Rozmowy polskie 1979-1998

Czesław Miłosz
Rozmowy polskie 1979-1998
  • Wydawnictwo Literackie
    Kraków 2006
    145 x 208
    1048 stron
    ISBN 83-08-03874-3

Siedemdziesiąt rozmów, osiemset stron druku, kilkadziesiąt osób, dwie epoki, dwie perspektywy.
Tak w statystycznym skrócie przedstawia się najobszerniejszy jak dotąd wybór wywiadów przeprowadzonych z Czesławem Miłoszem. Nie jest to retrospektywa z całego życia. Najstarsze rozmowy pochodzą z roku 1979, czyli tuż przez nagrodą Nobla, najświeższe – z roku 1998. Polska socjalistyczna i kapitalistyczna, Polska widziana z oddali i z bliska.
Trzy kręgi tematyczne wydają się najwyrazistsze w pierwszym tomie rozmów: emigracja, literatura, polskość.
O emigrację pytają niemal wszyscy, którzy rozmawiali z Miłoszem aż do połowy lat 90.: jak znosi oddalenie? Czy emigracja pomaga twórczości? Czy zamierza wrócić na stałe? Nie to jednak jest ciekawe, że Miłosz w odpowiedziach łączy dwa sposoby myślenia o emigracji – historyczne i egzystencjalne – lecz to, że już w okresie, gdy zaczął bywać w Polsce na dłużej albo nawet prawie na stałe, uważał status wygnańca za swego rodzaju piętno pisarza XX wieku. Piętno, ale i wyzwanie. Bo być emigrantem to tyle, co nie przywiązywać się do żadnej wspólnoty i zachowywać prawo do wypowiadania posłuszeństwa każdej z nich w imię jednostkowości.
Poeta – twórca, pisarz, intelektualista – byłby zatem powołany do osobności. Ale ta osobność to tyleż wyzwanie i wybór, co skazanie. Można odnieść wrażenie, że Miłosz postrzega pisanie poezji jako działalność katakumbową, a jednocześnie widzi, jak bardzo nieprzewidywalna jest masowa publiczność i jak często działania elitarne stają się własnością milionów. Szukając wyjścia z tych dylematów Miłosz stawia na „pisanie dla ludzi”. To ono, wedle niego, ma szansę dotrzeć do wielu, a zarazem przekazać to, co najważniejsze – zachwyt, czyli zachętę do szukania sensu.
Wiąże się to z kręgiem trzecim – polskością. Od początkowych rozmów aż do ostatnich powracają pytania o zawartość polskiego patriotyzmu, o cechy tożsamości narodowej, związki między patriotyzmem i religią. Miłosz jako obserwator działania polskiej tożsamości wydaje się łączyć dwie wartościowe cechy intelektualisty: dystans i szacunek. Jego dystans zawsze przemienia sprawy drażliwe i niebezpieczne w przedmiot refleksji, a szacunek pozwala mu dostrzec rzeczy wartościowe w sprawach na pozór trywialnych.
I tu właśnie tkwi piękne pęknięcie w refleksji Miłosza. Z jednej strony bał się on wszelkich form mocnego zaangażowania – takich jak nacjonalizm czy fanatyzm religijny – z drugiej zaś dostrzegał zgubne skutki wyjałowienia duchowego, indyferentyzmu, porzucenia twardych kryteriów prawdy i dobra. Z jednej więc strony zawsze wychodził naprzeciw namiętnościom i zawsze była mu bliska pasja życia, z drugiej – bał się ognia namiętności ideologicznych, bo wiedział, że w ich płomienie rzuca się książki. Szukał środka, bo w tym środku miało znaleźć się miejsce dla indywidualnych form wiary i prawa do krytycznego patriotyzmu. Można czytać rozmowy z Miłoszem, zadając sobie pytanie, czy był świadom, że „Ziemia Środka” łatwo przemienia się w krainę tych, co „ani nie są zimni, ani gorący, lecz letni”.
Miłosz, jak się okazuje, miewał dylematy podobne do naszych. Choć więc odważniej i precyzyjnie niż my je formułuje, to czytając książkę mamy wrażenie, jakbyśmy to my zadawali mu pytania. Porozmawiać z Miłoszem dzięki książce? Dlaczego nie.

- Przemysław Czapliński