Ku klux klan

Katarzyna Surmiak-Domańska
Ku klux klan
  • Czarne
    wrzesień 2015
    133 × 215
    296 stron
    ISBN: 978-83-8049-143-4

Kontrast między złowrogim tytułem a sielskim podtytułem nowej książki Katarzyny Surmiak-Domańskiej od razu każe spodziewać się, że autorka zabierze czytelnika na wyprawę do krainy, którą rządzi paradoks. W istocie, reporterska wizyta w „pasie biblijnym” na amerykańskim Południu owocuje istną kaskadą wieści paradoksalnych, groteskowych i złowieszczych zarazem, a po wielokroć rzadko lub wcale u nas niegoszczących.

Zasadniczo, Surmiak-Domańska relacjonuje swoje uczestnictwo, oficjalne niejako, w roli dziennikarki z dalekiej Europy („Europe? Jesus Christ!” – szepcze z przerażeniem pewna dama w hotelu, gdzie się autorka zatrzymała) w Krajowym Zjeździe Partii Rycerzy Ku Klux Klanu z Arkansas. Surmiak-Domańska obserwuje tę dość groteskową imprezę, poznaje i wywiaduje przywódców owego (całkowicie legalnego, skądinąd) ugrupowania, rozmawia z szeregowymi członkami i gośćmi. Niektórzy z nich zapraszają ją do domów i dość chętnie opowiadają o swej wierze, przekonaniach i życiu.

Nie ulega kwestii, że jest to kawał solidnej reporterskiej roboty. Autorka nie tylko zdaje sprawę z konwersacji, lecz nasyca tekst własnymi wrażeniami i celnymi obserwacjami. Maluje zatem słowami coś w rodzaju społecznej atmosfery amerykańskiego Południa (ze szczególnym uwzględnieniem jego „białych” enklaw) – krainy zapewne jeszcze bardziej egzotycznej niż, tak świetnie rzekomo znający Amerykę i jej kulturę, przywykliśmy sądzić. Na uwagę zasługuje fakt, że autorka, jak na wytrawną reporterkę przystało, ma dla swych (najczęściej, nie ukrywajmy, zdrowo popapranych) rozmówców sporą dozę zrozumienia i otwartości, jakichkolwiek dziwactw o „ratowaniu białej rasy”, wierze (zwykle w niezbyt sympatycznym wydaniu ewangelikalnego protestantyzmu) by nie wygadywali i jakichkolwiek archaicznych obyczajów nie kultywowali. Nie ucieka też od – często niezbyt politycznie poprawnych – tematów, które pokazują, że i polityczna poprawność potrafi narobić niemałego zamieszania. (Cóż, jak wiadomo, dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane). Krótko mówiąc, Surmiak-Domańska wyzyskuje wypad za ocean, jak tylko się da. Słowo wypad jest tu bardzo na miejscu, bo warto zauważyć, że mamy tu także do czynienia z niemal heroicznym trudem zbudowania książki reporterskiej w oparciu o bardzo krótkie „badania terenowe”, co zawdzięczać należy z pewnością szczupłości środków, którymi autorka dysponowała. Zamiast wielomiesięcznego wgryzania się w lokalne, obce życie, mamy więc jakby lotną inspekcję, która – nawet wyzyskana do szczętu – oferuje pierwszorzędny materiał z pierwszej ręki, lecz jest to materiał dość szczupły. Co robi zatem Surmiak-Domańska? Wzbogaca swą naoczność bardzo ładnym historycznym esejem o historycznych i społecznych kontekstach problemu, który opisuje. Literatura przedmiotu jest ogromna, zwłaszcza że autorka postanowiła opowiedzieć co nieco o bardzo, bardzo wielu sprawach: od genezy niewolnictwa w Ameryce, przez złożoną i (przy wszystkich odrażających jej aspektach) historię powstania i kolejnych reinkarnacji Ku Klux Klanu, przez różne dramatyczne epizody z dziejów ruchu praw obywatelskich, aż po, na przykład, proces O. J. Simpsona, który tak wiele rozpalił rasowych namiętności. Surmiak-Domańska bardzo sprawnie i z talentem sprawozdaje zatem rozliczne lektury,  tworząc rodzaj niewielkiej panoramy, piekielnych nieraz, kwestii, współżycia białych i czarnych w USA. Jest to naprawdę fascynująca lekcja, prowokująca do myślenia i – oby – do studiowania owych historii już na własną rękę. Oraz, oczywiście, bacznego przyglądania się, jak będą się rozwijać współczesne organizacje „rycerzy w białych kapturach”, chwilowo szczęśliwie stanowiący absolutny margines, lecz będący, być może, jakiegoś rodzaju barometrem nastrojów nieco większej części białej populacji Stanów Zjednoczonych.

Zaprawdę, fascynująca książka. 

- Marcin Sendecki