Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow

Marek Beylin
Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow
  • Karakter
    Kraków 2015
    150×205
    384 strony
    ISBN: 978-83-62376-82-7

Ferwor, opowieść o życiu wybitnej rzeźbiarki Aliny Szapocznikow łączy w sobie tytułową żarliwość, pasję z harmonijnym rytmem narracji. W stylu Marka Beylina jest wielka klasa, elegancja, spokój – wszystko to, co sprzyja dobremu portretowi. Szeroka wiedza z dziedziny historii, historii sztuki, filozofii, polityki oraz umiejętność selekcjonowania pozwala autorowi nasączyć książką odpowiednią ilością informacji – zaciekawić szczegółami, ale nie przytłoczyć nimi, zaproponować czytelnikowi nie tylko zbeletryzowane kalendarium (co nieraz zdarza się przy okazji opowieści biograficznych), ale całą strukturę rozumienia artystki - jak na przykład wtedy, gdy kreśli on wpływ intelektualnego i duchowego dojrzewania Aliny Szapocznikow w przesiąkniętym egzystencjalizmem Paryżu końca lat '40 na wymowę jej późniejszych prac, na rozumienie kategorii „ja”.

To właśnie spojrzenie z odpowiedniej perspektywy na szereg  procesów filozoficzno-społeczno-politycznych daje oddech potrzebny przy lekturze zapisu doświadczeń tak wrażliwej artystki w tak intensywnych czasach i w tak kumulujących idee i wydarzenia miejscach. Marek Beylin zabiera nas w podróż – od Kalisza, gdzie w 1926 roku Alina   Szapocznikow urodziła się w inteligenckiej, zasymilowanej rodzinie żydowskiej, przez Pabianice, potem getto Pabianickie i Łódzkie (zarządzane przez Chaima Rumkowskiego), Auschwitz, Bergen-Belsen, Terezin, powojenną Pragę, Paryż, Warszawę, szereg miejsc, gdzie podróżowała (w tym Moskwę, gdzie samolot z rządową delegacją czekał na Szapocznikow, spóźnioną z powodu zaaferowania zakupami, czy Lazurowe Wybrzeże, gdzie wprosiła się na kolację do Picassa i pożyczyła od niego pieniądze), przez kolejne warszawskie i paryskie mieszkania i pracownie, aż na paryski cmentarz Montparnasse, gdzie została pochowana 6 marca 1973 (zmarła przedwcześnie z powodu choroby nowotworowej, która zresztą była jednym z tematów jej prac).

Istotna jest rola szczegółu w opowieści Marka Beylina – umiejscawia on na mapie, daje współrzędne, pozwala posmakować, dotknąć, powąchać kontekst. To istotne, bo zmysły były szalenie istotne w życiu i pracy Aliny Szapocznikow. Beylin cytuje jej miłosne listy, jak sam zastrzega, nie po to by epatować prywatnością, ale by oddać jej podejście do ciała, dotyku – tak istotne i w miłości i w pracy; opisuje jak podchodziła do swojego wyglądu, ubioru, makijażu, jedzenia (kawa ze śmietanką cud – pisała w liście z Holandii) jej zdolność, by w każdej chwili celebrować święto życia - Życie w getcie sprzyjało intensywności emocji, cieszeniu się chwilą, bo w następnej mogło już nie być. Ale w zachowaniu Aliny było coś więcej – siła i żarłoczność życia, które skłaniały ją do korzystania z każdej okazji, by oddać się radości i przyjemności. Nawet w getcie. Nie porzuciła myśli o innym życiu, miała nadzieję, pragnienia, wolę życia. Notowała wtedy, niespełna siedemnastoletnia, w żółtej książeczce: „Jabłonie kwitną. Ach! Jakże jestem piękna. Och! Jakże jestem nieszczęśliwa, jak szczęśliwa, uwięziona, pognębiona, jak chcę wolności! Jak chcę wyjść stąd.” Szczegóły dotyczą także między innymi sytuacji polskich emigrantów w Paryżu (szalenie ciekawy opis bywalców stołówki dotowanej przez ambasadę polską przy Rue Racine), czy technik rzeźbiarskich i tajników materiałów.

W książce tej Marek Beylin dzieli się kilkakrotnie swoimi refleksjami, interpretacjami – daje także głos wielu osobom, z którymi rozmawiał, czy też których dzieła cytuje. Przede wszystkim zaś pozwala brzmieć głosowi Aliny Szapocznikow, której testamentem, napisanym na kilka miesięcy przez śmiercią i włożonym przez nią do tomu prozy Brunona Schulza zamyka swoją opowieść:

Najważniejsze

Chcę, żebyście pamiętali, że każdy liść fruwający, który można widzieć, każdy śmieć, który można dotknąć, każdy smak czy zapach, czy szum wiatru jest ważniejszy od wszystkich dzieł sztuki i „sukcesów” artystycznych.

- Agnieszka Drotkiewicz