Nienawiść

Stanisław Srokowski
Nienawiść
  • Prószyński i S-ka
    Warszawa, wrzesień 2015 (wznowienie)
    140 x 205
    296 stron
    ISBN: 978-83-8069-078-3

Nienawiść to bardzo silne uczucie niechęci wobec kogoś lub czegoś, często połączone z pragnieniem, by obiekt nienawiści spotkało coś złego. Nienawiść jest opisywana jako męczące doznanie następujące w wyniku bólu związanego z uczuciem zranienia, zemsty, wrogości i oszukania. Przybiera czasem postać obsesyjną: chęć zemsty jest tak silna, iż osoba (osoby, grupy społeczne, społeczności) nią zawładnięta/e nie jest / nie są w stanie przestać o niej myśleć; wówczas nienawiść jest głównym motywem jej/ich działań i bardzo silnym bodźcem wpływającym na percepcję rzeczywistości.

Tyle encyklopedyczny opis.

W warstwie literackiej nienawiść przybiera taką oto postać: „Dwa zbiry szczerzyły zęby (…) wzięli piłę i przybitą do stołu Leę zaczęli piłować na pół (…). Jeden cios siekierą i głowa stryja odskoczyła od korpusu i potoczyła się po podłodze, zatrzymując się u nóg stryjenki (…). Rozcięta na dwie części Lea leżała wśród odoru rozprutych kiszek, ale oprawcom to nie przeszkadzało. Dziecko już tylko cichutko pochlipywało. Wyższy w skórze sarkastycznie się zaśmiał i powiedział, żeby małej dać coś zjeść (…) i wcisnął w rękę dziecka pierś matki…” (Lea, s. 99 i nast.). Tak w tym opowiadaniu, jak i w pozostałych, Srokowski dokonuje specyficznej wiwisekcji – zdarzeń, czasu, ludzkich postaw i namiętności; uczucia bólu i strachu z jednej strony oraz zemsty, wrogości, okrucieństwa i zezwierzęcenia z drugiej.

Opowiadania Stanisława Srokowskiego, zebrane i wydane pod tytułem Nienawiść, są – jak zaznacza sam autor – „przede wszystkim głosem sumienia, ostrzeżeniem przed złem, które nadal panoszy się w świecie”. Nienawiść staje się głównym tematem zbioru dlatego, iż jest ona źródłem wszelakiego zła, zbrodni, terroru; niezależnie od miejsca i czasu: „To, co działo się na Wołyniu, Podolu czy na Pokuciu, straszliwe zbrodnie, (…) akty ludobójstwa, zna doskonale cały wiek dwudziesty (…), terroryści zabijali i nadal zabijają niewinnych ludzi w Ameryce, Europie, na Dalekim i Bliskim Wschodzie…”. Te kilkanaście miniatur, traktujących o zbrodniach dokonanych na ludności polskiej, żydowskiej, ormiańskiej, rosyjskiej, czeskiej i ukraińskiej przez ukraińskich nacjonalistów (UPA), przy aktywnym udziale miejscowej ludności, na obszarze Wschodniej Małopolski i Wołynia, te kilkanaście opowiadań wyrosłych z relacji osób autorowi bliskich, rodziców, dziadków, znajomych, ale również innych, nieznanych, milczących dotychczas świadków tamtych okrutnych wydarzeń powstały nie po to, „by się ekscytować, tylko po to, by na chłodno rozważać, jak cywilizacja europejska nie radziła sobie z własnymi wynaturzeniami. I do dzisiaj sobie nie radzi, co widać było na przykładzie narodów Jugosławii czy obecnie nowej Ukrainy” (Wstęp, s. 9).

Więc nie tylko literackie odkrywanie tamtego, zapomnianego już świata, nie tylko katalog zbrodni i wynaturzeń, ale jednocześnie głos pamięci, wołanie o przeszłość, próba zrozumienia i rozliczenia zła, które się dokonało, ponieważ „wychowanie w niepamięci, świadome ukrywanie i fałszowanie faktów (…) to najbardziej hańbiąca i podła rzecz, jaka może się zdarzyć cywilizowanym narodom" (Wstęp, s. 18).

