Historyjki obrazkowe

Marek Raczkowski
Historyjki obrazkowe
  • Znak
    Kraków 2004
    213 x 245
    154 strony
    ISBN 83-240-0498-X

Kiedyś trudny los Polaków w poszczególnych epokach najlepiej charakteryzowały a to romantyczna poezja, a to pozytywistyczna proza, a to radosna euforia skamandrytów. Od pół wieku nasz los najlepiej opisuje według mnie rysunek satyryczny. Lata 60. należały do profesora Filutka z rysunków Zbigniewa Lengrena, przedwojennego inteligenta wciąż usiłującego zachować przedwojenne maniery w realiach PRL. Lata 70. i 80. najlepiej charakteryzowały rysunki Andrzeja Mleczki, doskonale pokazującego rozkład PRL. Rysunki Raczkowskiego to w pewnym sensie synteza tych dwóch skrajności. Raczkowski unika scen drastycznych. W całym albumie są może dwa, trzy rysunki, po których moglibyśmy się spodziewać dramatycznego dalszego ciągu (którego jednak nie narysowano). W jednym z nich przypadkowy przechodzień zaczepiony jest przez bandę w niebieskich szalikach. Zapytany: "Za kim jesteś?" odpowiada niepewnie "Za... niebieskimi", na co bandziory wołają "Chłopaki, to do was!" do zaczajonej opodal bandy w czerwonych szalikach.Polska z rysunków Raczkowskiego wyłania się jako kraj w zasadzie syty (nikt tutaj nie jest pokazany jako głodny, bezdomny, nawet chorych jest niewielu), ale niebywale sfrustrowany i zdemoralizowany. Wśród powszechnej frustracji zdarzają się, na szczęście, dobre wiadomości. Na przykład sukcesy polskich sportowców - jeden z rysunków przedstawia kibica słuchającego w radiu radosnej wiadomości: "Na olimpiadzie doszło do tragicznego wypadku - załamało się podium pod laureatami. Na szczęście nie było wśród nich Polaków".Trochę żałuję, że w albumie nie ma mojego ulubionego rysunku przedstawiającego dżentelmena w waciaku i walonkach, z malującym się na twarzy wyrazem nieziemskiego zdumienia, jakby zobaczył lądowanie UFO albo pełne wyjaśnienie jakiejkolwiek afery przez komisję sejmową. Podpis: "Drogowiec zaskoczony nadejściem zimy". Ale narzekając w ten sposób, sam zachowuję się jak Stanisław z Łodzi, ulubiony bohater rysunków Raczkowskiego - dali mu piękny album rysunków, a ten jeszcze narzeka, że jednego mu zabrakło...

- Wojciech Orliński
Gazeta Wyborcza, 29-11-2004