Bromba i inni (po latach także)

Maciej Wojtyszko
Bromba i inni (po latach także)
  • Ezop
    Warszawa 2003
    Ilustracje: Maciej Wojtyszko
    195 x 195
    123 strony
    ISBN 83-89133-03-2

Bromba i inni to jedna z najpopularniejszych polskich książek dla dzieci. Po raz pierwszy ukazała się w roku 1975; teraz została wzbogacona o dalsze losy swoich bohaterów. Są nimi fantastyczne stworki, czasem ich cała gromada. Glisando mieszka w Muzyce. Pciuchy, a jest ich koło trzydziestu, zamieszkują czas. Pciuch dwadzieścia cztery w latach 70. był listonoszem od spóźnionych przesyłek, „po latach” awansował, pracuje w dziale komputerowej poczty i bezwzględnie walczy z wirusami komputerowymi. Malwinka – zegarynka pełna rozterek między służbowymi obowiązkami a uczuciem do poety, i Fikander, nieśmiały nadwrażliwiec, który zakochał się w uroczej Malwince w czasie meczu piłki nożnej, „po latach także” są szczęśliwymi rodzicami dwójki dzieci, a jak radzą sobie z rodzinnymi problemami, dowiadujemy się ze specjalnego spisu tychże i sposobów ich rozwiązywania. Tytułowa Bromba, nadal wyjątkowo dociekliwa i bardzo precyzyjna, pozostała „nieustępliwa w byciu Brombą”. Gluś Filmowiec stał się po latach wybitnym kreatorem sztuki, co zostało wzbogacone nagroda za całokształt. Z wieczornych opowieści Glusia o niezrealizowanych filmach „wynikało, że trzeba ufać swej wyobraźni, śmiało i uczciwie dążyć do celu, godnie ponosić porażki i nigdy nie zdradzać przyjaciół”. To credo życiowe wszystkich przyjaciół Bromby. Wyobraźnia, poczucie przyzwoitości i szczypta zdrowego rozsądku, który idzie w parze z wrażliwością, to wartości, jakie wyznaczają jakość współczesnego życia. A w dzisiejszym świecie – na szczęście – Bromba i jej przyjaciele nie zmienili zasad.

- Danuta Śwerczyńska-Jelonek

Maciej Wojtyszko jest autorem scenariuszy do filmów rysunkowych, słuchowisk radiowych, widowisk telewizyjnych i inscenizacji teatralnych. Ma w swoim dorobku kilkanaście sztuk dla dorosłych i dzieci, tom esejów oraz szereg książek dla dzieci i młodzieży, m.in. Tajemnica szyfru Marabuta, Saga rodu Klaptunów, Synteza.

