Bromba i filozofia

Maciej Wojtyszko
Bromba i filozofia
  • Jacek Santorski & Co
    Warszawa 2004
    223 x 172
    128 stron
    ISBN 83-89763-22-2

Znany reżyser teatralny i telewizyjny Maciej Wojtyszko od lat pisze również znakomite książki dla dzieci, które sam ilustruje. Szczególnie przywiązał swoich czytelników do Bromby i jej przyjaciół - dzięki szczególnemu dowcipowi, który trafia tak samo dobrze do dzieci, jak i dorosłych. Najnowsza rzecz o kręgu Bromby to już jednak nie tylko przemycanie mądrych treści pod zabawnymi, bogatymi w absurdalny humor historyjkami, ale regularne spotkanie z filozofią. Wojtyszko, wychodząc z słusznego założenia, że dziecko ma nieprzeciętną umiejętność logicznego myślenia, postanowił za pośrednictwem Bromby przedstawić najważniejsze zagadnienia filozoficzne. Jak sam zaznacza, "niełatwo odpowiedzieć na pytanie, kto i kiedy zauważył, że Bromba interesuje się filozofią", ale przecież "o czym można mówić, o tym nie należy milczeć". W kolejnych rozdziałach, niczym krąg Sokratesa albo Pitagorasa, tworzące grono przyjaciół Bromby stworki mówią o warunkach wstępnych dociekań filozoficznych, szukają pewnych podstaw dla myślenia, gwarzą o tym, jak się tworzy definicje, rozważają istotę czasu. Każda z tych dysput wynika z konkretnej sytuacji i na przykład rozmyślania nad szczęściem snują bohaterowie, rozmawiając o jeździe na motorze i wyprawie do Wszechświata Gżdaczy. Książeczka będzie fantastyczną lekturą dla dzieci, które mają szansę po lekturze każdego rozdziału pogadać z rodzicami o pytaniach, i wątpliwościach, jakie się pojawią. W uporządkowaniu takich rozmów pomogą zamieszczone po każdym rozdziale syntetyczne notatki bibliotekarza Pućka. Nagrodą dla dorosłych są żarty Wojtyszki, takie jak choćby ten o odkryciu Bromby. Zauważyła ona, że chcąc liczyć na uznanie za Wielkiego Filozofa, trzeba mieć dwie takie same literki w nazwisku (np. Wittgenstein, Popper, Husserl, Heidegger). Bromba uznała, że właściwa pisownia nazwiska naszego wielkiego filozofa powinna brzmieć "Kołłakowski".

- Marek Mikos, Gazeta Wyborcza 11.10.2004

Nagroda główna w kategorii literatura w konkursie PS IBBY KSIĄŻKA ROKU 2004

Maciej Wojtyszko (ur.1946) reżyser teatralny i filmowy, pisarz, autor znanych książek dla dzieci, m.in. Bromba i inni, Saga rodu Klaptunów, Tajemnica szyfru Marabuta.

Fragment

Gluś nie potrafił się skupić na przygotowaniach do nadejścia gości.

Jego norka wyglądała, jakby przeszła przez nią burza, ale nie taka zwykła, która - jak pamiętamy - trafia się od czasu do czasu w Naszej Okolicy, lecz huragan lub trąba powietrzna zdarzające się wyłącznie w krajach tropikalnych.

Ten przerażający nieład spowodowany był próbą zorganizowania wnętrza, podjętą wspólnie przez Zwierzątko Mojej Mamy i Glusia a zakończoną takim właśnie rezultatem.

Zwierzątko pojawiło się zupełnie niespodziewanie, choć - gdy zawitało w jego norce - Glusiowi przebiegła przez głowę niejasna myśl, że mogło się Ono poczuć dotknięte faktem iż prowadzą dysputy filozoficzne bez jego udziału.

-" A już na pewno dyskusją o Chaosie" - pomyślał Gluś - "W tej dziedzinie nie ma chyba większego eksperta od Zwierzątka".

Mimo, że o nic nie pytane, Zwierzątko natychmiast rozwiało obawy Glusia.

-Zapraszała mnie Bromba, zapraszała na te Wasze pogawędki, ale ja mam bardzo niechętny stosunek do tego typu rozmów.

-Niechętny? - zdziwił się Gluś. - Sądziłem, że dyskutujesz z upodobaniem.

-Oczywiście, że z upodobaniem, ale nie przy założeniu, że Rozum może tu coś rozstrzygnąć - zachichotało Zwierzątko.

-Ja jestem dekonstrukcjonistą z temperamentu - wyjaśniło.

-Deko... co? - zapytał Gluś.

-Dekonstrukcjonistą - powtórzyło Zwierzątko - To chyba proste słowo, nie? Jedni coś konstruują, a inni dekonstruują. Zdekonstruujmy na przykład pojęcie "brud". W odmiennych warunkach każdy brud może się okazać czystością a każda czystość brudem. Nie możemy zatem pojęcia "brud" uważać za coś stałego. Widzisz? Właśnie je zdekonstruowałem. Udowodniłem, że "brud" jest pojęciem względnym - powiedziało Zwierzątko i zanurzyło się na chwilę w dmuchanym ryżu. Po wynurzeniu rzeczywiście nie wyglądało na zabrudzone.

