Ogrom zła i odrobina dobra

Ryszard Przybylski
Ogrom zła i odrobina dobra
  • Sic!
    Warszawa 2007
    135 × 205
    174 strony
    ISBN: 83-60457-13-1

Eseistyka prof. Ryszarda Przybylskiego pociąga wiernych czytelników przede wszystkim tym, że prezentuje całkowicie nieakademickie standardy myślenia i wyrażania się. Ogromna (acz traktowana wyrywkowo, wedle zasady „a, właśnie mi się przypomniało!) erudycja idzie tu w parze ze sztubackim wręcz wigorem językowym, powaga myśli – z mnogością rozmaitych form, w jakich się przejawia. Ogrom zła i odrobina dobra to nominalnie zbiór czterech medytacji biblijnych, w istocie jednak mamy tu i nowelę scenariuszową (brawurowe streszczenie „Księgi Estery”), i memuarystykę (passusy poświęcone dziadkowi oraz tradycjom rodzinnego Wołynia), a groteskowa wizja pierwszych dni Stworzenia sąsiaduje z doraźnym politycznym pamfletem i dogłębnymi analizami licznych malowideł i rycin, które wedle Przybylskiego uzupełniają tradycję biblijną w sposób kompetentny, a w każdym razie godny rozpatrzenia. Do tego sporo złotych myśli i zaskakujących uwag, bez których autor nie byłby sobą.
Bohaterem książki jest oczywiście Bóg, zarówno starotestamentowy Mocarz i Autokrata, jak i dzisiejsza, bezsilna „nadprzyrodzona nierzeczywistość” – obie te strony „osobowości” czynią Zeń bohatera negatywnego, na którym nie zostawia się tu suchej nitki. Bohaterem pozytywnym wydaje się natomiast Jezus (traktowany tu raczej jako jeden z Proroków niż Syn), aczkolwiek i do Jego nauczania ma Przybylski nieco zastrzeżeń i widzi w nim sporo luk. Obie Osoby Boskie traktowane są dość bezpardonowo, niczym w (przywoływanych zresztą) rozprawach Wasilija Rozanowa, który też był z nich najzwyczajniej niezadowolony.
Tom skonstruowany został w sposób niekonwencjonalny: od aprobatywnej prezentacji tęsknot metafizycznych postępujemy stopniowo w stronę całkowitej niewiary, a nawet drwiny z osób wierzących, a zwłaszcza próbujących swoją wiarę uzasadniać. Tyle samo sarkazmu rezerwuje zresztą Przybylski dla ustaleń teologii, co i dla osiągnięć nauk ścisłych. Jedyną enklawą Człowieka z Ziemi, który „rozumie tylko konkrety” (a za takiego ma się Przybylski) jest humanistyka (pozwalająca intuicyjnie dochodzić istoty rzeczy), jak również humanitarność, dobry uczynek, pomoc drugiemu człowiekowi, jeżeli szczędzi mu jej Bóg (dla którego skądinąd Drzewo Wiadomości było drzewem jego tożsamości, skoro zatem tożsamość została, by tak rzec, spożyta, trudno się dziwić jej rozproszeniu, tym bardziej, iż rezultatem tegoż jest w pewnym sensie wszechobecność – niektóre myśli Przybylskiego można rozwijać bez końca i jest to przyjemne). Szkoda tylko, że przytłoczony „ogromem zła” autor problemem dobra zajął się tylko z grubsza – może zresztą będzie to temat jego następnej książki?

- Adam Wiedemann