Wszystkie wojny Lary

Wojciech Jagielski
Wszystkie wojny Lary
  • Znak
    Kraków, wrzesień 2015
    ISBN: 978-83-240-3875-6
    240 stron
    140x205

Jest jakieś fatum wiszące nad tą opowieścią. Wisi nad Larą, bohaterką najnowszej książki Wojciecha Jagielskiego, i tymi, których chce ona przed nim uratować. Bo, jak mówi Lara – plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi.

Plemię, z którego ona się wywodzi, to Kistowie, „ludzie z kraju wrót”, choć sami do końca nie znają drzwi, w cieniu których przyszło im żyć, kaukascy górale, ze wschodnio-gruzińskiej Doliny Pankisi. Mówią językiem zbliżonym do czeczeńskiego, wyznają islam, są wśród nich sufi, ale zdarza się, że modlą się i w prawosławnym kościele. Od wieków żyli na swym pograniczu, z daleka od przetaczających się przez świat wydarzeń. I wojen. Ale i to fatum wkradło się w końcu, najpierw wąskim, potem coraz mocniejszym wrębem w życie doliny i bezpowrotnie zmieniło ją i jej mieszkańców, na przemian wyganiając ich z niej i dając schronienie. „A może – pyta Lara – sami skazaliśmy się na tę wieczną tułaczkę?”. Sama też się w nią wybiera.

Bo tym razem to nie Wojciech Jagielski, wieloletni korespondent wojenny PAP i „Gazety Wyborczej”, autor książek reporterskich, m.in. Nocni wędrowcy, Wieże z kamienia, pojechał na wojnę. Na wojnę pojechała ona. „Ni to dziewczyna, ni to staruszka”, kobieta, która wychowywała się w wiosce w dolinie, wyjechała do dużego miasta, żeby zostać nauczycielką albo – marzyła – aktorką, ale jej życie, niezauważalnie dla niej, postanowiło zmienić bieg – została żoną, potem matką dwóch synów, Szamila i Raszida, a później, bo wojna w końcu przyszła i po Kistów, szukającą schronienia w ucieczce przed nią.

Jagielski opisuje życie Lary, wplata w jej biografię opowieść o dolinie, ale i o losach – dawnych, najnowszych – Gruzinów i Czeczenów, ludów Kaukazu, wikłanych w wojny i tych, którzy je wypowiadali i dla niej żyli. W narracji kobiety zyskuje ona zupełnie inny wymiar, jest opowieścią o strachu o najbliższych i o sile, jaka może z tego strachu płynąć. To ona pchnęła Larę w podróż, z rodzinnej wsi wprost w gruzy Aleppo i największej humanitarnej katastrofy ostatnich lat – konfliktu w Syrii.

Pojechała tam, żeby ratować Szamila, swojego pierworodnego. Kiedy po wojnie wróciła z synami w dolinę, szybko zdała sobie sprawę, że wśród wojowników, partyzantów i we wszechogarniającym napięciu nie uda jej się ich ochronić. Że też będą chcieli walczyć. Wysłała ich do Europy, gdzie miało czekać lepsze życie, spokój, normalność, której tak dla nich łaknęła. Wydawało jej się, że się w niej odnaleźli, kiedy w internetowych rozmowach z synami słyszała „u nas, w Europie”. Dopiero z czasem zaczęła niepokoić się tym, że coraz częściej zamiast „my” mówią jednak „oni”. I powtarzają wersety Koranu, i brody im rosną coraz dłuższe.

Lara musiała więc ruszyć na wojnę, świętą wojnę, do której obaj jako mudżahedini się przyłączyli, żeby powiedzieć im: „Żyć trzeba, nie umierać”, najistotniejsze słowa, jakie – wierzyła – trzeba pojąć, najważniejsze przykazanie, przeciwko któremu wystąpili, choć nie tak ich wychowała. Posłuszni mieli, mówi Lara, być. Mieć lepiej niż ona. Docenić to, nie odrzucić. A już na pewno nie po to, żeby walczyć, przed wojną ich przecież chciała ocalić. Przeciw niej toczyła własną.

Wszystkie wojny Lary to książka, która wymyka się sztywnym podziałom gatunkowym. Konstrukcyjnie bliska powieści, z narracją tytułowej bohaterki, która stanowi jej oś, nie ucieka jednak od faktów, nie stanowią dla niej jedynie punktu wyjścia. Są jej budulcem, konsekwentnie przywoływanym i będącym treścią, którą ta opowieść się żywi. Z kaukaskiej wioski przenosi nas w gruzy syryjskiej wojny, pokazując, jak bardzo blisko siebie tym dwóm miejscom. Jagielski poszerza granice reportażu –  a raczej wzbogaca go  - proponując własny, intymny typ relacji o cudzym losie. Relacji boleśnie autentycznej, opowiedzianej z wrażliwością i literackim kunsztem.

- Magdalena Kicińska