Paw Królowej

Dorota Masłowska
Paw Królowej
  • Lampa i Iskra Boża
    Warszawa 2005
    195 × 195
    156 stron
    ISBN 83-89603-20-9

Paw królowej to historia o nieszczęsnym wokaliście rozrywkowym Stanisławie, o jego harpiowatych młodocianych narzeczonych, o zespole rockowym Konie, o krytyku muzycznym, który siłą woli walczył z otyłością i walkę tę przegrał, i wyznał to szczerze telewidzom, i jeszcze o ekspodziemnym działaczu, a dziś medialnym macherze Szymonie Rybionko, o wbijaniu noży w twarde plecy, o lożach dla VIP-ów, o tęsknotach ekspedientki z osiedlowej piekarni. Słowem, Masłowska znów, jak w Wojnie polsko-ruskiej, choć już na epicką skalę, urządza pokazową defiladę nieudaczników, palantów, buców, chciwych suk, sprzedajnych guru, tępych policjantów i cwanych złodziei, którzy burą magmą krążą po zimowej Warszawie niczym w labiryncie kanalizacyjnych rur. Kosmos Pawia Królowej to świat istot upadłych, dom umarłych. I jeszcze ta podskórna kataryna rymu: „Celem naszym dla każdego zrozumiałą było książkę stworzyć, książkę którą czyta się w ten sposób, żeby nie trzeba tego wcale robić. Do napisania jej została wybrana autorka piękna i bardzo wysoka, tak aby ta książka mogła czytelnika ciekawić i interesować. Otwory w ciele autorki sklejono klejem Lancome do w ciele otworów. Dzięki temu nie menstruuje ona, nie poci się i nie oddaje moczu, co czyni tę książkę jeszcze bardziej zrozumiałą i interesującą”.
Powiedzieć, że Masłowska pisze o Warszawie, to uproszczenie. W szkatułkowej opowieści o DJ Doris książkowa „Masłowska”, młoda strącona z „topu” pisarka, zostaje wynajęta do napisania hiphopowego utworu dla jakże brzydkiej młodej wokalistki, którą piarowo bystry Szymon chce wylansować, by ściągnąć pieniądze z moralnie wstrząśniętej zgonem Papieża części rynku, a ponieważ pryszczata gwiazda na samym początku zakochała się w wokaliście Stanisławie… Krąg opowieści zamyka się, przeplata z następnym kręgiem, a każdy krąg jest nierealny, spleciony ze słów, zaś „Masłowska” to fantom Doroty Masłowskiej, a Warszawa i Polska z Pawia... są tylko mrocznym widmem Warszawy i Polski za oknem. I chociaż przeczytaliśmy Pawia.., w kilka godzin, ten krótki czas potrafił nas nieco odmienić. Nie tylko pośmialiśmy się z błazeńskiej parady powieściowych karzełków ludzkich. Nie tylko wzdrygnęliśmy się od stężenia agresywnego chamstwa, jakie emanuje od bohaterów. Pozostało coś jeszcze. Kilka prostych, lecz nieuniknionych pytań. Dlaczego ludzie, którzy dzielą życie, dom, pracę i marzenia, potrafią aż tak się – z wzajemnością – nie kochać? Tak siebie wzajemnie zadręczać, okradać? Tak po zwierzęcemu przepychać się przy chudym korycie? I czy my sami, realni, przejrzawszy się w krzywym zwierciadle powieści-wiersza Masłowskiej, będziemy dziś potrafili spokojnie zasnąć?