-A co na przykład można zdekonstruować? - zainteresował się Gluś.

-Wszystko - odparło Zwierzątko - Wszystko przypomina Wszystko. Granica się zatarła i nic nie jest ostateczne.

-To znaczy? - zaczął Gluś.

-To znaczy, że nie ma co pytać o znaczenie. Można najwyżej pytać o zastosowanie - zaśpiewało Zwierzątko i włożyło do czajnika szczotkę do zamiatania. Posypało ją pieprzem i solą, po czy na chwilę zamarło w podziwie dla swojego dzieła.

-Chcesz powiedzieć... - ponownie zaczął Gluś

-Nie chcę powiedzieć - przerwało Zwierzątko - Ponieważ wiem, że nie można wyjść poza język, żeby go zrozumieć. Rozumiesz?

-Nie bardzo - przyznał uczciwie Gluś.

-Pułapka tkwi w samym poszukiwaniu pewności przy użyciu słów. - wykrzyknęło Zwierzątko - To skandal!
Zwierzątko zawiązało na klamce ogromną kokardę z szalika i zaczęło malować ją farbami Glusia w różnokolorowe kropki

- Wszystko jest prowizoryczne i względne, a my się niepotrzebnie upieramy, że to coś znaczy i chcemy, żeby znaczyło na zawsze! W ten sposób wykluczamy wszystko, co nie pasuje do naszych możliwości zrozumienia!

Zwierzątko wyjęło z dziurki klucz do mieszkania i wrzuciło go do worka z kaszą.

-Wciąż poszukujemy jakichś kluczy - jęknęło - a nie zwracamy uwagi na to, jak wiele już na wstępie wykluczyliśmy!

-Momencik - zaprotestował Gluś - To co w takim razie proponujesz?

-Krytycyzm - odparło Zwierzątko i zaczęło grać na organkach stepując w rozsypanej mące.

-Krytycyzm wobec czego? – spytał Gluś.

-Wobec wszystkiego, co się da skrytykować z samą krytyką włącznie!

-Co można skrytykować w krytyce? - zaczął się zastanawiać Gluś.

-Nieźle, nieźle! - pochwaliło go Zwierzątko - Zaczynasz łapać.

Biegało teraz po pokoju i rzucało w kierunku reżysera różne przypadkowe przedmioty: książki, lampy, zabytkowe statuetki oraz pączki przygotowane dla gości.

Gluś starał się chwytać co się da, ale nie było to proste.

Mimo to Gluś nadal prowadził dialog ze Zwierzątkiem, ponieważ miał niejasne uczucie, że coś z tego dialogu przyda mu się potem do jego filmów.

-Nie ma to jak być otwartym na niechlujstwo i bałagan - zanuciło Zwierzątko - Zdecydowanie zmienia się wtedy schematyczny sposób postrzegania świata! A co do krytyki...Czy zauważyłeś, że krytykując mówimy zazwyczaj czemuś "nie"?

-Ślepy by zauważył - odpowiedział Gluś, który zawsze bardzo mocno przeżywał krytykę swoich dzieł.

-Tu cię mam! - zaśpiewało Zwierzątko - A przecież żeby powiedzieć "nie" trzeba wcześniej być wobec czegoś na "tak". Choć właśnie to na "tak" pozostaje zwykle w ukryciu!

Zwierzątko kołysało się na firance zawodząc:

Krytyka zdemaskowana!

Bo krytyka jednego

To drugiego reklama!

Tylko krytyk zazwyczaj się nie orientuje,

Że jak się czegoś czepia,

To coś afirmuje!

Firanka zerwała się, a, nie zrażone upadkiem, leżące na podłodze Zwierzątko ciągnęło dalej swą piosenkę:

Jak wynika z mojej pieśni

Niektórzy są nowocześni,

A inni w nosie mają to

I są po-po-po-po-po-po-

Po-nowocześni!

Reżyser, mimo zamętu w głowie, obserwował Zwierzątko z zaciekawieniem. Niewątpliwie podsunęło mu ono kilka niezwykle oryginalnych pomysłów i skojarzeń. Z drugiej strony jednak Glusiowi nie dawała spokoju myśl: "Kto to posprząta"?

-Wiem, co to znaczy "nowoczesny" - zaczął uspokajająco - Powiedzmy, że jakieś urządzenie było mało nowoczesne, na przykład do wanny trzeba było nosić wodę i nalewać kubłem, a teraz woda i ciepła, i zimna jest w kranie. I to jest nowoczesne. Wanna może też robić bąbelki i wtedy będzie jeszcze bardziej nowoczesna. Ale jaka będzie wanna ponowoczesna?

-Mam mnóstwo odpowiedzi! - parsknęło Zwierzątko - I każda inna, ale na tym to właśnie polega! Dla przykładu można się nie umyć wcale, bo i po co? Wanna może być wirtualna, bo wcale nie wiemy, gdzie się kończy rzeczywistość a zaczyna symulakra...

-Symulakra? - zdumiał się Gluś - A co to takiego?

-No widzisz, widzisz! Patrzysz a nic nie widzisz! - krzyknęło Zwierzątko - Symulakra to takie poplątanie rozmaitych rzeczywistości, że nigdy nie wiadomo, gdzie się kończy złudzenie a zaczyna inne złudzenie!