Życie i inne okoliczności. Varia 1

Sławomir Mrożek
Życie i inne okoliczności. Varia 1
  • Noir sur Blanc
    Warszawa 2003
    240 stron
    ISBN 83-7392-015-3

Lektura obowiązkowa dla fanów pisarza, dla tych wszystkich, których ciekawi Mrożek-człowiek.
Z pozoru Varia. Życie inne okoliczności Sławomira Mrożka - w zgodzie ze słownikowym znaczeniem "rozmaitości" - to śmietnik, do którego wrzucono jak popadnie:
- satyryczny wierszyk o biurokracji z czasów odwilży, skądinąd nieśmiertelnie aktualny;
- kilka felietonów z lat 50. plus apostrofa do Mikołaja Reja wygłoszona przez pisarza - jeśli dobrze rozumiem - w Nagłowicach z racji jubileuszu 400-lecia urodzin ojca literatury polskiej;
- obszerny, kilkudziesięciostronicowy "Mój życiorys" napisany w 1988 roku dla Contemporary Authors Autobiography Series;
- kilka autobiograficznych migawek opublikowanych w latach 80. w paryskiej "Kulturze" i "Zeszytach Literackich";
- trzy eseiki o stosunku autora do słowa "socjalizm", do cenzury oraz "Popiołu i diamentu" Jerzego Andrzejewskiego;
- wspomnienia o zmarłych przyjaciołach Leopoldzie Tyrmandzie oraz Adamie Tarnie, a też szkice o relacjach z nieznanymi osobiście Witoldem Gombrowiczem i Franzem Kafką;
- tekściki różnorakie gatunkowo, które łączy fakt, że głównie dotyczą Mrożkowego życia po wyjeździe z Polski. Nie do wiary, ale wszystko to składa się w całość interesującą i trzymającą w napięciu, która pokazuje najróżniejsze aspekty Mrożkowego życia od dzieciństwa i młodzieńczego zaangażowania w komunizm, przez sprawy osobiste, wyzwalanie się spod władzy PRL-u, dylematy i cierpienia emigranta, po stosunek do sztuki i... sportu. Szczerość, ale nie ekshibicjonizm. "Starałem się zawsze - powiedział pisarz w publikowanej tu rozmowie z Jerzym Koenigiem - żeby za dużo o mnie nie wiedziano". Teraz odsłania się - jak na siebie, może nawet bardzo - ale wie, kiedy chce się zatrzymać.
W rozdziale „Mój życiorys” bez żadnych intelektualnych wykrętów opisuje swoje ideologiczne uwiedzenie: „Mając dwadzieścia lat byłem gotowy do przyjęcia każdej propozycji ideologicznej bez zaglądania jej w zęby, byle tylko była rewolucyjna”. Bez złudzeń patrzy dziś na swoją rolę, potrafi się zdobyć na takie słowa: „Pisarze i artyści otrzymywali przywileje i tak oto rozpoczął się proces rozkładu moralnego. Zostałem przyjęty do tego szczególnego klubu pupilów. Samolotów nam nie dawano, ale z pewnością byliśmy pupilami władzy”.
Po wyjeździe z Polski w 1963 r. Mrożek chciał ustanowić precedens: "polski pisarz żyjący z własnych środków za granicą, poza kontrolą państwa polskiego". Zawarte w "Variach..." teksty znakomicie ilustrują najrozmaitsze intelektualne, emocjonalne i życiowe perypetie, jakie przydarzyły się pisarzowi na ciernistej drodze do ustanowienia tego precedensu. Mogłoby się wydawać, że twórcy tak skupionemu na sobie, tak dogłębnie potrafiącemu zanalizować własną drogę życiową i własne wybory (w końcu egotyzm w tym zawodzie - nic nowego) nie starczy już uwagi i cierpliwości dla innych. Tymczasem - zaskoczenie. Wspomnienie o Leopoldzie Tyrmandzie, jedno z lepszych, jakie czytałam, jest inteligentne, przenikliwe, serdeczne.

- Joanna Szczęsna, Gazeta Wyborcza 17.07. 2003