Rozmówki włoskie

Bianka Rolando
Rozmówki włoskie
  • Sic!
    Warszawa 2007
    135x205
    104 strony
    ISBN: 978-83-60457-27-6

Na debiutancki zbiór opowiadań Bianki Rolando silny wpływ wywarły zarówno jej pochodzenie, jak i wykształcenie. Rozmówki włoskie są próbą opowiedzenia o tożsamości określanej przez cztery obszary kulturowe: polszczyzny, włoszczyzny, malarstwa i literatury.
W grę wchodzi tu raczej impresja niż opowieść autobiograficzna, bo pisarka mówi o sobie samej rzadko, uciekając się do faktów ze swojego życia. Nie fakty tworzą tę książkę, lecz to j a k Rolando mówi. Jak odnosi się do swojej dwujęzyczności i dwukulturowości oraz jak łączy słowo z obrazem. Każdy z jedenastu składających się na zbiór tekstów, zainspirowany został poprzez wybrane arcydzieło włoskiego malarstwa i wsparty pracą graficzno-fotograficzną. To, co widzialne i to, co odczytywalne, jest tu zatem ściśle ze sobą powiązane.
W efekcie powstała mieszanka oryginalna i intrygująca. Zawierająca w sobie i współczesną interpretację widocznych na obrazach scen, i próbę odniesienia tych przedstawień (np. wizji późnego rodzicielstwa czy relacji siostrzanej) do dzisiejszej mentalności; mentalności tych, którzy patrząc na dany obraz, odnajdują w nim własne problemy. Rolando lokuje siebie wśród potencjalnych widzów albo portretowanych: nie tylko ich podsłuchuje, ale także wsłuchuje się w siebie.
Niewielkie „obrazki” mienią się różnymi odcieniami i oferują wiele tropów, którymi można podążać przy lekturze. Jedną ze ścieżek jest wędrówka za przedstawionymi na obrazach elementami (np. dłońmi czy włosami), kolejną jest ścieżka kulturowego oswojenia motywów biblijnych, jeszcze inna prowokuje do śledzenia gry słownej prowadzonej przez piszącą. Ta gra stanowi niejako odbicie procesu uczenia się i odkrywania zasobów języka – począwszy od dziecinnych wyliczanek, przysłów czy piosenek, kunsztownie wplatanych w narrację.
Choć przedmiot analizy jest tu niezwykle istotny, nie mniej ważną sprawą wydaje się eksponowany przez Rolando problem wielokulturowości. Nie skupia się ona na różnicach, ale na tym, co wspólne. Na symbolach uniwersalnych i na wspólnym dla mieszkańców Europy pniu kulturowym. Rozmówki włoskie są doskonałym dowodem na to, że chociaż język nas dzieli, zawsze pozostają jeszcze inne płaszczyzny porozumienia – gest, wyraz twarzy albo tonacja głosu.

- Marta Mizuro

Bianka Rolando (ur. 1979) wywodzi się z rodziny polsko-włoskiej, zawodowo tworzy grafikę i wykłada na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Fragment

Holownik

Marta pachnąca detergentem (wrodzona miłość do czyszczenia łazienek) udaje się do swej siostry Marii. Zakłada szarą pelerynę. Dziś ma na sobie niebieską suknię.
Oddaj siostrze lalkę, nie ciągnij jej za włosy. Zawsze jest tak samo, ona zawsze jest niewinna, bo jest młodsza.
Marta ma kupioną na kredyt małą kawalerkę, która stoi pusta. Na razie jest w niej tylko przecenione łóżko z Ikei. Jest samotna. Uda się zrastają, piersi wypełniają stanik tylko formalnie.
Nie cierpi swojej siostry. Nigdy razem nie poszły na zakupy, aby kupić sobie torebki albo ohydne, tanie balerinki w groszki.
Maria, gdy była mała, ciągle gryzła swoją siostrę. Ona pierwsza zaczęła. Nieprawda, to ona. Nie były do siebie podobne, choć niektórzy w rodzinie żartowali, że obie są pulchne jak bułeczki.
Świętej pamięci ojciec, który łowił ryby w malutkim oczku wodnym (nigdy nie złowił ani jednej), mówił o swych córkach jak o pięknych okrętach. Skleroza. Miłe metafory, bardzo proste.
Dwa żaglowce bardzo zbliżone do siebie rozmiarami mogą z różnym opóźnieniem reagować na wychylenie steru. Mogą posiadać inną skłonność do nawietrzności. Mogą zmieniać się ich właściwości - zależnie od siły wiatru i wysokości fali.
Maria zawsze dostawała ciekawsze prezenty (Barbie hawajska z konikiem, który swoim pożądliwym wzrokiem przypatrywał się każdemu). Była rozpieszczana i doceniana, ta tłusta foka. Sierotka Marysia. Ich włosy splecione w jeden warkocz. Jej zęby zawsze były brązowe od czekolady. Oddaj jej to, oddaj jej tamto.
Marta jedzie do siostry przepełnionym autobusem. Na każdym przystanku wsiada mnóstwo ludzi. Na każdym przystanku hipergwałt. Dojeżdża do pętli. Stamtąd już niedaleko do mieszkania siostry. Gryzie twardego miętusa, aby odświeżyć oddech. Dzisiaj chce z nią porozmawiać, może się pokłócić.
Maria otwiera jej drzwi. W jej mieszkaniu wyłączyli prąd (nie płacone rachunki za energię elektryczną z marca i kwietnia). Siedzi w półmroku, rozczesując sobie włosy.
Dlaczego wyłączyli prąd? Dlaczego jesteś bezrobotna? Jesteś kompletnie nieodpowiedzialna, jak zawsze. Wiekuiście będziesz liczyć na moją pomoc? Ich dłonie idą w ruch. Nie będą się bić jak dziewczynki z podstawówki na boisku szkolnym po lekcjach. To tylko nawigacja ręczna. Lewa ręka do dołu, prawa wskazuje palcem. Prawa wskazuje palcem, lewa skierowana jest ku dołowi. To całość przepisów obowiązujących na śródlądowych drogach wodnych uzupełniona przez zarządzenia inspektorów żeglugi śródlądowej w Genui w sprawie lokalnych konfliktów rodzinnych.
Ty nie jesteś moją siostrą. Patrzę w lustro i tam widzę swoją siostrę, a nie tu. Tu widzę tylko tłustego pajaca, który nosi od dzieciństwa flanelowe majtki. Teraz pewnie znów je masz na sobie. Musisz być zawsze tak cholernie zapobiegliwa? Ciągle mi wypominasz, że więcej dostałam niż ty. Pamiętasz, jak boleśnie mnie biłaś? Zniszczyłaś mi hawajska Barbie, urywając jej głowę i gryząc jej palce u rąk. Ty jesteś noc, ja jestem dzień.
Pogoda na dzisiaj. W nocy będzie dużo zimniej niż w ciągu dnia. Możliwe burze z przelotnymi deszczami łez.
Jestem całkowicie sama. Rozmawiam sama z sobą. Nigdy sobie nie pomagałyśmy. Kiedy nasi rodzice odeszli, przestałaś się mną interesować. Bardzo chciałam, abyśmy razem chodziły na zakupy. Kupowałybyśmy sobie flkuśne torebki i te ohydne tanie balerinki w groszki.
Teraz jest mi bardzo trudno. Potrzebuję cię, bo przecież zejście z mielizny dużego żaglowca jest naprawdę trudne. Są to zazwyczaj nieszczęśliwe okoliczności. Jeżeli dojdzie już do tak ciężkiej sytuacji, należy wezwać na pomoc holownik lub statek ratowniczy.