Droga 816

Michał Książek
Droga 816

Wschód dla Europejczyków zaczyna się zawsze trochę w innym miejscu. Dla Niemców zachodnich nad Łabą, dla Niemców z dawnego NRD nad Odrą, dla Polaków nad Bugiem, dla Ukraińców ze Lwowa za wschodnią granicą dawnych Austro-Węgier. Gdzie znajduje się ta delikatna granica, gdzie swojskie przechodzi w obce albo swojskie staje się trochę inne? Niemiecki autor Wolfgang Büscher udał się niegdyś w pieszą podróż z Berlina do Moskwy. W podobny sposób, pieszo, tyle że wzdłuż wschodniej granicy Polski podróżuje Michał Książek. Zbliża się do niej, ale jej nie przekracza. Tytułowa Droga 816 biegnie z południa na północ wzdłuż Bugu, tuż przy granicy z Ukrainą. To zewnętrzna granica Unii Europejskiej, dawna rubież Związku Radzieckiego. Zetknięcie dwóch światów po dwóch stronach lustra. Granica głęboko zakorzeniona, kulturowa, na której katolicyzm przenika się z prawosławiem. Dlatego dostrzegana tu odmienność jest tak dosłowna – z innym kształtem cmentarnych krzyży, a nawet alfabetem.

Pisarz na pieszej wędrówce może tylko skorzystać, wydeptać swój styl, jego proza może osiągnąć zarazem kondensację i oddech. Bo piechur widzi więcej. Ma więcej czasu, maszeruje na przekór cywilizacji, która zmusza do szybkości, wyrywkowości, zarzuca go mnogością obrazów, wrażeń, które ciężko uporządkować. Piechur, aby przeżyć przygodę, nie potrzebuje egzotycznych krajów, podróż może zacząć się dla niego już za progiem jego domu. Droga 816 Michała Książka nie jest typowym reportażem ani literaturą podróżniczą, to gęsta, esencjonalna i sentencjonalna proza, w której zacięcie przyrodnika łączy się z wrażliwością poetycką. Można powiedzieć, że wystawia ona przed siebie wrażliwe, zmysłowe czułki - obwąchuje mijanych ludzi, zwierzęta, rośliny, krajobrazy, poddaje się rytmowi marszu, otwiera się na zasłyszane głosy ptaków i wychwytuje różnicę melodii w języku miejscowych mieszkańców. Każdym zdaniem, akapitem mówi do nas: stań oko w oko ze światem. Bądź, doświadczaj – bardziej, mocniej.

Jaki świat napotyka przedzierający się przez polską zimę piechur na poboczu drogi 816? Przemierzamy z autorem tutejsze miasteczka i wsie, doświadczamy bogactwa tutejszej przyrody. Mamy wrażenie, że trafiliśmy do zagubionego w przeszłości zakątka kontynentu, do ekologicznej niszy, w której zatrzymał się czas. Ważna oczywiście jest tu gra temperatur, barw, zmian pogody. Nakładają się na nie wspomnienia, skojarzenia autora, który dzieciństwo spędził jeszcze w okresie schyłkowego komunizmu. Daje o sobie również znać jego wiedza przyrodnicza, nasycająca opisy obecnością zwierząt, smakiem nazw. Świat tutejszych ludzi jest przede wszystkim tutejszy. Niespieszny. Zasiedziały. Wrośnięty w krajobraz, w lokalną historię pełną bolesnych ran. To świat na brzegu, przepołowiony granicą i na granicy przycupnięty. Bardziej przez to dotykalny, a przecież nadal tajemniczy, wymykający się pełnemu poznaniu.

Amerykański historyk Timothy Snyder pisał o Środkowej Europie jako o „skrwawionych ziemiach” – albowiem w XX wieku znalazły się one w zasięgu obu totalitaryzmów – hitlerowskiego i stalinowskiego. Śladem tych lat jest mijany przez pisarza obóz koncentracyjny w Sobiborze, który pochłonął dwieście pięćdziesiąt tysięcy ludzkich istnień. Włodawa bez Żydów nie ma sensu. Miasto trzech kultur, z których przetrwała właściwie tylko jedna. (…) Wyglądało, jakby jego współczesna historia nie mogła się zacząć – pisze Książek. Po zachodniej stronie Bugu zanika też, przed II wojną światową kultura ukraińska.  To niezagojona rana, również w krajobrazie – z którego zniknęły setki zburzonych przez Polskę cerkwi. Po drugiej stronie rzeki zaś, na Wołyniu – dziesiątki tysięcy Polaków zostało wymordowanych przez UPA (Ukraińską Powstańczą Armię). Tam to z kolei ślady kultury polskiej przypominają pozostałości zatopionej Atlantydy.

Lekturę Drogi 816 ułatwia jej przejrzysta konstrukcja – książka podzielona jest na krótkie, najwyżej kilkustronicowe miniatury, które stanowią kompozycyjnie zamknięte całości. To nie chaotyczny katalog wrażeń zebranych po drodze, ale medytacyjne rozważania zbliżające do esencji opisywanych miejsc. Trzeba podkreślić, że opisy Michała Książka dotyczące historii, zawsze sprzęgnięte są z napotykanym konkretem. Autor czyta tę ziemię – poprzez przyrodę, architekturę, obecne tu symbole, nie nakładając na nie z góry założonej siatki pojęć. Dlatego ta książka uczy wrażliwości, przynosi świeżość spojrzenia na coraz bardziej zapadający się w niepamięci nieznany ląd, jakim jest kraj widziany z pobocza drogi 816.

- Artur Nowaczewski