terytoria
    Gdańsk 2007
    140 × 220
    424 strony
    ISBN: 978-83-7453-707-0

„Od momentu, kiedy znalazłam się we Francji, wszystko, co tam przeżyłam, zaważyło na mojej drodze, wpłynęło na moje zainteresowania, na mój stosunek do świata, na moje pasje i pracę” – pisze Julia Hartwig w swojej najnowszej książce, będącej – zgodnie z tytułem – Podziękowaniem za gościnę”. Podziękowaniem nie tyle dla konkretnych osób, choć i o nich wielokrotnie jest tu mowa, ile dla kultury i cywilizacji francuskiej, dla literatury a szczególnie poezji znad Sekwany, dla sztuki, która przed sześćdziesięciu (!) laty przyjęła pod swoje opiekuńcze skrzydła młodziutką stypendystkę z – wydawało się – jakże odległej Polski.
Odwdzięczyła się za tę „gościnę” Julia Hartwig iście po królewsku: świetnymi książkami o francuskich poetach, przekładami Rimbauda, esejami o francuskiej kulturze – dawnej i współczesnej, a i o historii, także tej niełatwej i nieodległej, czego dowodem jest pomieszczony w książce szkic „Trudna Francja”, o okupacyjnym rozłamie w społeczeństwie francuskim i powojennym gwałtownym zwrocie na lewo tamtejszych elit intelektualnych.
Na Podziękowanie za gościnę składają się oprócz esejów, dzienniki podróży, wiersze poetki zawierające francuskie motywy, wreszcie przekłady. Wiele miejsca poświęca autorka paryskim outsiderom, przybyszom takim jak ona, którzy potrafili to wyjątkowe miasto oswoić i wzbogacić swoją twórczością: jak Blaise Cendrars, jak Max Jacob, jak Henri Michaux czy Marcel Duchamp.
Dla Julii Hartwig pozostanie już Paryż na zawsze kulturalną stolicą świata, choć przecież nie jest już taką od czasu rewolucji obyczajowej końca lat 60., gdy odebrał mu to miano Londyn a później Nowy Jork. W latach powojennych było jednak inaczej i to, co rodziło się w okolicach Champs Elysses, rzutowało na życie artystyczne Zachodu i Wschodu, Południa i Północy. Wszystko jedno, czy była to piosenka, obraz, spektakl teatralny, film czy książka. Właśnie – książka: „To, co jest uderzające w literaturze francuskiej – pisze Julia Hartwig – to rozpiętość skali: hugoliański geniusz francuskiego ducha i rabelaisowska rubaszność, mussetowski wdzięk i przejmujący zaśpiew Apollinaire’a, szaleństwo Lautreamonta, niewyczerpany żywioł poezji Rimbauda, skryta czułość kubizmu Reverdy’ego, wynalazczość paradoksu lirycznego u Jacoba. Stare i nowe, odrębne a wspólne, jak korzeń, łodyga, liść i kwiat w jednej roślinie”.

- Krzysztof Masłoń