Wampir

Wojciech Chmielarz
Wampir
  • Czarne
    listopad 2015
    125 × 205
    328 stron

    oprawa: miękka
    ISBN:
    978-83-8049-178-6

Wojciech Chmielarz całkiem niedawno przekroczył trzydziestkę, a już właściwie bez wahania można go zaliczyć do absolutnej czołówki polskich pisarzy kryminalnych. Trzytomowym cyklem o komisarzu Jakubie Mortce (Podpalacz, Farma lalek i Przejęcie – tę ostatnią książkę uhonorowano w zeszłym roku Nagrodą Wielkiego Kalibru za najlepszą polską powieść kryminalną) Chmielarz udowodnił, że siła literatury gatunkowej nie musi tkwić w psychologizowaniu, moralizowaniu i epatowaniu okrucieństwem. Ważniejsza jest znajomość realiów pracy policji i specyfiki świata przestępczego, społeczna wrażliwość oraz językowy minimalizm zestawiony z talentem do budowania złożonych, nieoczywistych fabuł. Mówiąc prościej: choć mamy w tym wypadku do czynienia z dobrze skrojoną popkulturą, Chmielarzowi się po prostu wierzy. Że było tak, jak pisze – albo przynajmniej mogło być.

Wampir otwiera nową serię kryminałów – miejsce akcji to Gliwice, czy może szerzej: wielka górnośląska aglomeracja. Główny bohater nie jest zaś policjantem, ale kimś w rodzaju prywatnego detektywa. Dlaczego „kimś w rodzaju"? Dlatego, że Dawid Wolski, bo o nim mowa, raczej nie budzi zaufania. Ten niedoszły prawnik to notoroczny kłamca i nieodpowiedzialny, socjopatyczny lekkoduch. Zawód detektywa może wykonywać jedynie dzięki koneksjom ojca, bo sam niewiele wie i niewiele umie.

Chmielarz sporo zaryzykował, budując postać nieudacznego antybohatera i obsadzając go w roli protagonisty – powszechnie znana branżowa zasada głosi, że czytelnicy niechętnie indentyfikują się z kimś, kto co krok się kompromituje i kogo zasadniczo nie mają szansy polubić. Dlatego autor zostawił sobie awaryjną furtkę: niezdarna socjopatia młodego detektywa ma swoją traumatyczną przyczynę. Tak czy owak jednak Wolski sympatii nie budzi. I bardzo dobrze – bo Chmielarz w ramach rekompensaty oferuje nam rewelacyjną intrygę, rzut oka na hermetyczny, ukryty świat nastolatków, pełen seksualnego napięcia, konsumpcyjnych apetytów, narkotykowych odlotów i statusowych potyczek. Świat, do którego bilet wstępu mógł wykupić tylko człowiek nieumundurowany i niewiele starszy.

Naturalnie mamy w Wampirze również nieboszczyka – 20-letniego Mateusza, który w tajemniczych okolicznościach skoczył z dachu wieżowca. Nie zostawił żadnego listu, zostawił za to samotną matkę niepotrafiącą się pogodzić ani ze śmiercią syna, ani z decyzją prokuratury, by jednoznacznie uznać jego czyn za samobójstwo. Zadaniem Wolskiego jest zbadać tę sprawę ponownie i poszukać w niej ewentualnych śladów morderstwa.

I tu Chmielarz ryzykuje po raz drugi, bo Mateusz Polak również nie był wzorem cnót. Jego portret, wyłaniający się z powieści w wyniku chaotycznych działań detektywa, przypomina wizerunek nastoletniego Andersa Breivika z „Jednego z nas", wstrząsającego reportażu norweskiej dziennikarki Asne Seierstad. Breivik także był chłopcem wychowywanym samotnie przez toksyczną matkę i rozpaczliwie poszukującym akceptacji – kolekcjonerem porażek fantazjującym o swoich domniemanych przewagach nad rówieśnikami, pozbawionym poczucia humoru nudziarzem, który przyczepiał się jak rzep do najrozmaitszych młodzieżowych środowisk. Różnica między Breivikiem a Mateuszem jest oczywiście taka, że Breivik po latach został masowym mordercą, Mateusz zaś postanowił się zabić. Czy ktoś mu w tym pomógł?

A zatem nieudacznik na tropie innego nieudacznika – Wampir brawurowo rozgrywa ten motyw. Przy okazji przypomina również, że bycie nastolatkiem w epoce późnego kapitalizmu nie jest położeniem szczególnie komfortowym. To w tym właśnie momencie wygrywa się pole position albo zostaje się w tyle. Przyszłość może zależeć od jednego gestu albo jednego słowa: popełniasz błąd i tracisz twarz. Lądujesz za burtą jako niepotrzebny balast, a twoi oddani przyjaciele po chwili mają już nowych, lepszych znajomych. Wszystko to w połączeniu z relacją na żywo w mediach społecznościowych.          

- Piotr Kofta