Czesław Miłosz in memoriam

Czesław Miłosz in memoriam
  • Znak
    Kraków 2004
    152 x 225
    221 stron
    ISBN 83-240-0503-X

W zbiorze niniejszym znalazły się zarówno teksty publikowane w czasopismach, jak i zamówione z myślą o tej książce. Poetę wspominają bliscy przyjaciele, uczniowie, współpracownicy. Wspomnienia dotyczą relacji osobistych, ale także - a często przede wszystkim - obcowania z dziełem. Jeśliby chcieć znaleźć na ich określenie jedno słowo, to byłoby nim: bogactwo, w wielu znaczeniach. Bo i bogate, różnorodne są opisywane doświadczenia, i ich autorzy mają często poczucie wzbogacenia się przez kontakt z Miłoszem, i w końcu uderza bogactwo, wieloaspektowość tych relacji. Przekonujemy się, że Miłosz był dla każdego kim innym, co innego miał do zaofiarowania, inaczej inspirował, do czego innego skłaniał. Z drugiej wszakże strony, cytaty przywoływane w tekstach powtarzają się i połyskują wielością znaczeń w różnych kontekstach. Wśród wspominających znaleźli się ludzie, których na co dzień nic nie łączy i trudno wyobrazić sobie inną książkę, w której mogłyby się znaleźć obok siebie ich nazwiska. Również formy, w jakich żal znalazł swój wyraz, są bardzo różne. Niewiele tu tradycyjnych nekrologów, znacznie więcej bardzo osobistych i emocjonalnych wspomnień. Ich autorzy przypominają sobie miłe, radosne bądź podniosłe chwile swojego życia spędzone razem z Mistrzem. Nie brak tu także anegdot, a nie jest to zbyt częste w polskim piśmiennictwie żałobnym. Większość piszących może powiedzieć coś o zaledwie kilkunastu ostatnich latach życia Zmarłego. Najdalej w przeszłość sięga Danuta Szczepańska; nie ma już nikogo, kto pamiętałby wczesną młodość czy dzieciństwo poety. To, co dla Miłosza było powodem do smutku - odchodzenie rówieśników, przyjaciół, bliskich - dla czytelników tej książki niech będzie tematem zadumy: jak niewiele z tego, co nas spotyka, pozostaje w ludzkiej pamięci. Czesław Miłosz przeżył znaczną większość swoich rówieśników, przez ostatnie lata coraz częściej pisał nekrologi i wspomnienia, ale też nawiązał doskonały kontakt z ludźmi dużo młodszymi od siebie, traktując ich po partnersku i po przyjacielsku.Nekrologi, wspomnienia, omówienia twórczości, sylwetki, wiersze na cześć Zmarłego ukazały się w całej niemal światowej prasie. Wszystkie podkreślały wielką doniosłość Jego dzieła. Na pewno wśród poetów są i tacy, którzy mają nadzieję wyjść z Jego cienia. I dla nich, i dla tych, którzy boleją z powodu utraty Mistrza, najbliższe lata będą okresem próby: czym będzie literatura polska bez aktywności Miłosza - tego nie potrafimy sobie w tej chwili wyobrazić.

- Joanna Gromek
(z posłowia)

