Dziennik roku Węża

Piotr Siemion
Dziennik roku Węża
  • Czarne
    Wołowiec, lipiec 2015
    125 × 205
    408 stron
    ISBN: 978-83-8049-103-8

Piotr Siemion miał imponujące wejście w świat literatury. Pierwsza powieść pisarza, Niskie Łąki z roku 2000, powszechnie uznana została za jeden z najciekawszych debiutów tamtych lat i ważny głos w dyskusji pokoleniowej. Druga książka Siemiona, Finimondo (2004) wzbudziła więcej zdziwienia niż zainteresowania, po czym autor zamilkł na niemal dekadę. Powrócił wydanym w tym roku Dziennikiem roku Węża, który jest dokładnie tym, na co wskazuje tytuł: zbiorem zapisków – dokonywanych mniej lub bardziej regularnie – z okresu obejmującego rok Węża z chińskiego zodiaku, czyli od lutego 2013 roku do schyłku stycznia 2014.

Na bardzo podstawowym poziomie ten dziennik stanowi rodzaj rozpoznania, sprawdzenia się pisarza. Siemion trzeźwo, czasami bardzo ostro ocenia kondycję literatury w Polsce. Może sobie na to pozwolić, ponieważ od lat nie jest – jak sam określa – „częścią kulturalnego krwiobiegu”, ma więc odpowiedni dystans do tego, co dzieje się z literaturą i w literaturze. Nie podnieca się zbytnio środowiskowymi utarczkami, nie utyskuje na upadek czytelnictwa, nie plącze się w różnego rodzaju akcje i „projekty”, które mają (re)animować światek literacki zepchnięty do bardzo głębokiej i z rzadka odwiedzanej niszy czy – jako rzecze Siemion – „rezerwatu”. Autor Dziennika roku Węża bez złudzeń ocenia obecny status pisarzy, stwierdzając wprost: „jesteśmy żebraczą, piwniczną frakcją przemysłu rozrywkowego”. Jednak wcale nie pogrąża się w pesymizmie i rozpamiętywaniu niegdysiejszych przewag pisarzy. Jest przekonany, że literatura może obronić się dobrą opowieścią, tak to ujmując: „na dobrą opowieść znajdą się chętni nawet tutaj, nawet dzisiaj. Ale musi być naprawdę dobra”. Jednak wątek tyczący literatury, choć wyraźny, nie jest w tym dzienniku – jak sądzę – najistotniejszy.

W początkowych partiach tekstu znajdują się fragmenty bardzo różnorodne tematycznie: impresje z podróży (często służbowych), komentarze do bieżących wydarzeń społecznych czy kulturalnych, scenki z życia rodzinnego, wspomnienia czy uwagi czynione na marginesie lektur. Jednak stopniowo na plan pierwszy zdecydowanie wysuwa się wątek dotyczący niedawno narodzonego syna pisarza. Sytuacja życiowa zmusza pisarza do ponownego ustawienia priorytetów, rzecz by można – egzystencjalnych fundamentów, by móc na nich spokojnie budować.

Dziennik roku Węża Siemiona, jak to dziennik, w pewnych miejscach jest nużący, w innych – elektryzujący; w jednych – banalny, w drugich – odkrywczy i dający do myślenia. Najlepsze fragmenty tekstu – całkiem liczne – potwierdzają, że autor Finimondo przez lata literackiego postu nie stracił pisarskiego pazura i że w jego wyobraźni wciąż kłębią się opowieści, które jest on w stanie ubrać w słowa, ująć w formę i zainteresować nimi czytelników. Mam nadzieję, że Dziennik roku Węża, tekst na rozmaitych poziomach próbny, stanie się nie tyle końcem pewnego etapu na pisarskiej drodze Siemiona, ile początkiem czegoś całkiem nowego.

- Robert Ostaszewski