Hen. Na północy Norwegii

Ilona Wiśniewska
Hen. Na północy Norwegii
  • Czarne
    Wołowiec, kwiecień 2016
    133 × 215
    248 stron

    oprawa: twarda
    ISBN:
    978-83-8049-276-9

Hen. Na Północy Norwegii – druga książka Ilony Wiśniewskiej jest reportażem pisanym z dużym wyczuciem literackim, zacięciem psychologicznym i talentem baśniowo-poetyckim. Jako reporterka Ilona Wiśniewska posiada wiedzę z najróżniejszych dziedzin – historii, geologii, polityki, nauki o klimacie, ochronie środowiska. Wszystko to łączy ze świetnym warsztatem – sceny kawiarniane, opowiadające o międzyludzkich relacjach, potrzebie bliskości zarówno w Hen, jak i w debiutanckim Białym brzmią jakby wyszły spod pióra najlepszych scenarzystów – w skondensowanej formie oddają kondycję ludzką, na przykład: „Jan Erling Akselsen, rybak z pięćdziesięcioletnim stażem, ma jedną odpowiedź na pytanie jak się żyje na morzu:

– Zapytaj moją żonę”.

Północ Norwegii autorka opisuje żywiołami: woda (morze, śnieg), ziemia (kamienie, cenna roślinność, w tym jagody bażyny, z których produkuje się bogaty w antyoksydanty sok), powietrze (przejmujący wiatr, orkan), ogień (II wojnę światową na tych terenach wspomina się jako spalenie – Niemcy palili po kolei wioski i osady rybackie). Jedną z głównych bohaterek opowieści o Północy Norwegii jest właśnie natura: „– Czyja jest ziemia i woda? – pyta od kilkudziesięciu lat Niillas. – Kiedyś w ogóle się nie zadawało takich pytań, bo one są niczyje, a my jesteśmy częścią ziemi”. Nillas należy do Saamów, rdzennej ludności Północy, zamieszkującej północne tereny Norwegii, Szwecji, Finlandii i Rosji, tradycyjnie wędrującej za stadami reniferów. „A raczej byliśmy [częścią ziemi], bo teraz już nikt tak nie myśli, odkąd terytorium należy do państwa. Tu chodzi też o prawa dzikich zwierząt, żeby nie wyłowić wszystkich ryb, nie przetrzebić lasu”. Przejmujący jest fragment książki dotyczący hodowli łososia, którego my możemy kupować jako żywność „z końca świata”, podczas gdy „tutejsi rybacy nigdy takiej ryby by nie zjedli (…) jest za tłusty, ma zbyt intensywny kolor i nikomu by nigdy nie przyszło do głowy nazywać go zdrowym”.

Hen to także książka o mitach, marzeniach i obawach związanych z Północą: „Romantyzm jak to romantyzm – dostrzegł w dotychczas szczerbatych i anemicznych kobietach z Północy niezwyciężone walkirie, a w ich mężczyznach już nie śmierdzących pęcherzami pławnymi półgłówków, tylko właśnie oświeconych niezachodzącym słońcem łączników z naturą. I to romantyczne widzenie Północy zwróciło uwagę na różnorodność ludzi zamieszkujących te obszary”. Ilona Wiśniewska pisze o granicach tego zainteresowania, o podziale pomiędzy północnymi Norwegami a Saamami, uznanymi w połowie XIX wieku za podkategorię ludzi, poddawanymi przymusowej norwegizacji, odcinającej ich od własnej tożsamości, a nie dającej szansy na bycie pełnoprawnym Norwegiem. Autorka wnikliwie i poruszająco przedstawia ten problem na przykładach swoich kolejnych rozmówców, w tym Mari Boine, najsławniejszej obecnie saamskiej wokalistki. Obok gákti tradycyjnego stroju saamskiego to właśnie muzyka, a dokładnie joik „jeden z najstarszych śpiewów w Europie, wykonywany z reguły bez użycia instrumentów i bez słów” był tym, co dla Saamów najbardziej emblematyczne. Joik to rodzaj kontemplacji – śpiewać nim można krajobraz, zwierzę albo stan ducha, był on także podstawą szamańskich rytuałów. Jako kluczowy dla tożsamości saamskiej był zakazany przez norweskich misjonarzy („Dawał siłę, a silnego trudniej było złamać. Wkrótce już tylko pijani Samowie mieli czelność go śpiewać, dlatego zaczął się źle kojarzyć”.)

Surowy klimat, trudna historia, budzące fascynację i grozę piękno absolutu, pociągające milczenie, niepokojąca samotność, próby jej przełamywania, choćby podczas wspólnego picia kawy – oto kluczowe elementy Hen. Na szczególną uwagę zasługuje atmosfera i nastrój tej książki – przy świadomości i znajomości mrocznych i trudnych stron życia na tym terenie, autorka przekazuje także siłę marzenia o oczyszczającej i twórczej sile morza: „Ot, pewnego dnia z jakiejś łodzi rybackiej schodził ktoś, kto może gdzieś kiedyś miał bliskich, ale tutaj przeszłość omijała go szerokim łukiem. Nowi przypływali jak drewno dryftowe i nigdy nie było wiadomo, w którym fiordzie morze wyrzuci ich na brzeg. Ale jak to z drewnem dryftowym bywa, ma zaokrąglone kanty i z większych kawałków da się niejedno zbudować.”

- Agnieszka Drotkiewicz

Ilona Wiśniewska jest reporterką i fotografką, publikuje w „Polityce” i magazynach podróżniczych. W 2014 opublikowała książkę Białe. Zimna wyspa Spitsbergen, nominowaną do Nagrody „Newsweeka” im. Teresy Torańskiej,