Wszystkie lektury nadobowiązkowe

Wisława Szymborska
Wszystkie lektury nadobowiązkowe
  • Znak
    październik 2015
    140 x 205
    848 stron
    oprawa: twarda
    ISBN: 978-83-240-4047-6

„Homo ludens z Książką jest wolny. Przynajmniej na tyle, na ile wolnym być można. Sam sobie ustanawia reguły gry, posłuszny własnej tylko ciekawości. Pozwala sobie na czytanie zarówno książek mądrych, z których czegoś się dowie, jak i głupich, bo i one o czymś informują” – pisała Wisława Szymborska w odautorskiej nocie Lektur nadobowiązkowych. W istocie Wszystkie lektury nadobowiązkowe – zbiór literackich miniatur inspirowanych książkami „rozmaitymi” to manifest wolności. Wolności wyboru, wolności opinii. To także emanacja uroku i talentu czytelniczego.

Wśród książek, o których pisze Szymborska, są między innymi: biografie, przewodniki, poradniki, monografie, książki historyczne i przyrodnicze. Dzieląc się swoimi wrażeniami, Wisława Szymborska dzieli się z nami swoim zachwytem, swoim poczuciem humoru – uwrażliwia nas na piękno i na absurd, tak jak czyni to w swoich wierszach. Kreśli przy tym swój intelektualny i emocjonalny portret, mapę swoich zainteresowań. Podsyca w nas zdolność do dziwienia się, a także wyrabia zmysł krytyczny – sama mając zmysł do autodydaktyki, pokazuje także manowce niektórych informacji: „Basami, oprócz ojców, śpiewają z reguły kardynałowie, moce piekielne, funkcjonariusze więziennictwa oraz jeden dyrektor szpitala dla obłąkanych. Spostrzeżenia powyższe nie prowadzą do żadnego wniosku.” (pisze przy okazji notki o Przewodniku operowym Józefa Kańskiego). Uczy porządkować informacje, pokazuje praktyczny wymiar tego, co poetyckie – jak przy okazji notki o książce Meksyk od kuchni książka niekucharska (przeł. Maria Raczkiewicz) Susany Osario-Mrożek: „Są składniki, których nie da się w Polsce wyhodować, a i sprowadzić żadnym statkiem czy samolotem nie można. No bo jak przetransportować tamten klimat, tamten krajobraz, tamte gwiazdy?”. Napawająca optymizmem jest wiara Wisławy Szymborskiej w czytelnika, której daje wyraz na marginesie wspomnień Marcello Mastroianniego (Pamiętam. Tak, pamiętam..., przeł. Magdalena Gronczewska): „Nikomu nie dokopuje, z nikim się nie rozlicza, anielskich skrzydeł sobie nie dokleja i skandalicznych wyznań unika. Panuje przekonanie, że takie wspomnienia nie będą się dobrze sprzedawać. Ja jednak wierzę w czytelnika, który oczekuje od autora czegoś więcej – zadumy nad życiem, które było mu dane. A to u Mastroianniego jest”.

Spostrzeżenia Autorki, takie jak to poczynione przy lekturze książki Relaks 101 praktycznych porad (tłumaczenie z angielskiego): „pies jest wiernym towarzyszem, naturalne oświetlenie rozjaśnia pokój, (…) zepsute produkty wyrzucaj. Słusznie, tylko po co to wszystko tłumaczyć z angielskiego?” – utwierdzają w przekonaniu, że lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć. W tymże poradniku poświęconym relaksowi, jak zauważa Wisława Szymborska, książka polecana jest tylko w dwóch przypadkach – jako środek nasenny oraz antidotum na nudę w podróży. Otóż Wszystkie lektury nadobowiązkowe poleciłabym jako idealną książkę dla mądrego relaksu – poprawia nastrój, jest jak serdeczny uścisk dłoni mądrej i życzliwej nam osoby, jest świeckim błogosławieństwem. Jej lektura jest wielką przyjemnością porównywalną z lekturą dobrej rozmowy. Tym też w gruncie rzeczy także ta książka jest – rozmową z Autorką. Rozmową, w której możemy uczestniczyć poprzez lekturę tych samych książek, namysł nad nimi, szlifowanie własnego poczucia humoru. Oto jeden z doskonałych przykładów tego poczucia humoru będący jednocześnie miniaturą antropologiczną (notka o Kuchniach Dalekiego Wschodu Ewy Szczęsnej, Wisława Szymborska wczuwa się w słowa redaktora do autorki tej książki): „Łaskawa pani, jak właściwie smakują pędy bambusa? Tak mniej więcej jak rzepa? Ależ to świetnie, dopiszemy więc w nawiasie rzepę, a jak nie rzepę, to chociaż marchewkę. A jak pachną te chińskie grzyby? U nas hoduje się pieczarki, to chyba z grubsza to samo? A czy w miejsce orzechów gingko nie należałoby zaproponować młodych ziemniaczków? Sprawa twarogu sojowego też nie jest beznadziejna – czyż nasze żółte sery nie są równie smaczne, a może nawet smaczniejsze?”.

– Agnieszka Drotkiewicz

Fragment książki Wszystkie lektury nadobowiązkowe Wisławy Szymborskiej można przeczytać tu.