Fotografie

Janusz Anderman
Fotografie
  • Wydawnictwo Literackie
    Kraków 2002
    123 x 197
    296 stron
    ISBN 83-08-03226-5


Wywołane z pamięci

Diabli wiedzą, czy fotografia była naprawdę takim fajnym wynalazkiem. Pojawiła się niby w dobrym momencie – kiedy ludzkość w swojej masie tak się wzajemnie splątała w najróżniejszych kombinacjach rodzinno-towarzysko-finansowych, że przestała wystarczać konwencjonalna pamięć: kto, z kim, jak i dlaczego. A że nie mamy w niczym opamiętania, także i fotografię doprowadziliśmy do paranoi. Fotografujemy wszystko, wszędzie i o każdej porze, w czym mistrzostwo, jak wiadomo, osiągnęli Japończycy.
Janusz Anderman podjął samotną walkę o przywrócenie pierwotnego sensu fotografii. Czyli najprostszej funkcji pamięci o czymś, co było i minęło. Ale właśnie: czy naprawdę minęło? Bo tak naprawdę fotografia ma nie tylko pokazać na obrazku, jak było. Ma również pomóc odtworzyć okoliczności sytuacji, w jakiej zdjęcie zostało zrobione. Dlaczego tam i właśnie tam? Kto stał za obiektywem, a kto przed? Co się stało, że pstryknęło? W jakim wówczas żyliśmy świecie?
Fotografie Andermana opowiadają właśnie o tym. Jeśli jednak ktoś pomyśli, że kupując Fotografie obejrzy sobie fotografie, mocno się zawiedzie. Anderman jest pisarzem i opisuje fotografie, miast je pokazywać.
To są fotografie nie tylko z dzieciństwa, młodości i dojrzałości chłopca z Kielc, który studiował w Krakowie, tam przystał do pewnego kontestującego pisma o nazwie „Student”, potem wyjechał do Warszawy, gdzie do dziś mieszka. Jest to też barwna, śmieszna i często groźna opowieść o PRL-u, tej historycznej już krainie absurdu, cenzury, kolejek i przyjaźni polsko-radzieckiej.
Chłopiec został po drodze pisarzem; kilka jego książek uchodziło i nadal uchodzi za jedno z lepszych świadectw ponurej łobuzerki zwanej realnym socjalizmem. Jego specyficzny styl na pograniczu naturalizmu i groteski (Anderman ma czułe jak grizzly ucho na wszelkie językowe potoczności rodzajowe) wywołuje raz skurcz grozy, raz atak śmiechu.
Myślę, że jest to najlepsza książka Andermana. Jeśli się mylę, rzućcie kamieniem; ale warto czytać tak czy owak.

- Tadeusz Nyczek