Fragment

FUMY

Od paru lat dla Fumów nastały zupełnie nowe czasy. Niezależnie od tego, że Fumy – jak wiadomo – wolą odpoczywać niż pracować, należały one zawsze do zwierząt lubiących przede wszystkim konsumować. Zdobywanie wiadomości jak, gdzie i kiedy zrobić sobie przyjemność, do niedawna kosztowało Fumy dość dużo wysiłku.
Jednak od kiedy wszędzie pojawiły się reklamy, życie Fumów odmieniło się całkowicie (co wcale nie znaczy, że stało się łatwiejsze).
Wystarczy, że Fumica zobaczy w jednym ze swoich ulubionych kolorowych czasopism o nazwie „Bądź ozdobna” ogłoszenie reklamujące jakąś nowość, na przykład „Krem od ciem” albo „Żel na wszelki wypadek”, już pędzi, żeby go kupić.
Musisz, musisz, zaraz się skusisz.
Wszystko się zmieni, tylko sięgnij do kieszeni! – gra radio Fuma nastawione przez cały dzień, a Fum podkręca głośniej muzykę i słucha: Dogadzaj sobie, dogadzaj.
Osładzaj sobie, osładzaj!
Ach!, Spraw, żeby ci było lepiej –
Koniecznie odwiedź nas w sklepie! I Fum maszeruje do sklepu. To jest takie tanie,
Nic nie chcemy za nie.
Jeszcze ci dodamy
Dobre serca mamy! – woła kolejne ogłoszenie i Fum z Fumicą pędzą do następnego sklepu. Na miejscu okazuje się, że jednak trzeba zapłacić. A że, niestety, nie wszystkie Fumy posiadają wystarczające fundusze, więc małżeństwa Fumie kłócą się obecnie jeszcze częściej niż niegdyś. Można czasem zobaczyć w supermarketach, jak wyrywają sobie ze wszystkich dziewięciu rąk puszkę groszku lub pudełko proszku, żeby je wrzucić do koszyka albo ponownie postawić na półce. Potem, gdy już kosz jest wypełniony po brzegi, ustawiają się na końcu najdłuższej kolejki i zaczynają się zastanawiać, czy czegoś nie odnieść. Czasem miałem wrażenie, że Fumy zamieszkały w supermarketach na stałe i w ogóle przestały podróżować, ale było to wrażenie mylne. Podróżują, podróżują i to zwykle za granice. Za granicą nic im się naturalnie nie podoba i nic nie smakuje. Muszę jednak przyznać, że najbardziej zdumiał mnie pewien Fum, którego spotkałem na pustyni i który właśnie rozmawiał z Wielbłądem. Wiecie, co mówił? – Panie Wielbłądzie, niech mi pan nie opowiada, że ma pan ciężką pracę! Wie pan, kto najciężej na świecie pracuje? Fumy i Bobry! A co u Bobrów? Też nie najlepiej. Okazało się, że budują za dużo tam i teraz przestało im się przelewać. Są tacy, którzy chcą im zabronić działalności, zwłaszcza, że podobno z pracy Bobrów jest niewiele pożytku. Bobry nic nie kupują. Bo czy ktoś widział bobra w supermarkecie? PSZTYMUCLE I NULEK W zwykłych rodzinach Psztymucli wciąż zdarzają się zmartwienia. A to brak części zamiennych, a to poszła uszczelka pod głowicą., a to źle wchodzą biegi. Ostatnio Psztymucle przeżyły bardzo ciężkie chwile, ponieważ zamieszkały w nowym samochodzie z komputerem pokładowym. - Cicho! – wrzasnął Tata Psztymucel. – Nie ma powietrza w prawym kole! Pani Psztymuclowa poszła obejrzeć samochód, wróciła i powiedziała: – Ciekawe, bo wygląda jakby było. - Cicho! – wrzasnął Tata Psztymucel. – We wszystkich kołach nie ma powietrza! Pani Psztymuclowa ponownie obeszła cały samochód i stwierdziła: - To widocznie wpompowali co innego, bo wygląda jakby było. - Co wpompowali? Co wpompowali?! Ukradli nam samochód! – wrzasnął Psztymucel. - Jak to? – zdumiała się pani Psztymuclowa. – Przecież stoi. - Nie widzisz napisu? – wydarł się Psztymucel. – NO CAR. A wiesz, co znaczy po angielsku NO CAR? „Nie ma samochodu”! A jak ci komputer mówi, że nie ma, to nie ma! - Ale stoi – cicho zauważyła pani Psztymuclowa. - Tyle, że komputer wie lepiej – uciął rozmowę Psztymucel. – On bada WSZYSTKIE PARAMETRY. A ty co? Zobaczysz i od razu myślisz, że stoi! Jeżeli komputer mówi NO CAR, to widocznie nie stoi. Co my zrobimy bez samochodu? Ostatecznie sprawa się wyjaśniła i okazało się, że to jednak pani Psztymuclowa miała rację. Po prostu komputer okazał się ZBYT WRAŻLIWY. Czyli, że czasem, żeby zobaczyć jak jest naprawdę, trzeba mieć mniej wrażliwości. Jest to wniosek z pozoru dziwny, ponieważ zazwyczaj bywało inaczej, ale okazuje się, że zazwyczaj to jednak nie znaczy zawsze. X X X Nulek dużo czyta. Zaprzyjaźnił się z Glusiem, Fikandrem, Brombą, bibliotekarzem Pućkiem. Zajmuje się także po amatorsku rzeźbą. Jest między innymi autorem projektu rzeźby zwanej „Złotym Galusem” – głównej nagrody wręczanej za wielkie osiągnięcia w dziedzinie kultury. Rzeźba w stylizowanej formie przedstawia koguta-tryumfatora i otrzymują ją najwybitniejsi twórcy kultury z Naszej Okolicy. Nulek także ją otrzymał. Nulek ma jeszcze jedną bardzo wartościową cechę. Potrafi zadawać pytania, które ukazują cały problem w innym świetle. Kiedyś na przykład zadał Fikandrowi pytanie, czy jego wiersze muszą się rymować. Fikander na początku był bardzo zaskoczony, ale Nulek wytłumaczył mu, że nadmiar rymu i rytmu od dzieciństwa przypomina mu stukot silnika, na który jest odrobinę uczulony. Poeta pomyślał i w jego twórczości dokonał się przełom. Można powiedzieć, że dzięki Nulkowi powstał tomik utworów napisanych tak zwanym białym wierszem, czyli że poezje w nim zawarte nie są zrymowane. Tytuł tomiku brzmi: Aż się zdziwisz i Fikander zadedykował go Nulkowi. Nie możemy tu przytoczyć całego dzieła, ale trudno nam się powstrzymać przed zacytowaniem choćby niewielkiego fragmentu: RANEK NA TRATWIE No tak.
Wrony patrzą na rzekę,
Nulek bierze wiosła,
za chwilę popłyniemy.
Pewnie się zastanawiają:
dlaczego poeta płynie tratwą?
A co, nie wolno mu?
Może znów powstanie
jakiś fragment..