Metafizyczny harem. Kobiety Witkacego

Małgorzata Czyńska
Metafizyczny harem. Kobiety Witkacego
  • Znak
    Kraków, sierpień 2016
    144 x 205
    336 stron
    oprawa: twarda
    ISBN: 978-83-240-4308-8

Kronika towarzyska, artystyczne who is who czasów Stanisława Ignacego Witkiewicza, a zarazem próba psychologicznej analizy związków, w szczególności związków pomiędzy artystami – tym właśnie jest nowa książka Małgorzaty Czyńskiej, która opublikowała wcześniej: Kobro. Skok w przestrzeń i Najpiękniejsze. Kobiety z obrazów. Autorka jest z wykształcenia historykiem sztuki, kuratorką wystaw, publikuje teksty dziennikarskie. To dało jej gruntowne przygotowanie do napisania książki łączącej walory poznawcze z przyjemnością lektury. Małgorzata Czyńska czerpie z tekstów źródłowych – listów, pamiętników, wspomnień, powieści, sztuk teatralnych, a także sztuk plastycznych – na ich podstawie tworzy wciągającą narrację. Jej książka jest doskonałym uzupełnieniem poznawania  epoki, świetnym „kluczem” do choćby Pożegnania jesieni czy portretów pędzla Witkacego.

W galerii postaci portretowanych przez Czyńską są między innymi: żona Witkacego – Jadwiga, nazywana przez wszystkich  Niną, z domu Unrużanka („Moja narzeczona nic nie ma (ale za to pochodzi z IX w. po Chrystusie)” – pisał o niej przed ślubem), Maria Witkiewiczowa – matka artysty, hrabianka Ewa Tyszkiewiczówna, wielka aktorka Irena Solska, która musiała zrezygnować z planów międzynarodowej kariery najpierw dla ratowania zdrowia córki – w Davos i w Zakopanem, a później z powodu własnej choroby Parkinsona, Jadwiga Janczewska – narzeczona, która popełniła samobójstwo, będąc z Witkacym w ciąży, Zofia Żeleńska – żona Tadeusza Boya Żeleńskiego, poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Czesława Oknińska-Korzeniowska, która razem z Witkacym szykowała się na śmierć, lecz ją z próby samobójstwa odratowano – jego nie. To, co jest bardzo interesujące, to sposób, w jaki Witkacy „czyta” kobiety w swoim życiu, swoje kolejne, czy też równoległe kochanki, przyjaciółki, partnerki, fascynacje, jak wiele niuansów i subtelności w nich widzi, jak każda z nich staje się dla niego drogą do poznania, drogą dojścia do sedna życia. Jego apetyt na życie, na poznanie całej palety barw objawia się także i w apetycie na wiele kobiet, wiele ciał, wiele osobowości.

Ważnym punktem na mapie tej książki jest Zakopane, gdzie matka Witkacego prowadzi pensjonat i gdzie przyjeżdża całe środowisko artystyczne. Siła sztuki i siła natury, potęga gór, tatrzańskich pejzaży składa się na genius loci tego miejsca, genius loci, o którym Witkacy pisze tak: „Jak można mówić o czymś tak tajemniczym i potwornym, co łączy w Zakopanem dwie dusze, a nawet ciała w terminach tak wulgarnych jak miłość np.? Jak można profanować tak szalone misterium, jakim jest połączenie się dwojga istot w zakopiańskich wymiarach?”.

Początek dwudziestego wieku to czas eksplozji nowych technologii, nowych prądów – artystycznych, społecznych, obyczajowych. To czas emancypacji kobiet i nowego spojrzenia na związki. O tym także pisze Małgorzata Czyńska,  przywołuje słowa Tadeusza Boya-Żeleńskiego, który pisał w recenzji Williama Somerseta Maughama Oto kobieta: „I oto mamy małżeństwo na nowych podstawach – dwoje ludzi wolnych, mieszkających pod jednym dachem, którzy mogą się rozchodzić, schodzić bez hałasu, z każdej sytuacji wynoszący nietknięty skarb wzajemnej przyjaźni i dobrego wychowania. Idylla”, wspomina też o ważnej dla Witkacego książce Bertranda Russella Małżeństwo i moralność, która w Polsce ukazała się w 1931 roku.

Książka Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem to także próba analizy tego, jak działają związki na artystę. O tym  przestrzegał i pouczał Witkacego w liście z  Lovrany jego ojciec: „Są kobiety, które działają na życie jak zaczarowana siła. Nie żądają, nie wymagają nic, nie wpływają czynnie, a są najpotężniejszą dźwignią duszy, najsilniejszą pobudką czynu, podnietą do wytężenia energii psychicznej do granic możliwości ludzkiej natury. (…) Są kobiety z bardzo wysokimi aspiracjami, (…) żądają, pragną, potrzebują czynu mężczyzny, który pochłaniają całkowicie. Wywołują one świadome natężenie woli dla zadośćuczynienia ich bezdennych pożądań – wywołują czyn i dzieło. Ale są i takie, które niszczą, rozkładają energię, zużywają ją na małe sprawy albo na nic, które same gnuśnieją i doprowadzają do gnuśności dusze innych, w których rękach granit zmienia się na jaglaną kaszę (...)”.

Agnieszka Drotkiewicz