- Piotr Siemion, Ozon 4/05/2005

Fragment

„Dzień dobry, czy z Masłowską Dorotą rozmawiam?”, „Tak, słucham bardzo”. Z tej strony na pewno o mnie pani słyszała, Szymon Rybaczko, specjalista mediów i spraw medialnych, z pewną propozycją taką, jak żadnych książek pani powiem szczerze nie czytałem, może do „Przekroju” felietonów parę, to było świetne naprawdę, mocne, szczere, pełne wewnętrznej prawdy, literatura wspaniała, Dostojewski, Beckett, Musil czy choćby Roman Bratny, my właśnie takiego czegoś do naszego projektu szukamy, bo nam zależy na autentyzmie, zależy nam na czasu prawdzie, właściwie to nic pisać by pani właściwie nie musiała, ale żeby była to właśnie pani ważne, szkielet tekstu jest gotowy prawie, najwyżej rymy pani dopisze jakieś, bo to hip hop jest taki, ja wszystko wytłumaczę, fabularnie jest sytuacja, że brzydka dziewczyna, rozumie pani, przez wszystkich pomiatana, dzieciaki na podwórku w nią skórami od makreli rzucają, w tle Polska Ce, trudne realia, kapitalizm, konsumpcja w różnych auczanach, ogólna rzeczywistości przepychanka, no na pewno wie pani, jak to tam lirycznie przedstawić, trochę przekleństw, bo to ma być manifest prawdy, ale nie za bardzo wulgarne, żeby słuchacza też nie odstraszyć i żeby papierosów nikt w fabule nie palił, bo to nie przejdzie inaczej, to co, myślę, że Pani się zgadza? Ja pani z góry mówię, że pani to bardzo się opłaca, dla pani to wielka szansa, tamta książka była zdaje się popularna, ale bądźmy realni, teraz już pani nie jest sławna, propozycji żadnych, bo drugiej to już chyba pani nie napisała? No właśnie, no to to jest dla pani wielka możliwość, wielka szansa takiego tekstu dla nas nawet nie napisania, tylko żeby to była właśnie pani. Pani symbolizuje autentyzm, w bloku mieszkanie, no to właśnie taka osoba do hip hopu tworzenia świetnie się nadaje, a proszę powiedzieć sama, pani też chyba wcale nie jest taka znowu ładna, pewnie też pani w tej kwestii w życiu nie było łatwo, no właśnie, więc trochę tu też może pani wykorzystać autobiografizm, zamieścić parę przemyśleń własnych. A jeszcze potem wszystko pani wyjaśnię, bo ta brzydka dziewczyna właśnie, jest romans taki, ona i jeden facet właśnie, zna pani Stanisław Retro takiego piosenkarza? No właśnie, no to powiem pani tak out of record nieoficjalnie, że bardzo nam jego sprzedajność spadła ostatnio, no jest sobie pani w stanie wyobrazić, bo to chyba tak samo jak z panią, ktoś jest gwiazda, gwiazdą, a potem któregoś dnia się budzie i już nie jest ani sławny, ani żadnych, zna to na pewno pani z własnych doświadczeń, siedzi pani tez pewnie teraz na chacie, no po prostu takie są realia medialne, no i właśnie, więc pomóc koledze co prawda z innej branży ale zawsze, no myślę, że to nawet taki nasz obowiązek moralny, żeby uratować chłopaka, bo w końcu się pochlasta, więc żeby ta Patrycja, bo Patrycja nazywa się ta od hip hopu, którą promujemy gwiazda, śpiewała o z tym Stachem romansie, rozumie pani, metatekstualność, dwie pieczenie nad jednym gazem, a to pani na pewno się opłaca w pani sytuacji no naprawdę, i jeszcze taki aneks mały, że on ten Stachu jest homoseksualny, to naprawdę bardzo ważne, bo to trzeba tam uwzględnić fabularnie, że tu romans z babą, a ona właściwie kompletnie nie zainteresowany, no na pewno da pani radę i tez będzie z tego pewna kasa, no to co, myślę, że się pani zgadza.”
„Ja nie wiem sama” – ona się jeszcze chwilę zastanawia. „A więc targować się chce pani? Wszystko da się ustalić, ja powiem szczerze: pani zapłacić trzysta złotych planowałem i ja powiem pani: to na[prawdę nie jest mało, ale w takiej sytuacji, ponieważ właśnie na pani zależy na bardzo, niech stracę: jestem w stanie jeszcze dwieście złotych dopłacić, więc myślę, że jesteśmy dogadani, musimy zresztą jeszcze różne kwestie ustalić, a co, nie może pani dziecka samego zostawić? Sam mam dziecko i rozumiem doskonale, niby mógłby się mały sam bawić, ale strach zostawić, no to ja do pani przecież przyjadę, niech stracę, Północ Praga? Ach już wiem, te za mostem takie slumsy, to wy tam mieszkacie? No pewnie, manowce losu takie są, gwiazdą jest się najpierw, a potem ląduje się na Pradze, ja to rozumiem doskonale/ Jedenaście przez dwanaście, na pewno będę w takim razie, to na razie. Cieszę się, że się tak rozumiemy z panią, proszę pani.”
Hej ludzie, są jakieś kłopoty, ona coś tam pisze znowu podobno, o Boże, trzeba temu zapobiec, my nie chcemy, nie pozwolimy, nie damy się nabrać znowu, to nie może, niech karierę robi Lem, niech Miłosz robi, niech Gombrowicz, inni z miast wojewódzkich autorzy zdolni, dużo bardzo utalentowali literaci młodzi z „kundle” blogu, a nie ona, jak tu do Europy, z nią to możemy przyłączyć się do Rosji, zaorać się pod kartofle i pokrzyw hodowlę, no dlaczego nikt nic nie powie, panowie, tego dobrego koniec, hej ludzie, no przecież stać tak nie można, gówno w łapę i celować, celować, nie oszczędzać, na później nie chować, nie żałować, jak się skończy nie szkodzi, nie będzie to, będzie nowe, raz dwa trzy pięć osiem, co ona w ogóle wie, o hip hopie, nie rozśmieszać mnie prozę, najpierw dresiarę udawała, jak dresy były modne, teraz pod hip hop próbuje się podpiąć, cierpliwości koniec, trzeba z tym cos zrobić, do startu gotowi, skupić się teraz proszę, czy wszyscy gotowi i nie żałować, nie żałować, skończy się to, będzie nowe. Ognia, panowie!