Stryjeńska. Diabli nadali

Angelika Kuźniak
Stryjeńska. Diabli nadali
  • Czarne
    grudzień 2015
    133 × 215
    332 strony
    oprawa: twarda
    ISBN: 978-83-8049-179-3

Portret malarki Zofii Stryjeńskiej pióra Angeliki Kuźniak to porywający fresk namalowany żywymi, zmysłowymi barwami. Swoją kolejną książką Kuźniak udowadnia, że jest nie tylko doskonałą poetką reportażu, ale także utalentowaną malarką i scenografką reportażu. Do mistrzostwa opanowała grę szczegółem („Czynsz przy Świętej Anny wynosił trzy tysiące koron rocznie. Czy to dużo? Pięćdziesiąt kilogramów węgla, a zimą roku 1907 temperatura w Krakowie spadała do minus dwudziestu stopni, więc opał zdrożał, kosztowało wtedy od dwóch do trzech koron”.) Umie nastawić ostrość, wykorzystać szczegół dla opowieści, nie dać się zakopać pod górą detali. Pisząc o Stryjeńskiej, jest z czego wybierać - „Jak Diana – zwycięska łowczyni, z łupów wybiera najwspanialsze trofea i rozrzuca je gestem rozumnym w harmonię doskonałą” - podsumował Antoni Słonimski obrazy Stryjeńskiej obejrzane na Salonie Zimowym w warszawskiej Zachęcie na początku lat 20. Podobnie Angelika Kuźniak opanowała w pisaniu sztukę wyboru.

Angelika Kuźniak pracuje latami nad swoimi książkami i te lata pracy czuć w każdym zdaniu. Styl każdej z książek Kuźniak oddaje świat i temperament jej bohaterki. Tak było w przypadku pruskiej surowości obrazów w Marlene, baśniowych ostępów w Papuszy. Stryjeńska - to w moim odczuciu przede wszystkim książka o kolorach. Kuźniak cytuje recenzję Ireny Krzywickiej z „Wiadomości Literackich”: „Patrząc na obrazy Stryjeńskiej, ma się uczucie, jakby się przez tajemniczy kryształ wglądało w inną rzeczywistość, widziało skrawek obcej planety, bliższej słońca niż my, otoczonej łukiem nieznanych na ziemi tęcz”. Krzywicka postrzega barwy w obrazach Stryjeńskiej jako żywe istoty, pisze o „czerwieni wyzywającej” i „czerwieni zawstydzonej”, o „zieloności namiętnej” i „wyczerpanej”, „błękitach świątobliwych” i „diabelskich”. To właśnie zmysłowość kolorów odmalowuje życie Stryjeńskiej – są tam kolory Krakowa jej dzieciństwa, błękit oczu ukochanego Karola (i rozpacz, że dzieci nie przejęły po nim tego błękitu), kolory pożądania („Aż wstyd wyznać, że się wie skądinąd o siności takiej, jaka tu w miłosnym drżeniu zalewa aż plecy, pośladki i nogi dziewczyny przepasanej pod kolanem ciemną więzią męskich ramion” - to znowu Irena Krzywicka, która za chwilę dodaje kluczowe zdanie: „Siła rozrodcza obrazów Stryjeńskiej jest bujniejsza od samej przyrody”.) Siła rozrodcza, witalność – to część kolorów. Barwami dopełniającymi bywają: zwątpienie, chaos wynikający z konfliktu „życie versus sztuka”. Stryjeńska przez dużą część dorosłego życia walczy co najmniej na trzech frontach: pracy artystycznej, próby wychowywania trójki dzieci, zarabiania pieniędzy. Trzeba do tego jeszcze dodać zabawę i zdrowie (drugi mąż, aktor, zaraził ją chorobą weneryczną, którą długo leczyła). Angelika Kuźniak sugestywnie pokazuje, że zmysłowość i witalność, która daje siłę obrazom Stryjeńskiej i budzi radość widza („wielka synteza miłości” - znowu Krzywicka), miała i drugą stronę, za którą płacić musiała sama Stryjeńska: „malarstwo bardzo mnie męczy i nie leży w moim temperamencie ten ciągły przymus skupienia, cisza, nieruchome pochylenie nad rajzbretem. Malarstwo nie daje mi satysfakcji i nie daje mi możności wyżycia się, jak by dał śpiew, taniec, scena. Mnie już niedobrze się robi na widok farb, co kradną mi chwile młodości, nie dając w zamian nic prócz trochę pieniędzy i kilku świstków z recenzjami”. Bardzo pouczające, zwłaszcza że parę stron wcześniej Kuźniak cytowała Krzywicką - „Jakże uprzywilejowany wśród artystów jest malarz! Może oderwać się cały od rzeczywistości, myśleć czystą sztuką, samą barwą, samą linią, jak muzyk może myśleć samym dźwiękiem. Pisarz nie przestaje czuć ucisku rzeczywistego świata”. Portretując Stryjeńską, Angelika Kuźniak pokazuje zatem uniwersalne blaski i nędze kondycji artysty, czyni to z mądrym dystansem, nie komentując. Z maestrią przedstawia problemy finansowe Stryjeńskiej, tak że czytając odczuwa się każdy, najdrobniejszy wydatek jak ukłucie grubej igły. Co ważne, Kuźniak pokazuje także, że cytowanie jest wielką sztuką – oddając wielokrotnie głos samej Stryjeńskiej, cytując jej dzienniki, czyni to kunsztownie, nie zaburzając melodii narracji. Czuć sympatię autorki dla swojej bohaterki, brak przy tym niepotrzebnego spoufalania się, Angelika Kuźniak umie połączyć intymność z szacunkiem – to wielki dar.

Angelika Kuźniak jest autorką opowieści reporterskich Marlene i Papusza oraz współautorką dwóch reportaży zamieszczonych w nominowanym do Nagrody Literackiej NIKE tomie Włodzimierza Nowaka Obwód głowy. Trzykrotnie uhonorowana nagrodą Grand Press, za wywiad z Hertą Müller otrzymała Nagrodę im. Barbary Łopieńskiej

- Agnieszka Drotkiewicz

Fragment książki Stryjeńska. Diabli nadali Angeliki Kuźniak można przeczytać tu.