Jak zostałem filmowcem. Varia 2

Sławomir Mrożek
Jak zostałem filmowcem. Varia 2
  • Noir sur Blanc
    Warszawa 2004
    118x105
    298 stron
    ISBN 83-7392-001-3

Poza teatrem - prawdziwą, acz niedługo trwającą pasją Mrożka okazał się film. Scenariusz Wyspy Róż (1975) powstał w porozumieniu z niemieckim studiem telewizyjnym ARD i został rok później wyreżyserowany przez Franza Petera Wirtha. Ta dziwna, poetycka i nastrojowa opowieść o wyspie, na której starzec, mężczyzna i chłopiec, kuszeni przez tę samą kobietę, strzegą resztek po wielkiej historii zakonu różokrzyżowców, podczas gdy wokół zacieśnia się chciwa pętla współczesnej cywilizacji, warta jest dziś zwłaszcza uważnej lektury. Film nie odniósł komercyjnego sukcesu, zresztą chyba nikt na to nie liczył, ale zachęcił producentów do kontynuacji współpracy z dramaturgiem-scenarzystą. Tym razem propozycja dotyczyła także reżyserii...
Tak powstały dwa kolejne, całkiem już autorskie, filmy Mrożka, Amor (1977) i rok później Powrót. Oba, na pozór całkiem niepodobne, przecież mają coś wspólnego: pewien klimat napięcia wynikający z obecności dosłownej (Amor) bądź wiszącej w powietrzu (Powrót) wojny. Ponadto chłopiec z Wyspy Róż do złudzenia przypomina młodocianego bohatera Amora... Wszystkie filmy przepaja duszna i niewidzialnie groźna atmosfera zewnętrznego i wewnętrznego zniewolenia znajdującego kłopotliwe i fascynujące zarazem ujście w seksualizmie, dwuznacznym, upragnionym i niemożliwym jednocześnie.
Po tej kilkuletniej niemieckiej przygodzie z kinem Mrożek do filmu już nie wrócił. Reżyseria, jak przyznaje, pasjonowała go nad wyraz (zrealizuje też kilka swoich sztuk w różnych teatrach Europy); cóż jednak po utalentowanym amatorze na tym wielkim zawodowym polu bitwy, jakim jest współczesny przemysł filmowy.
Spotkanie Mrożka z ekranem zamyka scenariusz Oświadczenia, krótkiego widowiska napisanego w 1981 roku dla telewizji tym razem francuskiej.
Jak wszystko, co Mrożek napisał w dojrzałym życiu twórczym, także i te utwory pomieszczone w niniejszym tomie Variów doskonale nadają się nie tylko do słuchania czy oglądania, lecz także do czytania. Wzgląd na rzemieślniczą rzetelność, tak zawsze przez Mrożka podkreślaną jako podstawę szacunku dla czytelnika, kazał mu także w tekstach wyraźnie użytkowych, jakimi są wszelkiego autoramentu scenariusze, przestrzegać żelaznych reguł Dobrego Pisania. Co, pomijając jakość treści, dodatkowo zachęca do zwyczajnej lektury.

ze wstępu Tadeusza Nyczka