Fragment

Śmierć Poety

1. Zmarł Czesław Miłosz. Przez ostatnie kilkanaście lat był wśród nas, w Polsce, w Krakowie, w "Tygodniku". Wiedzieliśmy, że niedługo odejdzie, ale nie chcieliśmy w to uwierzyć. Przyzwyczailiśmy się do Jego obecności, zapominając, jak bardzo jest niezwykła.
2. Kim był? Najpierw przychodzą mi na myśl określenia, których się już dzisiaj nie używa... Był wielkim duchem, czuwającym nad miejscem, w którym przyszło mu żyć. Był człowiekiem obdarzonym wyjątkową mocą wewnętrzną i zdolnością oddziaływania na innych ludzi. Był mędrcem, mistrzem duchowości.
3. Kim był? Był człowiekiem bardzo długo i bardzo świadomie gromadzącym ludzkie doświadczenia. Człowiekiem mówiącym z perspektywy osiągniętego w ciągu kilku dziesięcioleci wewnętrznego bogactwa.
Był świadkiem niemal całego XX stulecia, obserwatorem zdarzeń, znawcą idei, kronikarzem wielkości i nędzy minionego wieku.
4. Kim był? Był analitykiem jednej z najgroźniejszych chorób ludzkiej świadomości - zniewolenia umysłów przez dwudziestowieczny totalitaryzm. I był też jednym z tych, którzy sprzeciwili się owemu zniewoleniu, którzy wybrali wygnanie, aby zachować wewnętrzną wolność, aby być "głosem przeciw milczeniu".
5. Kim był? Był myślicielem uważającym, iż centralnym problemem współczesności jest erozja wyobraźni religijnej; myślicielem bez końca pytającym o możliwości odbudowy owej wyobraźni. Był krytykiem religijności instytucjonalnej, zdogmatyzowanej, zamkniętej. Irytował go katolicyzm powierzchowny i zrytualizowany. Źródeł wewnętrznej odnowy poszukiwał u (dalekich niekiedy od ortodoksji) mistyków, teozofów, poetów. Ciekawiła go duchowość Wschodu, zwłaszcza zaś buddyjska uważność.
6. Kim był? Był człowiekiem poszukującym sensu swego istnienia, swego losu - i umiejącym kształtować ów los, nadawać mu ważność ogólną, ponadindywidualną. I był także człowiekiem niewyrażalnej, nieuchwytnej tajemnicy - o której istnieniu mówił i którą zabrał ze sobą.
7. Był (to wydaje się najoczywistsze, ale najtrudniejsze do zwięzłego wyłożenia) poetą. Był - i jest - jednym z największych polskich poetów. Aby zmierzyć jego twórcze dokonania, trzeba szukać miar najwyższych - Kochanowskiego, Mickiewicza, Norwida, Leśmiana...
Poetycka wielkość Miłosza nie odsłoniła się nagle, nie była gotowa u początków jego twórczości. Ta wielkość narastała od młodzieńczego Poematu o czasie zastygłym do poematu Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada, będącego jednym z największych jego dokonań. Po wydaniu tego właśnie tomu, w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, wielkość Miłosza była już sprawą oczywistą i niekwestionowaną. Późniejsze zaszczyty i wyróżnienia były tylko potwierdzeniem tego stanu rzeczy.
8. Poetyckie dzieło Miłosza uderza swą różnorodnością, wielokształtnością, wielością odzywających się w nim stylów i języków. Zarazem jednak dzieło to zastanawia jednorodnością realizowanego w nim projektu.
Istotą owego projektu jest próba objęcia wszystkiego, co istnieje, szukanie tego, co jest Rzeczywiste. A więc: stworzenie nowej poezji metafizycznej, poezji czuwającej przy bycie, poezji, której najważniejszym słowem jest esse.
Czy pełna realizacja tego projektu jest możliwa? Chyba nie; sam Miłosz uparcie powracał w swej późnej twórczości do idei nieobjętości i niewyrażalności świata. Nie oznacza to unieważnienia projektu, rezygnacji z szukania Rzeczywistego; oznacza to tylko uświadomienie ryzyka, jakie kryło się, kryje i będzie kryło w wielkim, poetycko-
-metafizycznym przedsięwzięciu autora Ziemi Ulro.
9. W ciągu minionego półwiecza dzieło Czesława Miłosza, przez jednych podziwiane, przez innych zwalczane, było jednym z najważniejszych punktów odniesienia polskiej poezji. Zresztą: nie tylko dzieło. Także sam Miłosz stał się niezwykle ważnym gwarantem panującego w poezji ładu. Bo chociaż o tym nie mówiono, było rzeczą ważną to, iż w Berkeley (a później w Krakowie) mieszka Poeta - który nie tylko pisze niepowtarzalnej piękności wiersze, ale też czyta utwory innych poetów. Wraz ze śmiercią Miłosza - Poety, Mędrca, Mistrza - wspomniany punkt odniesienia bezpowrotnie zniknął; domknęła się cała epoka. Dzisiaj, ledwie dzień później, trudno ocenić dramatyczność tej chwili, trudno przewidzieć, jakie będzie samopoczucie polskiej poezji bez Miłosza i po Miłoszu. Rozmowa na ten temat stanie się już wkrótce konieczna.

Marian Stala

Kraków, 15 sierpnia 2004