Na książkę składa się szesnaście opowiadań przedstawionych z perspektywy kilkuletniego Zbysia, wciśniętego w kąt zapiecka chorowitego chłopczyka, uważnie przysłuchującego się dialogom rodziców, opowiadaniom dziadków, ciotek i sąsiadów. Naiwność postrzegania dziecięcego bohatera (Okłot, Matka, syn i córka i inne), świat bajek, mitów i legend współistniejący na równych prawach z dookolną rzeczywistością (Anioły, Amazonka, Dziadek Ignacy) w zderzeniu z opisywanymi potwornościami poraża – krew stygnie i czytelnikowi dosłownie brak oddechu. Ale jest również „Nienawiść” traktatem o pamięci, potrzebie mówienia i poświadczania prawdy; próbą dialogu. Autor celowo swym opowiadaniom nadaje uniwersalny i ponadczasowy sens, „by stały się narracją prawdy artystycznej i dawały świadectwo prawdzie historycznej. Bo okrucieństwo w takim samym stopniu mogą nieść Ukraińcy, Niemcy, Serbowie, Polacy, Turcy czy Rosjanie, jeśli zniszczona w nich zostanie wrażliwość moralna, zdławiona etyczna tkanka życia i nie zostanie wykorzenione poczucie absolutnej wyjątkowości” (Wstęp, s. 23).

Pomijając te wszystkie wątki, omawiane i znane, należałoby jeszcze zwrócić uwagę na jeden problem: Srokowski opisując poszczególne historie, nadając im uniwersalnego znaczenia, jest świadomy ich literackiej umowności, na zasadzie osadzenia w języku, fabule, które stanowią – chyba paradoksalnie? – o istocie i sensie doświadczenia rzeczywistości1 (w tym przede wszystkim doświadczenia zła, bez którego – co wiadomo skądinąd – jakakolwiek cywilizacja nie jest w stanie przetrwać, a jednostki czy społeczności vel narody bez przeżycia doświadczenia zła, przeżycia własnej winy, nie są władne stanowić o swej teraźniejszości i przyszłości, co więcej – przestając być podmiotami moralnymi, przestają być w ogóle).

Warto by na koniec wspomnieć o wchodzącym w październiku 2016 r. na polskie ekrany filmie w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego Wołyń, powstałego na kanwie Nienawiści. Smarzowski otwarcie przyznaje się do swych inspiracji, podkreśla wspólną pracę z autorem książki, odwołuje się do podobnych losów i podkreśla znaczenie rozmów ze Stanisławem Srokowskim oraz jego wpływ na kształtowanie się scenariusza. Myślę, iż godne uwagi mogą być następujące słowa, które mogłyby stanowić memento tego tekstu: „Dzikość idzie z człowieka. W tym samym czasie, kiedy księża prawosławni święcili banderowskie siekiery, księża katoliccy święcili noże chorwackich ustaszy, którzy potem podrzynali nimi gardła Serbom. Na całym świecie mamy przykłady tego, do czego zdolny jest człowiek, kiedy uzbroi się go w odpowiednią ideologię i da przyzwolenie na zabijanie.” („Tygodnik Powszechny", nr 39, 25.09.2016).

Tak oto książka i film (jednocześnie) stają się ważnym głosem w ogólnym dyskursie dotyczącym kondycji współczesnego świata, winy, pamięci, historii i samostanowienia narodów etc., są w pewnym sensie odzwierciedleniem czasów, w których żyjemy i nierozsądnie byłoby przejść obok nich obojętnie.

- Tomasz Wicherek

1 "I potoczyła się opowieść. A ja błyskawicznie wysunąłem się spod łóżka i śmignąłem między nogami siedzących, by wspiąć się na zapiecek, by widzieć z góry całą scenę, na której rozgrywało się tyle akcji. By widzieć jak się rozrasta to wielkie drzewo opowiadania, jak wyrastają nowe, grube konary, a z nich długie, cienkie gałęzie, pączki, jak drzewo zakwita, a pień ma coraz więcej słoi” (Amazonka, s. 232).